en

Polska bajka ludowa

Słownik

red. Violetta Wróblewska

Obscena

Motywy oraz właściwości stylistyczne → bajek ludowych stanowiące wyraźne naruszenie norm obyczajowych i estetycznych uznawanych przez pierwotnych użytkowników tekstów, zwłaszcza w zakresie zachowań związanych ze sferą → ciała (strój, stosunki seksualne, wydalanie, jedzenie) oraz etykietą językową (przekleństwa, wulgaryzmy).

Rola i charakter → motywów obscenicznych w polskich bajkach ludowych są trudne do precyzyjnego ustalenia, nie zostały one bowiem rzetelnie udokumentowane ze względu na specyficzne uwarunkowania badań nad folklorem i kulturą chłopską w XIX i pierwszej połowie XX w. Romantyczny stereotyp chłopa-oracza oraz mity Arkadii i mądrości ludowej silnie wpływały na postawy badaczy, którzy stosowali różne formy cenzury zbieranych tekstów, nie chcąc dopuścić do utrwalania, a tym bardziej publikacji „rzeczy nieprzyzwoitych”, sprzecznych z wyidealizowanym obrazem chłopów (Wężowicz-Ziółkowska 1991, s. 34-35, 147-148). Dodatkowy problem stanowiła również autocenzura stosowana przez samych → gawędziarzy, którzy w obecności badaczy („panów z miasta”) i w nietypowych okolicznościach wywiadu etnograficznego prezentowali zwykle swe opowieści w „złagodzonych” wersjach. Performatywne analizy gawędziarstwa ludowego wskazują wyraźnie na to, że obsceniczność była silnie związana z sytuacją wykonawczą przekazów i ujawniała się prawie wyłącznie w gronie odbiorców tej samej płci, dobrze znanych narratorowi (Kadłubiec 1973, s. 87-88). Dostępne materiały archiwalne (częściowo wydawane w późniejszych latach) i bardziej współczesne badania potwierdzają zarazem istotne znaczenie motywów obscenicznych w folklorze, a także fakt, że dawna kultura chłopska była w niektórych zakresach znacznie mniej purystyczna niż się na ogół zakłada (Tomicki 1977). Możliwość wyrażania treści „nieprzyzwoitych” była przy tym ściśle regulowana i realizowana w obrębie określonych sytuacji komunikacyjnych oraz gatunków wypowiedzi (np. przyśpiewki i żarty w trakcie publicznych spotkań towarzyskich, zachowania niektórych grup kolędniczych, dialogi z takich inscenizacji obrzędowych, jak herody, szopka czy konik).

Zgodnie z tą zasadą w obrębie prozy ludowej obscena pojawiały się niemal wyłącznie w twórczości o charakterze humorystycznym, głównie w kawałach, → anegdotach i humoreskach oraz w komicznych transformacjach wątków wierzeniowych, nowelistycznych, legendowych i ajtiologicznych. Na podstawie szacunkowych obliczeń można przypuszczać, że około 30 % tego typu przekazów zawierało różnego rodzaju motywy obsceniczne (Podziewska 2010, s. 73-74), które pełniły dwie zasadnicze → funkcje. Po pierwsze, w obrębie świata przedstawionego stanowiły przypadki rażącego odejścia od normy, czyli naruszania w nieoczekiwanych i niestosownych sytuacjach zasad przyzwoitego zachowania oraz etykiety językowej, a tym samym były jednym z ważnych źródeł → komizmu (Dziemidok 2011, s. 63-64; Ługowska 1993, s. 170-171). Po drugie, bardzo często służyły charakteryzowaniu albo ośmieszaniu i karaniu negatywnych → bohaterów. Pełniły więc one poniekąd funkcję dydaktyczną, ukazując swego rodzaju antywzory zachowań, a zarazem stanowiąc jeden z istotnych elementów kreowania postaci → obcego (Podziewska 2010, s. 76). Obsceniczne praktyki były bowiem przypisywane np. → głupim → sąsiadom, babom (→ Kobieta) czy → Żydom jako przykłady ich braku rozsądku, niekompetencji albo odmienności kulturowej, a jednocześnie używano ich w celu pognębienia owych obcych, ich degradacji czy wręcz odczłowieczenia. W szerszej perspektywie obscena jako zanegowanie podstawowych właściwości kulturowych, takich jak używanie ubrań, tabu wydalania czy tabuizacja stosunków seksualnych, służyły bowiem zawsze symbolicznemu przesunięciu określonych bohaterów w kierunku istot nie-ludzkich i obszaru dzikości.

