en

Polska bajka ludowa

Słownik

red. Violetta Wróblewska

Wiatr

Częsty → motyw → bajek ludowych wyraźnie związany ze sferą wierzeniową. Od starożytności w wielu kulturach wiatr jest przejawem życia kosmicznego, oddechem ziemi, kreatorem świata i siłą stojącą na straży jego moralnego porządku. Przez Słowian wiatr jest wartościowany dwojako: albo jako siła niszcząca, albo dobroczynna, dlatego odróżniano wiatry dobre, nawet święte, sprzyjające człowiekowi (do których modlono się o pomoc; np. wiatr w Biblii towarzyszy bożym objawieniom), obok wiatrów złych (porywistych, wirowych), wywołujących nieszczęścia i choroby, łączonych z istotami demonicznymi oraz ze → śmiercią → wisielców. W tradycyjnych wyobrażeniach wiatr podlega personifikacji, przybierając postać i przymioty ludzkie (Bartmiński, Bączkowska, Prorok 2012, s. 307-308; Moszyński 1934, s. 472-488; Bączkowska 1986, s. 56-58; Plotnikova 1995, s. 357-360). Te najważniejsze kulturowe cechy wiatru znajdują swoje realizacje także w polskich bajkach ludowych.

Wiatr występuje w → bajkach zwierzęcych (np. T 283 „Wiatr i kogut”, T 276 „Słońce i wiatr”), komicznych (np. T 1349L „Gęsty wiatr” – żarty z → Mazurów) oraz → podaniach wierzeniowych (np. T 6520 „Wiatr zraniony”, T 6521 „Wiatr unieszkodliwiony”, T4063 „Tajemniczy towarzysz”). Jako magiczny pomocnik → bohatera (np. T 400 „Mąż szuka utraconej żony”, T 451 „Siedem kruków”) oraz → donator (np. T 563 → „Dary wiatru północnego”) pojawia się w → bajkach magicznych. Zazwyczaj występuje jako zwykły podmuch powietrza, który czyni szkody lub przynosi ukojenie, natomiast niekiedy przybiera postać ludzką o nadprzyrodzonych właściwościach, dzięki czemu może wchodzić w różnorakie interakcje z bohaterami.

W podaniach wierzeniowych wiatr najczęściej jest ukazywany jako zjawisko towarzyszące działaniom lub obecności → diabła. Wiąże się to z powszechnym w kulturze Słowian (jak i innych ludów) przekonaniem, że wirowy ruch powietrza to taniec, kręcenie się czy nawet wicie się → demonów i postaci półdemonicznych, najczęściej – czarta, który przebywa w nim w różnych wcieleniach. Wiatr taki, wywołany przez istotę z ciemnego → sacrum, jest niebezpieczny dla człowieka: może spowodować → śmierć lub chorobę, m.in. paraliż, naruszenie i pokręcenie kości lub skręcenie kołtuna oraz opętanie (Moszyński 1934, s. 474-482; Bartmiński, Bączkowska, Prorok 2012, s. 315; Bartmiński, Bączkowska 2012, s. 339-341).

Bajki magiczne ukazują wiatr nieco inaczej. Zwykle wywołany jest przez diabła, za sprawą którego czyni drobne szkody, m.in. rozwiewa mąkę → biedakom, np. babie wracającej z miejskiego targu (T 563; Świętek 1893, s. 341). W podaniach częściej współwystępuje z biesem, czego przejawem są gwałtowne ruchy powietrza. Na przykład w realizacjach T 4063 chłop wracający do domu nocą, widzi wielkiego → psa, którego postać przyjął czart. Wędrowiec nabiera pewności, z kim ma do czynienia, gdy od → zwierzęcia powiał gwałtowny wiatr. Tylko dzięki temu, że → mężczyzna trzy razy się przeżegnał, psisko i wicher zniknęły (Strachy na smugu 1974, s. 44). Podobna sytuacja zachodzi, gdy chłop spotyka w polu czarnego → kota-diabła (T 719 „Kot-strach (diabeł)”; Strachy na smugu 1974, s. 44) bądź gdy przyprowadza do → domu diabła pod postacią barana o obfitej wełnie (T 4063; Strachy na smugu 1974, s. 45), co wskazuje na możliwość transformacji wichru (utożsamianego z czartem) w różne zwierzęta, ale zazwyczaj o konotacjach diabolicznych. W innych bajkowych wersjach do spotkania człowieka z wiatrem może dojść na rozstajnych drogach (T 8086 „Strachy nocne (różne)”; Wiśniewska 1994, s. 56), gdzie kupiec bywa namawiany do podpisania cyrografu (T 8251 → „Mistrz Twardowski”; Kolberg 1962 (1881), s. 203), lub gdy chciwy rybak oddaje się szatanowi na usługi (T 8251; Karłowicz 1888, s. 22).

