en

Polska bajka ludowa

Słownik

red. Violetta Wróblewska

Bóg

Postać występująca w polskich → bajkach ludowych w ograniczonym zakresie, ze względu na to, że głównym → bohaterem reprezentującym najwyższą istotę boską jest w nich zwykle → Jezus. Sytuacja taka jest niewątpliwie odbiciem charakterystycznych dla religijności ludowej wyobrażeń, w których Bóg jest postrzegany jako wyłączne źródło mocy sprawczych oraz istota posiadająca niepodzielną władzę nad całym światem. Jednocześnie przypisuje mu się swoistą pasywność i zakłada, iż zwykle ingeruje on w losy ludzi z oddalenia, za pośrednictwem Jezusa, → Matki Boskiej i → świętych (Tomicki 1981, s. 41-42). Zgodnie z taką koncepcją w tekstach bajek ludowych obecność Boga cechuje się specyficzną dwoistością. Jest on bardzo często przywoływany jako siła sprawcza, od której zależy los bohaterów, mogąca ich ukarać lub wręcz unicestwić albo też zapewnić im ochronę lub pomyślność w podejmowanych działaniach, zarazem jednak stosunkowo rzadko pojawia się jako konkretna postać działająca w obrębie świata przedstawionego i odgrywająca istotną rolę w przebiegu fabuły.

W pierwszym przypadku jego obecność uwidacznia się zwykle w używanych przez narratorów potocznych zwrotach typu: „Mój Boże!”, „Bóg zapłać”, „Bóg wie kiedy”, „Niech cię Pan Bóg ma w swojej opiece”, „Pan Bóg mi dopomógł”, albo też w stwierdzeniach bohaterów stanowiących wyraz swoistej fatalistycznej interpretacji rzeczywistości w kategoriach dopustów bożych:

[…] widzis, Pan Bóg mnie za to tak skarał, izem w trzeci dzień umarła i byłam po śmierci przeznaconą do tego zbója carownika, zeby sie nade mną pastwiuł, zebym odpokutowała za ten wielgi grzech i zebym to tobie wynagrodziła, com ci złego ucyniła (T 314 „Zaczarowany koń”; Świętek 1893, s. 351-352);
Jakiego mi Pan Bóg przeznacuł teraz, za takiego pódę. Może bedzie lepsy, jak tamci, co se siostry powybierały (T 314; Świętek 1893, s. 350-351).

Niekiedy jednak mamy również do czynienia z takimi sytuacjami, w których odwoływanie się bohaterów do wszechwiedzy, wszechmocy czy sprawiedliwości Boga ma charakter nie tylko retoryczny, ale zarazem jest w jakiś sposób istotne dla rozwoju wydarzeń. Dobrym przykładem takiego ujęcia jest jeden z wariantów wątku T 413A „Wianek ruciany”:

Za dawnych bardzo czasów przyszła stara dziewka do kościoła z wieńcem rucianym na głowie. Ludzie, widząc ją tak przystrojoną, zaczęli szemrać, a jeden z nich nawet wprost jej w oczy powiedział, iż jest niegodną nosić wieńca rucianego, gdyż nie jest już niewinną. Dziewka zadając kłam tej zniewadze, zerwała wieniec z głowy, podrzuciła go z siłą na mur, a upadłszy na kolana, wzniosła ręce w górę i zawołała: Oj! ludzie! ludzie! jacyście wy niedobrzy! Boże! zlituj się nade mną, i pokaż tym ludziom, żem sprawiedliwą! Niech ruta z mego wieńca rośnie na wieki na tym murze! Pan Bóg wysłuchał modły dziewki, bo wieniec jej pozostawszy na murze kościelnym, rozwinął się w krzaczek ruty, a odnawiając się corocznie, świadczy dotąd o jej niewinności (Świętek 1893, s. 334-335).

Z podobną sytuacją spotykamy się w niektórych opowieściach ajtiologicznych, gdzie → kara zsyłana na grzesznych ludzi przez oddalonego i abstrakcyjnego Boga prowadzi do powstania różnych elementów lub cech rzeczywistości. W ten sposób tłumaczone jest np. pojawienie się na świecie bratków:

A u nas pono w dawnych czasach zdarzyło się, że było dwu braci, co się bardzo kochali, i byli pono najładniejsi na świecie. Tak oni nic nie robili, jino się na siebie patrzyli, i tak se gadali: Jakiś ty śliczny, aniołowie w niebie nie są ładniejsi od ciebie? Za to Pan Bóg ich skarał i zamienił w kwiatek, co się nazywa bratek (T 2660 „Bratki”; Gustawicz 1882, s. 307-308).

