en

Polska bajka ludowa

Słownik

red. Violetta Wróblewska

Zakład

Szczególny rodzaj wyzwania podejmowanego przez → bohatera → bajki ludowej, którego podstawę stanowi ustna umowa zawarta między dwiema (rzadziej kilkoma) osobami, → zwierzętami lub między człowiekiem a zwierzęciem bądź istotą demoniczną. Uczestnicy zakładu wykonują ustalone zadania i w ten sposób rywalizują między sobą o zwycięstwo albo określonym próbom zostaje poddany jedynie protagonista z namowy bądź polecenia innej postaci. Bohater, wykazując się sprytem i błyskotliwością, dowodzi swych niezwykłych umiejętności, które przez jego adwersarzy zostały podane w wątpliwość w zawiązaniu fabuły. Wygrana w zakładzie w dużej mierze zależy od typu ludowej opowieści. Często jest to → nagroda pieniężna, ale niekiedy sam fakt pokonania pozornie potężniejszego przeciwnika (i/lub uniknięcie → śmierci, okaleczenia bądź porwania → duszy do piekła) uchodzi za wystarczająco satysfakcjonujący. Zdecydowana większość ludowych opowieści, w których pojawia się → motyw zakładu, ma spory potencjał komiczny.

W → bajce zwierzęcej postacie udowadniają swoją przewagę, mierząc się w rozmaitych zawodach, co zostaje poprzedzone odpowiednią propozycją lub deklaracją:

– Jo chce z tobą iść w bziady, – pedo lew, – obocem, chto z nos krzepsy (T 118 „Lew, koń i wilk”; Chętnik 1930, s. 39);
Ten z nas jest silniejsztm, który z nas podniesie taki jak on sam kawał ołowiu (T 280 „Zawody kruka z mrówką”; Gustowicz 1881, s. 142);
Kónicyna mówiéǔa, ze utrzymá chǔopa s pǔugiém i śtéry woŭy, a mrówka ji mówiéǔa, ze já to utrzymám, a ty nie (T 279 „Koniczyna i mrówka”; Ciszewski 1894, s. 324).

Chociaż punktem wyjścia jest chęć zamanifestowania fizycznej przewagi, o wygranej decyduje przede wszystkim umiejętne wykorzystanie sytuacji i przebiegłość, tak jak w → wątku T 278 „Człowiek i mróz”, gdzie → mężczyzna wygrywa zakład dzięki błyskotliwej ripoście:

Założył się chłop z mrozem. Mróz powiedział do chłopa, ze go umrozi. Chłop powiedział, że nie, i to się miało stać w dwudziestu czterech godzinach. Chłop się dobrze ubrał i stał na mrozie. Mróz wszystkie siły wysadzał, chłopu bardzo nogi zmarzły w butach; nie mógł wytrzymać, zdjął buty, postawił nogi na mrozie. Mróz leci i pyta się chłopa: na co (dlaczego) zdjął buty? Chłop powiada: „bardzo mi się nogi zapociły w butach”. I przestał mróz już mrozić, bo przegrał, bo go chłop sztuką zarwał (Kolberg 1963 (1886), s. 219).

W → bajkach magicznych zakład jako bodziec do podjęcia wyzwania bądź przystąpienia do rywalizacji występuje sporadycznie, jedynie w nielicznych wzmiankach lub nawiązaniach wskazujących na pewne podobieństwo z → bajkami komicznymi:

[chłop – R.S.] miał zmowe ze satanem, ze swoja zone djobłu odstąpi, jak mu ją wykradnie. Djeboł przystoł na to, ale chłop pilnowol kobiéty bez całe trzy noce ani oka nie zmruzuł (T 478 „Diabeł i pijaczka”; Udziela 1899, s. 215).

Na motywie zakładu opiera się natomiast klika popularnych wątków → bajki nowelistycznej, w tym T 882 „Zakład o wierność żony”:

[…] tak śe zawožyli o svój majǫtek do třech dni že ta řeč śe máw pokáuzać na virch (Malinowski 1901, s. 132).