W bajkach ludowych spotykamy przede wszystkim trzy rodzaje motywów obscenicznych. Niewątpliwie najbardziej powszechne są rozmaite epizody związane z wydalaniem i → ekskrementami, które używane są w najróżniejszych, nietypowych sytuacjach: bohaterowie trzymają je w kieszeniach, pod czapką, obrzucają się nimi, smarują nimi → włosy i brody, oglądają je, wkładają do nich nos, sprzedają je lub zostawiają w różnych niestosownych miejscach. Defekacja lub oddawanie moczu to również częste sposoby obrony sprytnych bohaterów, którzy załatwiają potrzeby fizjologiczne na głowy swoich prześladowców (Podziewska 2010, s. 75).

Dobrym przykładem wykorzystywania motywów skatologicznych do walki z przeciwnikiem lub karania go jest jeden z wariantów opowieści komicznych o tzw. „sprytnym Wojtku”, którego głównym zajęciem jest oszukiwanie Żydów (T 1539 „Sprytny oszust sprzedaje magiczne przedmioty”). Zgodnie z ogólnym schematem bohater sprzedaje tu żydowskiemu karczmarzowi „buki” (baty), które ma otrzymać od dziedzica jako → karę za jakieś wykroczenie. Żyd idzie do właściciela majątku, by odebrać swoją „własność”, i zostaje przez niego obity, a następnie podaje do sądu Wojtka, gdyż został przez niego oszukany. Sąd wymierza oszustowi karę, ten jednak w osobliwy sposób ostatecznie pokonuje swojego przeciwnika:

Tak jak prziseł termin, tak sędzia powieda: No teraz ty, Wojtku, połozis sie i dostanies sto buków ale łod Zida tu, zaraz na guołom rzić, a ti Zidu, kielo razi go urznies w rzić korpacem, telo razi pocałujes go w rzić. Tak Zid przistał na to i jak nie weźnie, jak nie urznie go raz z całyk sił, tak Wojtek jaz zajojcał, ale coz kie guo trza było pocałować, a tu Wojtek miał rzić zesranom, bo sie zesrał łod strahu jaze, ale coz bees Zidzie robiył, kie taki wyrok wydali; no ji rad nie rad przityka gęmbe do rzyci, a tu mój Wojtek jak sie nie nadmie, tak zasrał het całom gęmbe i brode tymu Zidowi. Ale Zid rznie i rznie, a co raz urznie, to muc go ta w rzić, a Wojtek to samo robi; jaz sie to ji Zidowi uprzikrzyło i jino raz wyleciał w pole. Tak wej Wojtek wyryktował Zida (Stopka 1898, s. 153).

W ludowych anegdotach nie brakuje sytuacji skrajnych, w których ekskrementy są zjadane lub wpychane do ust. Wyrazistym przykładem takiego motywu może być narracja będąca realizacją komicznego wątku T 1654 „Rzekomy nieboszczyk i zbóje”, zawierająca dodatkowo makabryczno-obsceniczny motyw odcinania genitaliów:

Było raz szterech zbójów i znowu był chłop, co miał sztery ule pczół. Ano te zbóje powiedzieli, że mu wezno te ule. Ano ten chłop poszed do tranzetu, nabrał g[ówna] i włożuł do ulów. Ano ci zbóje, przyśli do tego chłopa i wzieni najcięższe ule. Na drodze puściło sie z ula. Ano jeden spatrzał, nic nie mówiuł; drugi spatrzał, nic nie mówiuł; trzeci tak samo, jaż czwarty spatrzał i powiedział: Toście mi g[ówno] dali jeść! Zabijmy tego chłopa! Ten chłop sie o tem dowiedział, że go majo zabić, poszed do miasta, kupiuł brzytwe, prześcieradło, świece i trumne. I położuł sie w ni, a powiedział, żeby go żona płakała. Nakrył sie prześcieradłem i wzion se brzytwe. Ci zbóje przyśli i powiedzieli: Co wam to chłop umar? A jego żona powiedziała: Umar, umar. Najmłodszy zbój powiedział, żeby mu nas[roć] do gęby. A ci trzech powiedzieli: Co było za życia, to za życia, a po śmierci mu darujmy. Ale ten zbój spuściuł portki i s[ra], a ten wzion brzytwi i urznuł j[aja]. Ten zbój woła: Ratujcie! A ci mu odpowiedzieli: Nie trza z umarłem zaczynać! (Saloni 1908, s. 302-303).

Inne spotykane motywy obsceniczne związane były z obnażaniem intymnych części ciała, przy czym zdecydowanie częściej sytuacja taka dotyczyła kobiet niż → mężczyzn. Motyw ten występuje np. regularnie jako puenta komicznego wątku T 1159 „Diabeł i śrubstak”, w którym chłop pokonuje → demona, ściskając jego palce imadłem (śrubstakiem) i bijąc go dotkliwie. → Diabeł próbuje się zemścić i porwać chłopa do piekła, kiedy ten wraca do → domu z jarmarku lub odpustu. Z opresji udaje mu się wyjść dzięki żonie, której rozłożone nogi lub genitalia diabeł myli z imadłem. Niekiedy w epizodzie tym aktywną rolę odgrywa sama kobieta, wymyślając śmiały sposób walki z demonem:

[…] Nic się nie starej, chłopie – mówi żona – nic ci się złego przy mnie nie stanie. Naraz wygięła suknię do góry aż na głowę, a że majtek nie miała, pokazała diabłowi swój śrubstak, jak zobaczył diabeł znów śrubstak, tak się zląkł, że mu znowu ręce przyśrubuje i uciekł, i po dziś dzień daje chłopu spokój. A chłop sobie żyje w dostatku i śmieje się z diabła (T 1159; brak w PBL; Simonides, Ligęza 1973, s. 269).

Obnażanie się kobiety jako sposób na wystraszenie diabła jest również kluczowym motywem w wątkach T 1133 „Diabeł okastrowany” oraz u T 1095 „Diabeł oszukany w zakładzie o drapanie”. W tym ostatnim przypadku demon pragnący rozstrzygnąć zakład pojawia się w domu chłopa pod jego nieobecność, a żona pokazuje swe genitalia, wyjaśniając, że jest to rana, którą zadał jej mąż paznokciem.

Częstą sytuacją jest również pokazywanie gołych pośladków, występujące zasadniczo w dwóch wariantach. W pierwszym jest intencjonalne i służy wyrażaniu sprzeciwu lub pogardy wobec jakiegoś bohatera lub sytuacji. Z przypadkiem takim mamy np. do czynienia w jednej z wersji cieszyńskiego → podania o Czarnej Księżnej, która wyzyskuje swych poddanych. Nękany przez nią → parobek postanawia się wreszcie zbuntować:

I łuna sie zaczyła wadzić ś nim, że co tak nieskoro jidzie i to. A łun se, panie, zebroł fajfkym, a nakłodo do fajfki, a zapaluje, a kurzi, a ta sie wściyko, a wrzeszczi. A łun co jeszcze nie zrobił. Spuścił galaty, a wypiył ji gołóm dupym. I łuna z tej wściekłości co nie zrobiła – hóp z tego łokna i zabiła sie (brak w PBL; Kadłubiec 1973, s. 171).