Wiatrowi ukazywanemu w bajkach ludowych nierzadko towarzyszą inne gwałtowne zjawiska atmosferyczne, jak deszcz i burza: „[…] najstraszniejsza burza, grzmoty, pioruny; wiatry wyły i najrozmaitsze straszne pojawiły się postacie… Powstała ulewa […]” (T 8251; Karłowicz 1888, s. 22; Strachy na smugu 1974, s. 51). Analogiczne anomalie pogodowe pojawiają się, gdy diabły zamiatają po zakończeniu budowy piekła (Strachy na smugu 1974, s. 51) lub gdy zamierzają przerazić → parobków szukających → kwiatu paproci (T 3100 „Kwiat paproci”; Kolberg 2005, s. 6-7). Obrazy tego rodzaju, występujące dość często w bajkach różnego typu, podkreślają nieharmonijność siły czartowskiej oraz przypominają o diabolicznym pochodzeniu wiatru. Notuje to także podanie wierzeniowe z Mazowsza, opowiadające o chłopie, któremu diabeł podarował ziarno wywołujące wichry i burze:

„Ja dam wam lepsze ziarnka (tu dobył z borsuczej torby woreczek), patrzta, są to ziarnka wiatru; każde go z osobna poruszy a z całą garścią powstaje wielka burza”.

To wyrzekłszy rzucił ziarnko jedno, a wiatr począł świstać; rzucił potem garść całą, a burza okropna strachem napełniła rolnika. Biły pioruny, błyskawice raziły oczy, lał deszcz obfity, którego daremnie pragnął nieraz. Przyjął więc worek z nasieniem i przemokły powrócił do domu. […] Zawiązał więc dobrze worek czekając suszy, aby sobie pole deszczem odżywić.

Miał w chacie syna wyrostka. Był to wielki próżniak i gawron, mało robił, ale wszystkie w chałupie przewracał kąty. Znalazł niedługo worek przez ojca zachowany, rozwiązał, a ujrzawszy ładne ziarnko wziął jedno i rozgryzł. W tej chwili jakaś go siła obaliła, wiatr wyrwał część dachu, powybijał okna, a jemu ciągle w gębie wiało z poświstem. Kiedy przyszedł do siebie, rozgniewany porywa worek cały, wybiega na podwórze i za chatą wysypuje wszystkie ziarna. Cóż się stało? Burza całą wieś zniszczyła! (Kolberg 1970, s. 594).

Równie istotnym aspektem wiatru w podaniach jest jego personifikacja. W niektórych przekazach mowa o tym, że wybrani ludzie od urodzenia są wiatrami, tak jak inni urodzeni w tzw. „złą godzinę” muszą być → złodziejami czy → upiorami. Zgodnie z ludowym pojmowaniem świata nie ma od przeznaczenia ucieczki, więc osoby naznaczone piętnem diabolicznym muszą ponosić z tego powodu poważne konsekwencje:

Pewien gospodarz urodził się w taką godzinę, że przez całe życie miał być wiatrem. Wiał on tylko wtedy, gdy ta chwila nadeszła. Otóż raz przerzuciwszy się w wiatr silny, ogromne czynił spustoszenia. Jednemu wieśniakowi zburzył stodołę. Ten patrząc na tę pustotę wiatru, cisnął nożem, którym coś robił, ze złości w strzechę, lecz bezmyślnie. Po chwili chce noża dostać, ale tego już w strzesze nie było. W jakiś czas później wyjeżdża ten wieśniak w drogę i na nocleg wprasza się podczas podróży do jednej zagrody wieśniaczej. Gospodarz domu przyjmuje go, a że to był ten sam człowiek, który się w wiatr przemieniał, poznał tedy w gościnie tego, co niegdyś nożem nań cisnął. Podczas wieczerzy gospodarz daje podróżnemu jego własny nóż do krajania chleba. Ten poznawszy go, zasmucił się i przeląkł. Gospodarz atoli wyjawia mu teraz wszystko, a zarazem uprasza, aby tego nadal nigdy nie czynił, ponieważ wtedy skaleczył mu rękę i nogę; on się urodził w taką godzinę, że musi być wiatrem, a wyrokowi bożemu trudno się sprzeciwiać (T 6520; Gustawicz 1902, s. 271).