Fabuła ta, posiadająca pozaludowy rodowód, funkcjonowała jako opowieść miłosna już w XIII wieku, a następnie została spopularyzowana przez nowelę Nieszczęścia poczciwej białogłowy wchodzącą w skład Dekameronu (XIV/XV w.) Boccaccia. Zakład młodego małżonka z mężczyzną, który zobowiązuje się dowieść, że żona tego pierwszego nie dochowa mu wierności, oraz daleko idące konsekwencje tej umowy, są okazją do ukazania siły małżeńskiej miłości i godnej postawy pomawianej → kobiety, która wytrwałością, poświęceniem i umiejętnością wybaczania doprowadza do szczęśliwego połączenia małżonków (Wróblewska 2007, s. 154-158).

Również w wątku T 928 „Chłop i dworzanie” o wyniku zakładu rozstrzygnąć ma reakcja osoby, która staje się → ofiarą pewnej intrygi. Postawiony w kłopotliwej sytuacji chłop (ma wymierzyć władcy policzek), sprytną odpowiedzią rozstrzyga osobliwy spór:

[…] jaz nareście rzek do niék cysárz, ze chop nie jest tak gupi, jak ǔoni myśląm. Ale pany sprzeciwialy sie temu i mówily, ze nad chopa nima gupsego. Tak cysárz jim pedziáł, ze to niepráwda i na dowód sprowadziuł chopa do rozmowy z niémy (Świętek 1904, s. 102).

Prosty mężczyzna wychodzi zwycięsko z opresji nie w obecności jednego adwersarza, ale całej grupy dostojników, górujących nad nim pochodzeniem i majątkiem, co dodatkowo akcentuje wyższość ludowej mądrości nad wykształceniem czy przynależnością społeczną (Wróblewska 2007, s. 270-271).

Podobnie w wywodzącym się z średniowiecznych egzemplów wątku T 889 „Wierny sługa” → pan zakłada się ze swoimi kompanami o uczciwość owczarza. Wygrywa, bowiem sługa szczerze przyznaje, w jaki sposób stracił barana. W jednej z realizacji opowieść ma wyraźnie żartobliwy wydźwięk, bowiem bohater przyznaje się pośrednio do swej słabości:

Przyszła na pole kurwiszczä, przyniosła piździszczä, zabrała baraniszczä (Federowski 1903, s. 119).

W dziale Kawały i anegdoty (T 1000-2440) odnotowano kilka typów opowieści o zakładzie z → diabłem. Człowiek stający do rywalizacji z istotą demoniczną zwycięża zwykle dzięki sprytnym wymówkom, kłamstwom i podstępom (np. T 1060 „Chłop i diabeł”; T 1098 „Baba udaje koguta”; T 1095 „Diabeł oszukany w zakładzie o drapanie”). Do porażki piekielnego adwersarza przyczynia się również jego własna nieporadność i indolencja intelektualna:

Posli raz krawiec z diabłem w zakład, chtóry z jech wprzody kamizelke usyje. Diaboł postawił garnek złota, a chłop swoje duse. Widzi diaboł, ze krawiec do sycia nawlok na igiełke krotkie nitke, to sie smieje, bo gada: ile ten krawiec bedzie marnował casu na nawlekonie nitkow. Zeb tego casu nie marnować, diabeł rozpuścił cały kłąbek niciow i dalej obydwa syć. Krawiec sył sybko i bez przeskody, a diabeł rozpuscił cały kłąbek, a ze krótkie miał łapy, to tes uwiązał kamizelkę dwoje do stoła, otworzył okno i dalej przez nie za kazdem razem wyskakuwać, zeby wyciągnąć całe nitke. Zmarnował na to tyle casu, ze krawiec wprzody skoncyłswoje kamizelke, bo diabłowi sie poplątali nici i materiał porozrywał… Tak krawiec wygrał (T 1096 „Zakład diabła z krawcem”; Antoniuk 1960, s. 85-86).