W drugim wariancie chodzi o przypadkowe, a zarazem nieświadome odsłanianie intymnych części ciała. Źródłem komizmu jest tu dodatkowo fakt, że następuje to zwykle w szczególnie niestosownym momencie, jak np. w wątku T 1230* „Jakem się ofiarowała”:

Raz jedna baba szła na Kalwarię. Niosła ona na plecach worek wypełniony piaskiem, no bo to miała być pokuta. Jak szła, było jej ciężko i przystawała, aby sobie ten worek poprawić. Tak co jakiś czas podciągnęła worek, a z nim i spódnicę. Jak już była blisko klasztoru, to spódnicę miała z tyłu tak podniesioną, że ludzie stali i nadziwić się nie mogli, co tez to za jakieś głupie babsko idzie. Jeden z chłopów nie wytrzymał i pado: Kobietko! A dyć wom cały zad widać. A baba spojrzała na niego zgorszona i z honorem powiedziała: Jaką se pokuta zadała, taka i mam, i tak pójdę aż na sam wierch (Simonides 1981, s. 44-45; brak w PBL).

Najmniej spotykanych w bajkach motywów obscenicznych dotyczy sfery stosunków seksualnych. → Seksualność jest tu bowiem dość silnie tabuizowana i pojawia się zwykle jedynie w formie zdawkowych informacji lub aluzji w tych momentach, kiedy jest to istotne dla przebiegu akcji. Dotyczy to także tych narracji, których głównym tematem jest → inicjacja seksualna (np. wątki T 850 – T 869) oraz relacje intymne między → bratem i → siostrą (T 933) lub synem i → matką (T 931). W opowieściach ludowych o seksie mówi się w sposób metaforyczny lub metonimiczny, stwierdzając że bohaterowie, poślubili się, żyli/gospodarowali razem, mieli ze sobą → dziecko, ewentualnie przywołując takie czynności jak np. chodzenie do kogoś, spanie/nocowanie, figlowanie/zabawianie się. W grupie anegdot pojawiają się jednak takie teksty, w których narratorzy w swoisty sposób balansują na granicy obsceniczności, konstruując wymyślne, a zarazem dość dosadne koncepty służące opowiadaniu o stosunkach seksualnych za pomocą analogii do wydziobywania maku, skurczów czy szycia. Przykładem mogą być realizacje wątków nowelowych T 855 „Wykradzenie panny” oraz T 856 „Królewicz z niezwykłym imieniem”:

Tuż mieli krajczowie [krawcy] bal, a ten karlus, co chcieł jiść s tóm ceróm na bal, mieszkał w tym samym dómie. A ta matka drżeła tu ceru tak kroutko, że niej śmieła nigdzie jiść na zaudnu muzyku. Ale ten krajczi bardzo prosił, tuż mu ta matka dowolieła z jeji cerum jiść. Jak prziseł ten wieczór, tuż prziszeł ten krajczi po niu, tuż ju ta matka eszcze rauz zawołała ekstra do jizby a mówiła: I dzioucho jiny sie nie zapomni, a dyrż o sobie. Potym szeł ten krajczi ś nium na ten bal, tuż ta dzioucha dyckie dyrżeła, co sie ci drudzy dziwili, na co to tam dyrżi. Tuż szeł ten krajczi ku nij, a pytał sie ji, na co to tam dyrżi ruke. A na to óna odpowiedziała, że ji matka kazała. A prawił ten krajczi: Poć, jau ci to zesziju. Tuż szli na dół i ten krajczi sził, a jag myśleł, że już zasził, tuż szeł zaś na wyrch. Ale ta dzioucha jeszcze dyckie dyrżeła sie. I pitał po druhej: Dyć ech ci to zasził, a jeszcze dyckie dyrżisz. A óna mu prawiła: Eszcze nie je mocno zaszite. Tuż eszcze rauz szeł ś nium na dół, a sził eszcze rauz, a jah myślał, że uż je dość zaszite, tuż go eszcze chyciła, a mówiła mu, ażby sził dali. Ón ji prawił, że uż nie miau żaudnych nici, a na to mu óna mówiła, że mu sie eszcze całe kłubko bumbula tam (T 855; Malinowski 1901, s. 55);
Jeden gazda kćiał takiego parobka, cuoby z dziewkami nie towarzysół. Tak przysed jeden i padał sie gaździe, ze sie naziwa „wyrwinoga”; a dziewce, córce jego sie padał, ze jes „kurc”, a babie jego zaś „smyk do gaja”. No juści ta dziewka legła na izbie, a un zaś w stajni; i sed ku ni po grabinie a una woła: Matusiu kurc! kurc! A una myślała, ze ji do nogi wlaz kurc. Tak una ji mówi: Tuo wyciąg nozecki, tuo kurc wyjdzie. Una wyciągła i kurc wlaz. Tak potem matka na nie krzicała, na cuo tak zrobiyła, a una ji mówi: Dyście mi tak kazali! A ten pachołek zaraz uciek (T 856; Kosiński 1883, s. 3).