Niezrozumienie natury naznaczonego diabolicznością człowieka może doprowadzić do nieszczęśliwych wypadków. Pojawiający się motyw rzucania w wiatr ostrym przedmiotem: nożem lub siekierą, aby powstrzymać działania powietrznego intruza, wywołują jego zranienie, a niekiedy nawet prowadzą do zgonu. Akt rzucania nożem w powietrze, rzadziej siekierą czy sierpem, nawiązuje do powszechnej w dawnej kulturze Europy od Łużyc do Uralu i Kaukazu praktyki zabezpieczania się przed chorobą, śmiercią lub innym nieszczęściem spowodowanym przez wiatr. Pojawienie się krwi w miejscu uderzenia poświadczać miało unieszkodliwienie → demona (Bartmiński, Bączkowska 2012, s. 341; Moszyński 1934, s. 474-475). Do tej praktyki nawiązują realizacje wątku T 6520 – po zakrwawionym nożu, siekierze lub ranach rzuconym w stronę wichru, rozpoznawany jest człowiek (lub wariantywnie diabeł), który przemienia się w wiatr. W niektórych przekazach → ofiarą zamachu okazuje się sam władca wiatru, zwany Świstunem. Wyobrażano sobie, że ma on ogromną posturę i siedzi na miechu na najwyższej → górze na świecie, jest odziany

[…] w szaty obłoczne, z wiecznie rozczochranemi kłaczyskami. Sapaniem swojem sprowadza wiatry, a gdy się opije, porywa wtedy czapkę niewidzialności, opuszcza się na ziemię i tu, dmąc w miechy, hula po świecie, a cokolwiek napotka na drodze, choćby to były wiekowe sosny, dęby olbrzymie, budynki lub płoty, wszystko wywraca, obala i niszczy. Świstun, przenosząc się z szybkością błyskawicy, z miejsca na miejsce, wydaje przeraźliwy świst, połączony z groźnym rykiem, podobnym do piekielnych głosów, lub wrzasku dzikich rozszalałych bestji (T 6520; Federowski 1889, s. 295).

Zgodnie z ludowym pojmowaniem świata nie tylko człowiek naznaczony diabolicznym piętnem może przybierać postać wiatru, ale wiatr ma dar przemieniania się w człowieka. Dochodzi do → metamorfozy wtedy, gdy zamierza odwiedzić i upomnieć swego oprawcę, który go nie uszanował i nie pozwolił wypełniać swej powinności, co jednocześnie jest rodzajem wyjaśnienia potrzeby istnienia wirów powietrznych:

Popóźniej przychodzi do niego cłek strasny, na pysku zajusony i mówi: da cóześ mi zrobił, ześ mi przecion gębe, poda, ja jest Świstun i od tego abym to cynił, co mam rozkaz, a tobie przecekać nalezało. Tak się chłop uląk(ł) i udał się w prośby, przeprosił, ubłagał go, a on wraził na łeb capke i kajścić sie w powietrzu podział (T 6520; Federowski 1889, s. 296).

W ludowych podaniach człowiek-wiatr zazwyczaj czyni spustoszenia i szkodę gospodarzom, np. przewracając budynki, zdzierając strzechę (T 6521; Udziela 1898, s. 605-606; Gustwicz 1902, s. 271; Kadłubiec 1973, s. 245). Ponieważ człowiek odczuwa swą małość wobec żywiołu, stara się go przebłagać. W jednej z opowieści T 6521 za błagającym chłopem wstawia się nawet żona wichru, czyli „baba wiatrowa”, widząc krzywdy, które jej mąż uczynił biedakowi. Efekt rozmów jest najczęściej pozytywny, ale niezbędne staje się – oprócz wcześniejszego błagania – równie wyraźne podziękowanie:

Tak wzion wiater torbę ze siebie, wyjon z nie chorągiewkę i kozoł temu chłopu zawdy, jagby wioło, te chorągwie zatknąć na strzesie, to mu chałupę wyminie, ino o te chorągiewkę zadmie. Chłop pięknie dziękowoł, wrócił do chałupy i zawdy tak robił (Udziela 1898, s. 605).