Koncepcja wszechwiedzącego i wszechmocnego Boga, który z oddali czuwa nad losem ludzi, podlega niekiedy stematyzowaniu, stanowiąc przewodnią ideę niektórych → legend i → bajek nowelistycznych. Jest tak np. w wątku T 932 „Syn ukryty przed piorunem w piwnicy”. W opowieści tej kupiec, któremu śni się, że jego syn zginie od uderzenia pioruna, próbuje namówić go do schowania się w piwnicy. Chłopiec jednak odpowiada, że

[…] przed wolą Pana Boga nik z ludzi nikej sie nie skryje! (Świętek 1893, s. 336),

po czym w trakcie burzy wychodzi w pole i wraca nietknięty, podczas gdy nawałnica niszczy całe domostwo kupca. Po powrocie syn oświadcza swemu → ojcu:

Kęz macie te piwnicę, coście mie chcieli do nij schować. Widzicie, żebym był posed z wami, tobym był zginuł; a ja posed se w pole, bom wiedział dobrze o tem, ze jak mie ma pierun zabić, to mie zabije, jak Pan Bóg da, choćbym sie i do żelazny skrzynie schował (T 932; Świętek 1893, s. 337).

Bóg jako postać aktywnie działająca w obrębie świata przedstawionego pojawia się sporadycznie jako alternatywny wariant bohatera w kilku → bajkach zwierzęcych (np. T 149 „Patron zwierząt”, T 157 „Jak smakuje ludzkie mięso”) oraz magicznych (np. T 563 → „Dary wiatru północnego”; Ferfecka 2002, s. 143-144). Poza tym spotykamy go w zasadzie wyłącznie w opowieściach ajtiologicznych, gdzie sposób jego funkcjonowania jest zdeterminowany przez dwie tendencje. Z jednej strony jest on ukazywany jako demiurg odpowiedzialny za pierwszy etap stworzenia, który dokonuje podstawowych czynów kosmogonicznych i antropogonicznych, a zarazem sytuuje się w pewnej opozycji do Jezusa oraz Matki Boskiej i niektórych świętych, bardzo często będących bohaterami uzupełniających kosmogonii „niższego rzędu” (Mianecki 2010, s. 59-60). Z drugiej strony obserwować można tu zarazem bardzo dużą wymienność ról, co związane jest niewątpliwie z silnym przenikaniem się lub nierozróżnianiem poszczególnych osób boskich w religijności ludowej, a także dość powszechnym wyobrażeniem, zgodnie z którym wędrują one po ziemi w przebraniu → dziadów-żebraków (Zowczak 2000, s. 51-53). W tej sytuacji w poszczególnych wątkach opowieści ajtiologicznych mogą pojawiać się wymiennie zarówno Bóg, jak i Jezus, a niekiedy także Matka Boska lub bliżej nieokreślony → starzec. Dobrym przykładem takiego stanu rzeczy są warianty wątku T 2611 „Rak”:

Kiedy P[an] Bóg rozdzielał dary pomiędzy zwierzęta, rak tylko sam jeden nie zgłosił się z żadną prośbą do swego stwórcy. A gdy się go Bóg zapytał, czego by sobie życzył, odpowiedział: „Jak ta chces Panie Boze to mi ta dej ocy gdzie w tyle”. Bóg uczynił zadość życzeniu raka i od tej chwili rak tyłem chodzi (Gawełek 1910, s. 76; por. Siarkowski 1883, s. 115);
Jakiego mi Pan Bóg przeznacuł teraz, za takiego pódę. Może bedzie lepsy, jak tamci, co se siostry powybierały (Świętek 1893, s. 350-351).

Bóg w ludowych ajtiologiach występuje zwykle w towarzystwie innego bohatera, który inicjuje czynności kosmogoniczne, pomaga w nich lub przeszkadza, ostatecznie zaś w jakiś sposób wpływa na rodzaj i kształt powstających elementów rzeczywistości. W pewnym sensie siły twórcze Boga są tu więc ograniczone poprzez uzależnienie ich w planie fabularnym od obecności i aktywności innych postaci, często pełniących funkcję → antagonistów i wykorzystujących rozmaite „słabości” demiurga (np. zmęczenie). Zgodnie z ogólnym schematem → kosmogonii dualistycznej głównym „partnerem” i zarazem przeciwnikiem Boga w opowieściach ajtiologicznych jest → diabeł, próbujący prowokować go do różnych działań, nieudolnie naśladować jego czyny, niszczyć ich efekty albo nawet w podstępny sposób pozbyć się swego towarzysza. W tej sytuacji rola Boga w przebiegu akcji jest raczej pasywna i często ogranicza się jedynie do wydawania poleceń aktywnemu antagoniście czy udzielania mu rad i wskazówek albo naprawiania wyrządzonych przez niego szkód lub uzupełniania i poprawiania jego ułomnych prac twórczych (Tomicki 1976, s. 56-66). Z sytuacją taką mamy do czynienia np. w licznych wariantach wątków T 2450 „Powstanie ziemi” oraz T 2490 „Wilk stworzony przez diabła”:

Na początku oblewała kulę ziemską woda; duch tylko Boży unosił się nieustannie nad nią. Umęczony duch Boży chciał wypocząć. Atoli lądu stałego nigdzie nie było. Trzeba go było dopiero stworzyć. Posyła więc duch Boży przewódcę aniołów na dno niezmierzonych przepaści wody, aby wydostał stamtąd garść namułu, mówiąc przy tem słowa: Biorę cię w imię Boże. Przewódca uniesiony pychą i ufny w swą moc i wiedzę, zapragnął sam zostać Bogiem. Spieszy na dno wód, a ująwszy w dłoń namułu, rzecze: Biorę cię w imię moje. Gdy wyszedł z wody, namuł znika, a lądu żadnego nie spostrzegł. Pospieszył tedy po raz wtóry na dno wód, a biorąc namułu, te same rzecze słowa, co przedtem. I teraz skutku żadnego nie odniósł. Dopiero gdy po raz trzeci ujął namułu i wyrzekł: Biorę cię w imię Boże, powstał ląd stały na kształt małego krążka, na którym strudzony Bóg wypoczywając usnął. Niepohamowana chęć wywyższenia się nad Boga i zostania nim, wywołuje w tym przewódcy aniołów myśl straszną, myśl utopienia śpiącego Boga. Uchwyciwszy go więc, toczy ku wodzie. Lecz im dalej toczy, tem więcej lądu stałego przybywa. Zwraca się w stronę przeciwną, dzieje się to samo, i znowu w inną, i znowu w inną, lecz Boga do wody zatoczyć nie może. Powstał tylko przez to niezmierzony ląd i cztery strony świata, to jest północ, południe, wschód i zachód (T 2450; Gustawicz 1902, s. 267-268);
Diabeł bluźnił P[anu] Bogu w ten sposób: Panie Boże, stworzyłeś wszystkie zwierzęta, a wilka nie masz! Na to Bóg: Stwórzże go sam. Diablik wystrugał wilka z drzewa, lecz wilk nie okazywał znaków życia. Idzie do Pana Boga ze skargą, że wilk ruszać się nie chce. P[an] Bóg daje mu radę taką: Idź do twego drewnianego wilka i szepnij mu do ucha: Wilku, zjedz diabła! a wilk wtedy będzie miał życie. Skoczył diabeł, ale bał się wilka, więc krzyczy głośno: Wilku, zjedz Pana Boga. Drzewo nie ruszyło się z miejsca. Wraca się i znów skarży Bogu, że jego trud był daremny. Pan Bóg mu odpowiada: Nie uczyniłeś tak, jak ci poleciłem. Zgniewany diablik pędzi do wilka i głosem jak najcichszym szepce mu: Wilku, zjedz diabła. W tej chwili wilk otworzył swój pysk zębami uzbrojony, rzuca się na kusego, ale ten smyk na pobliskie drzewo osiki, już jest na wierzchołku i tak się trzęsie ze strachu, że drżą wszystkie liście na niem. Od tego czasu drżą listki osiki, chociaż wiatru nie ma (T 2490; Gonet 1898, s. 228).

W innych opowieściach ajtiologicznych postaciami inicjującymi działania Boga albo wręcz wykonującymi je za niego są święci, pełniący zasadniczo rolę jego pomocników, którzy jednak niekiedy – podobnie jak diabeł – postępują niezgodnie z oczekiwaniami swego stwórcy, za co zwykle zostają ukarani. Przykładem takich narracji mogą być warianty wątków T 2453 „Stworzenie aniołów” oraz T 1150A „Św. Jerzy na księżycu”:

Jak P[an] Bóg kazał wygnać św. Michałowi aniołów, co sie zbuntowali, wtedy ostał w niebie sam P[an] Bóg ze św. Michałem. Niebo zostało próżne, św. Michałowi to sie przykro zdawało, bo przody było jich dużo, bo tyle diebłów zleciało, jakby nasuł na całym świecie po kolana lanego siemienia. I mówi: Panie, cóż teraz będziemy robić? Niebo tak obszerne. O Michale, dej no pokój, weź skałkę i krzesiwo i krzesz! Św. Michał wzion i krzesze. Jak krzesze, tak krzesze, a tu z każdy iskry anioł, anioł. I takim sposobem zaś było niebo pełne aniołów (T 2453; Gustawicz 1901, s. 134);
Św. Jerzy lubiał grać barzok. Raz widział on z nieba, że jidzie wesele, a nicht nie gra. Proś on P[ana] Boga, żeby mu pozwoliał zagrać tym, co się żenią. Tej Pan Bóg mu pozwoliał. A św. Jerzy łap skrzypce, przemiał sie w chłopa i przychodzi do tego wesela i powiada, że jim zagra. A ta dobrze. I gra. Wtym jakoś przechodział ksiądz z P[anem] Bogiem; wszyscy poklęnkali na obie kolana, a św. Jerzy jino na jedno kolano i gra fort. Ale P[an] Bóg wzion mu to za złe, że ludziom zły przykład daje; bo jako święnty, co żył z P[anem] Bogiem, to móg i ani na żadno kolano nie klęnknąć, ale P[an] Bóg wzion mu za złe, bo wtedy sie łysło po pirszy raz. Św. Jerzy sie zląk, tej skoczał na miesiąc tak, jak klęnczał i do tego czasu klęnczy tam na jednym kolanie i gra, jak to nieraz widać, jak miesiąc pełny (T 1150A; Gustawicz 1901, s. 134-135).

W niektórych narracjach Bóg może podejmować samodzielne działania, jednak i w tym przypadku ich kierunek oraz ostateczny wynik są uzależnione od postępowania innych postaci, zwykle stanowiąc jakąś formę odpowiedzi na ich prośby. Jest tak choćby w opowieściach będących realizacją wątku T 2462 „Wiek ludzki”:

Kie Pan Bóg zycie ozdawał ludziom i sytkiemu stworzeniu, to kciał świni – przepytujem – dać nadługse zycie. Świnia przysła i dziękuje, co ona nie stoi o długie zycie, ba kce krótkie a dobre. Pan Bóg ji sie nie sprociwił, a wzion i dał to długie zycie chłopu. I chłop do dziśka to świńskie zycie dozywa, co go świnia nie kciała, ino choćkie na starość, kie robić nie może, a bieda go bije, to tyj świni zawidzi, co krótse zycie ma, ba nie takie twarde jako jego (Dembowski 1892, s. 141).

W ogólnej perspektywie można przyjąć, że główną cechą Boga w polskich bajkach ludowych jest swego rodzaju bierność, przejawiająca się w tym, iż zazwyczaj nie podejmuje on działań z własnej inicjatywy, tylko niejako w odpowiedzi na zachowania innych postaci. Jego aktywność objawia się głównie na spełnianiu ich próśb, pomaganiu im, ochranianiu ich albo też wymierzaniu kar za rozmaite uczynki, które polegają na sprzeciwianiu mu się lub stanowią naruszanie ustanowionych przez niego praw.

Bibliografia

Źródła: Dembowski B., Bajki według opowiadania Jana Sabały Krzeptowskiego z Kościelisk, „Wisła” 1892, t. 6; Gawełek F., Przesądy, zabobony, środki lecznicze i wiara ludu w Radłowie w powiecie brzeskim, MAAE 1910, t. 11; Gonet S., Kilka szczegółów z wierzeń ludu z okolicy Andrychowa, „Lud” 1892, t. 2; Gustawicz B., Podania, przesądy, gadki i nazwy ludowe w dziedzinie przyrody, cz. 2, ZWAK 1882, t. 6; Gustawicz B., O ludzie podduklańskim w ogólności, a Iwoniczanach w szczególności, cz. 2, „Lud” 1901, t. 7; Gustawicz B., Kilka szczegółów ludoznawczych z powiatu bobreckiego, „Lud” 1902, t. 8; Siarkowski W., Podania i legendy o zwierzętach, drzewach i roślinach, ZWAK 1883, t. 7; Świętek J., Lud nadrabski (od Gdowa po Bochnię). Obraz etnograficzny, Kraków 1893.

Opracowania: Ferfecka E., Święci i grzesznicy. Bohater jako jeden z wyznaczników gatunkowych legendy ludowej, [w:] Genologia literatury ludowej. Studia folklorystyczne, red. Mianecki A., Wróblewska V., 2002;Mianecki A., Stworzenie świata w folklorze polskim XIX i początku XX wieku, 2010; Tomicki R., Słowiański mit kosmogoniczny, „Etnografia Polski”, 1976, z. 1; Tomicki R., Religijność ludowa, [w:] Etnografia polski. Przemiany kultury ludowej, red. Biernacka M., Frankowska M., Paprocka W., t. 2, 1981; Zowczak M., Biblia ludowa. Interpretacje wątków biblijnych w kulturze ludowej, 2000.

Piotr Grochowski