W tego typu opowieściach ludowych źródłem → komizmu jest odwrócenie ról – czart, z pozoru potężny, niebezpieczny przeciwnik, zostaje ośmieszony, zmuszony do oddania chłopu → pieniędzy, a nawet do upokarzającej ucieczki (Ługowska 1998, s. 14-16). Trywializacja zarówno samej postaci diabła, jak i jego kontaktów z człowiekiem, sprowadzonych do utrzymanych w komediowej konwencji zawodów, w których sprytny chłop lub jego wygadana małżonka zawsze są górą, niwelowały lęk przed złem w jego teologicznym, a więc do pewnego stopnia abstrakcyjnym wymiarze (Rożek 1993, s. 193-194). Komiczne fabuły ludowe, w których silniejsza, ale i głupsza istota demoniczna pada ofiarą oszustwa, wywodzą się ze średniowiecza, gdzie powstawały jako przeciwwaga dla zakorzenionych w idei ascezy opowieści o żarliwej modlitwie jako głównej broni przed siłami diabelskimi (Krzyżanowski 1965, s. 80).

Druga grupa bajek komediowych opartych na motywie zakładu prezentuje utarczki rezolutnego chłopa z jego pracodawcą lub reprezentantem wyższego stanu. W wątku T 1000 „Zakład o nos” młodzieniec pomyślnie przechodzi najdziwniejsze próby na służbie u gospodarza, którym wcześniej nie podołali jego → bracia:

‒ Jak wysłużysz rok, to ci dam czapke pieniedzy, a teraz oddawaj swoje czapke z pieniedzmi na zastaw, a jak będziesz odchodził, to ci dam i te, i te. A jak ty sie bedziesz gniewał na mnie, to ja ci nos urzne, a jak ja na ciebie, to mi ty nos urzniesz. Jest tyż u nas taka suka, to co ona bedzie robić, i ty żebyś robił; jak ona pódzie do stodoły, to żebyś i ty szed młócić (Dąbrowska 1905, s. 406).

Aby wygrać zakład, bohater dosłownie wykonuje wszystkie polecenia, m.in. zabija owce, wrzuca → psa do zupy, kąpie → matkę księdza, u którego służy, we wrzątku itp. (Chełchowski 1889, s. 44-50), czym oczywiście doprowadza swojego gospodarza do ruiny. Wątek ten występował na terenie całej Polski, jest również dobrze znany w innych częściach Europy. Ludowe fabuły niekiedy wykorzystywały motyw zakładu o nos do ukazania konfliktu klasowego (Kapełuś 1965, s. 457).

Podobną wymowę mają niektóre realizacje wątku T 1921 „Kłamstwo nad kłamstwami”, w którym pan każe opowiadać sobie zmyślone historie, obiecując przy tym, że się nie rozgniewa. Przegrywa jednak zakład, ponieważ wpada we wściekłość, słysząc o swoim → ojcu rzekomo pasącym świnie:

Żyd sobie z tego nic nie robi, bo zakład wygrał i tłucząc się do drzwi woła: „Jegomość łaskawy, a moje pieniądze!” ‒ Pan złapawszy zakładowe pieniądze cisnął je za nim (Kolberg 1962 (1875), s. 190).

Reakcja właściciela majątku na z pozoru błahe łgarstwo to dowód na jego próżność i małostkowość. Także w innych wątkach komicznych pan stawia przed chłopem rozmaite zadania, błędnie zakładając, że ten ostatni im nie podoła (T 1525 „Złodziej nad złodzieje we dworze”; T 1088 „Żarłok”).

Bajki T 1415 „Wyrozumiała żona i głupi mąż” również wprowadzają element zakładu pana z chłopem. O jego wyniku ma przesądzić reakcja żony na szereg nieudanych transakcji zawartych przez niezbyt rozgarniętego męża. Prosta kobieta nie daje się wyprowadzić z równowagi, nie kwestionuje absurdalnych decyzji chłopa, a wręcz wychwala przy świadkach jego rzekomą zaradność, dzięki czemu pan przegrywa zakład, a małżeństwo otrzymuje pieniądze.