W niektórych zapisach wiatr przybiera postać kobiecą, jak w wariancie z okolic Mogilan.

Niezwykła baba przychodzi do chłopa i każe się obnosić po świecie, a gdzie nie stanie, tam wyrywa strzechy, łamie → drzewa i kładzie zboże. Gospodarz, chcąc świat uwolnić od takiego żywiołu, postanowił utopić winowajczynię, ale w efekcie giną oboje: „Od te kwilę ucisyło sie na świecie i długo wiatru nie było” (Udziela 1898, s. 606). Częściej jednak wicher ukazywany jest jako mężczyzna i to niezależnie od odmiany gatunkowej bajki. W → bajce zwierzęcej wiatr pod postacią kawalera może rozmawiać z dziewczyną w polu (T 276; Kolberg 1963 (1886), s. 219), z kolei w podaniu jako → starzec zagadać pannę przy drodze (T 1369; Chełchowski 1890, s. 91). Rozmowy nigdy nie są jednak bezinteresowne, bowiem wiatr, jak większość istot demonicznych w bajkach ludowych, stanowi swoiste narzędzie kontroli społecznej czy moralnej. Niepomyślne przejście testu skończyć się może nieszczęśliwie dla człowieka. W pierwszej wspomnianej historii chodzi o spieranie się mrozu, → słońca i wiatru o to, kto jest mocniejszy, mądrzejszy lub ładniejszy, w czym pomóc ma napotkana dziewczyna (T 276) i z czego wywiązuje się właściwie. Z tego porównania z innymi zjawiskami atmosferycznymi wiatr wychodzi zwycięsko jako żywioł najsilniejszy. Druga opowieść ujawnia natomiast szczególną pamiętliwość wiatru. Kobieta, mijając Wiatr-dziadka przy drodze, nie ukłoniła mu się, więc za → karę została ośmieszona poprzez publicznie zadarcie jej koszuli i spódnicy (T 1369).

Wiatr we wszystkich bajkach ulega wyraźnej personifikacji. Z człowieczych cech uzyskuje zarówno zalety, jak i wady: staje się znakiem nieokiełzania, diabelskości, złośliwości, ale też ma wrażliwe serce i miewa poczucie humoru. Na przykład w bajce zwierzęcej T 283 smuci się po stracie swego syna i przez siedem lat nie wieje. Dopiero argument koguta, że ten co dzień traci po 100 synów, czyli → jaj niesionych przez kury, i nic się nie dzieje, wywołuje rozbawienie wiatru, za sprawą którego poczyna wiać z charakterystycznym dla niego impetem. Wybuch śmiechu budzi wiatr do życia, co mieści się w semantyce rytualnego śmiechu w folklorze (Propp 2000, s. 330-372) i powoduje przywrócenie równowagi, porządku i życia w obrębie ludzkiego świata.

W bajkach magicznych wiatr jest zazwyczaj niezwykłym pomocnikiem oraz donatorem. Funkcję pomocnika pełni przez wspieranie męża, który szuka utraconej żony (T 400 „Mąż szuka utraconej żony”), oraz → siostry, która próbuje odnaleźć swoich → braci zamienionych w kruki (T 451). Bywa, że wiatr daje dobre → rady, pomagające w realizacji celu, a niekiedy wskazuje bohaterom → drogę:

A panna powiada: kiedyś ty jes wiatr, a przecie wiatr w każdom dziure wewieje, to byś ty powinien wiedzieć, gdzie moji bracia są. Ja-ć wiem o nich, ón wiatr powiada, ale nie powiem ci, tylko idź nazad tą drógą skądeś przyszła (T 451; 1962 (1881), s. 20).

W bajkach ludowych o darach wiatru północnego (T 563), znanych także z licznych adaptacji literackich, m.in. Wacława Sieroszewskiego (1936), wiatr pokazywany jest jako człowiek, który posiada dom i rodzinę (→ matkę, żonę), ale jednocześnie odznacza się cechami istot demonicznych. Wyczuwa po zapachu np. obecność intruza w domu, co zbliża tę postać do podobnie reagujących innych bajkowych protagonistów, jak słońce, → księżyc czy → Baba Jaga:

[…] i ujrzał trzecio chałupeckã i wlaz do ni i prosił kobiety, co by go przenocowała – kobieta rzekła: Chłopku, ni mogã was przenocować, bo mój chop jest wiatr, to un pocuje cłowiec dusa, to by wa z raze zabił. Ale chłop i bardzo prosił i rzek: Kobietko, ja wlazę za piec pod scypki, to mie ón nie pocuje. Kobieta rzekła: To wleźcie. Chłop [czyli wiatr – K.S.] przisoł do izby, wzion pluć: Tfi! Śmierdzi mi tu cłowiecał dusa. Rzekła kobieta: Zadnego to nie ma. Ale ón dobrze wiedział (Malinowski 1901, s. 222; zapis półfonetyczny – K.S.).