Znaczną powściągliwość i metaforyczny sposób mówienia ludowych narratorów o sprawach seksu można odczytywać jako konsekwencję ogólnej tabuizacji tej sfery rzeczywistości w kulturze ludowej (Wróblewska 2012), a zarazem odbicie charakterystycznej dla niej rozbieżności między stosunkowo surowymi normami moralnymi i obyczajowymi a faktycznie praktykowanymi wzorcami zachowań. Względna swoboda przedmałżeńskich kontaktów erotycznych połączona tu była bowiem z obowiązkiem zachowywania „pozorów przyzwoitości” i ścisłym ukrywaniem seksualnych aspektów owych kontaktów (Tomicki 1977, s. 62-63). Z podobną sytuacją mamy do czynienia w bajkach: akcja bardzo często wymaga tego, by między bohaterami dochodziło do intymnych zbliżeń, narratorzy udają jednak, że „nic się nie dzieje”.

Osobnym zagadnieniem są obscena występujące wyłącznie na poziomie stylistycznym bajek ludowych, czyli używanie przez narratorów dosadnych określeń oraz przekleństw i wulgaryzmów, które nie wynikają bezpośrednio z motywów zawartych w treści samej narracji. Pojawianie się tego typu zwrotów obscenicznych uzależnione jest głównie od temperamentu i indywidualnych predyspozycji poszczególnych narratorów oraz okoliczności, w jakich prezentują oni swoje opowieści, zwłaszcza zaś od składu słuchającej ich publiczności. Dobrym przykładem tej zależności jest twórczość gawędziarska Józefa → Jeżowicza, który dość często używał ostrych zwrotów frazeologicznych, np. „na dniówkym by my gówno zarobili”, „gówno bedóm rozumieć”, „[udający lekarza oszust, co] doktora wcale srać nie widzioł”, uważając, że jego opowieści muszą być „cięte i posolone”. Z drugiej strony jednak jako człowiek niezwykle kulturalny rezygnował on z tego typu pikantnych dodatków lub przepraszał za wulgarne słowa, jeśli jego słuchaczami były kobiety lub ludzie niezbyt dobrze mu znani (Kadłubiec 1973, s. 63, 87).

Bibliografia

Źródła: Kosiński W., Materiały do etnografii Górali Beskidowych, ZWAK 1883, t. 7; Ligęza J., Simonides D., Gadka za gadka. 300 podań, bajek i anegdot z Górnego Śląska, 1973; Malinowski L., Powieści ludu polskiego na Śląsku, MAAE 1901, t. 5; Saloni A., Lud rzeszowski. Materiały etnograficzne, MAAE 1908, t. 10; Księga humoru ludowego, red. Simonides D., 1981; Stopka A., Materiały do etnografii Podhala, MAAE 1898, t. 3.

Opracowania: Dziemidok B., O komizmie, 1967; Kadłubiec K. D., Gawędziarz cieszyński Józef Jeżowicz, 1973; Ługowska J., W świecie ludowych opowiadań. Teksty, gatunki, intencje narracyjne, 1993; Podziewska L., Ludowe opowiadania komiczne. Poetyka i antropologia, 2010; Tomicki R., Norma, wzór i wartość w życiu seksualnym tradycyjnych społeczności wiejskich w Polsce, „Etnografia Polska” 1977, t. 21, z. 1; Wężowicz-Ziółkowska D., Miłość ludowa. Wzory miłości wieśniaczej w XVIII-XX wieku, 1991.

Netografia

Wróblewska V., Tabu seksualne – kultura ludowa, http://sensualnosc.bn.org.pl/pl/articles/ tabu-seksualne-kultura-ludowa-316/, 2012 [dostęp: 16.10.2016].

Piotr Grochowski