Motyw zakładu w bajkach ludowych jest zwykle mocno związany z ich funkcją kompensacyjną. → Głupcowi, → biedakowi lub najmłodszemu z braci udaje się pokonać osobę znajdującą się wyżej w hierarchii społecznej (→ bogatego gospodarza, księdza, pana, dworzan itp.) lub z istotą potencjalnie silniejszą (diabeł). O zwycięstwie decyduje zazwyczaj spryt i pomysłowość, a także szczególny rodzaj mądrości, który wyróżnia przedstawicieli ludu:

Od tego czasu nie śmiał już ślachcic mierzyć się z rozumem chłopa, ale starał się złotem i batem wziąść nad nim górę, a obciążając go pracą, chciał mu jego chłopski rozum gwałtem przytłumić; lecz i to nie pomogło: ‒ Chłop został się przy swoim jędrnym rozumie, a ślachcic zawsze miałki i próżny – i bata postradał (T 1921 „Kłamstwo nad kłamstwami (Pan i chłop)”; Kolberg 1962 (1881), s. 352)

Istotą każdej ludowej anegdoty jest konflikt, w którym ściera się kobieta z mężczyzną, bogacz z biedakiem, pan ze sługą, człowiek z → demonem itp. (Simonides 1981, s. 7). Zakład to jedna z form zilustrowania tegoż konfliktu, ukazania go jako rozgrywki usankcjonowanej wcześniejszą umową i zazwyczaj zakończonej wygraną tego uczestnika zakładu, któremu kibicują słuchacze bajki. Zakładający się ze sobą nie zawsze są antagonistami sensu stricto, niekiedy tworzą pary (rzadziej grupy) osób pozostających ze sobą w ścisłej zależności, ale zajmujących przy tym odmienne pozycje w strukturze społecznej, tak np. mąż i żona (T 1351 „Zakład o milczenie”), → ksiądz i parafianie (T 1827B „Kaznodzieja i wódka”) czy → Polak i → Niemiec (T 1529* „Skarb łajnem przypieczętowany”).

Bibliografia

Źródła: Antoniuk J., Baśnie i podania ludowe na Podlasiu, LL 1960, nr 2/3; Chełchowski S., Powieści i opowiadania ludowe z okolic Przasnysza, cz. 1, 1889; Chętnik A., Z kurpiowskich borów. Szkice, opowiadania, obrazki i gadki, 1930; Ciszewski S., Krakowiacy. Monografia etnograficzna, t. 1, 1894; Dąbrowska S., Przypowiastki i bajki z Żabna, „Wisła” 1905, t. 19; Federowski M., Lud białoruski na Rusi Litewskiej, t. 3, cz. 2, 1903; Gustowicz B., Podania, przesądy, gadki i nazwy ludowe w dziedzinie przyrody, ZWAK 1881, t. 5; Kolberg O., DW, t. 8, cz. 4, (1875) 1962; DW, t. 19, cz. 2 (1886) 1963; Malinowski L., Powieści ludu polskiego na Śląsku, MAAE 1901, t. 5; Świętek J., Borowa. Drobiazgi etnograficzne, MAAE 1904, t. 7; Udziela S., Świat nadzmysłowy ludu krakowskiego na prawym brzegu Wisły, „Wisła” 1899, t. 13.

Opracowania: Kapełuś H., Zakład o nos, [hasło w:] SFP, 1965; Krzyżanowski J., Diabeł i chłop, [hasło w:] SFP 1965; Ługowska J., Obrazy diabła w różnych gatunkach opowieści ludowych, [w:] Diabeł w literaturze polskiej, 1998; Rożek M., Diabeł w kulturze polskiej, 1993; Simonides D., Wstęp, [w:] Księga humoru ludowego, red. Simonides D., 1981; Wróblewska V., Ludowa bajka nowelistyczna (źródła – wątki – konwencje), 2007.

Roksana Sitniewska