W tekstach realizujących omawiany wątek T 563 wiatr pełni funkcję → antagonisty, który poznawszy konsekwencje swego działania, odgrywa rolę donatora. Na przykład w zapisie z okolic Łańcuta wiatr rozwiał biednemu → dziadowi mąkę, jaką zrobił mu → młynarz z ostatnich 10 zachowanych ziaren zboża. Poszkodowany więc „[…] poszeł do wiatra i kazał mu se zapłacić za to, że jemu mąkę wzion, a ten wiatr dał mu kurke tako, co pieniądzmi sypała” (Saloni 1903, s. 375; por. Kopernicki 1891, s. 27; Malinowski 1901, s. 222). Gdy okazuje się, że → Żyd w → karczmie okradł bohatera z → pieniędzy, jakimi mogła sypnąć kurka, wiatr znów przychodzi z pomocą i daje bohaterowi drąg, który obija złodzieja, co w efekcie pozwala odzyskać utracone czarodziejskie → przedmioty i poprawić swą sytuację egzystencjalną.

Wiatr w bajkach magicznych może pełnić rolę donatora, bowiem wykazuje się typową dla niego wszechwiedzą. Na przykład ujawnia, kto okradł bohatera lub gdzie są zaginieni bracia. Można go zatem uznać za mediatora między dwoma bajkowymi światami – ludzkim i nadprzyrodzonym.

Bibliografia

Źródła: Chełchowski S., Powieści, opowiadania ludowe z okolic Przasnysza, t. 2, 1890; Federowski M., Lud okolic Żarek, Świerzawy i Pilicy. Jego zwyczaje, sposób życia…, t. II, 1889; Gustawicz B., Kilka szczegółów ludoznawczych z powiatu boreckiego, ZWAK 1902, t. 8; Kadłubiec K.D., Gawędziarz cieszyński – Józef Jeżowicz, 1973; Karłowicz J., Bajki i podania zebrane na Litwie, ZWAK 1888, t. 12; Kolberg O., DW, t. 14, cz. 6, 1962 (1881); DW, t. 19, cz. 2, 1963 (1886); DW, t. 42, cz. 7, 1970; DW, t. 73, cz. 3, 2005; Kopernicki I., Gadki ludowe górali beskidowych z okolic Rabki, ZWAK 1891, t. 1; Malinowski L., Powieści ludu polskiego na Śląsku, MAAE 1901, t. 5; Saloni A., Lud łańcucki. Materyały etnograficzne, MAAE 1903, t. 6; Sieroszewski W., Dary wiatru północnego, 1936; Strachy na smugu. Bajki opoczyńskie, zeb., oprac. Wojewódzki B., 1974; Świętek J., Lud nadrabski (od Gdowa po Bochnię). Obraz etnograficzny, 1893; Wiśniewska K., Bajka, „Twórczość Ludowa” 1994, nr 1-2.

Opracowania: Bartmiński J., Bączkowska G., Prorok K., Wiatr, [w:] SSiSL, t. 1, Kosmos, cz. 3. Meteorologia, 2012; Bartmiński J., Bączkowska G., Wir powietrzny, [w:] SSiSL, t. 1, Kosmos, cz. 3, Meteorologia, 2012; Bączkowska G., Ludowy obraz wiatru, „Akcent” 1986, nr 4; Forstner D., Świat symboliki chrześcijańskiej. Leksykon, przeł. Zakrzewska W., Pachciarek P., Turzyński R., 2001; Moszyński K., Kultura ludowa Słowian, cz. II, Kultura duchowa, 1934; Plotnikova A. A., Veter, [w:] Slavianskije drevnosti. Etnolingwisticeskij slovar’ w piati tomach, red. Tolstoj N. I., t. 1, 1995; Propp W., Nie tylko bajka, przeł. Ulicka D., 2000.

Katarzyna Smyk