en

Polska bajka ludowa

Słownik

red. Violetta Wróblewska

Dary wiatru północnego

Wątek → bajek magicznych T 563 traktujący o obdarowaniu człowieka przez istotę nadprzyrodzoną → przedmiotami magicznymi, o niewyczerpanej mocy dostarczania → pożywienia, → pieniędzy i wymierzania → sprawiedliwości. Zarówno rozpoczęcie, jak i zaprzestanie działania przedmiotów możliwe jest wyłącznie po wypowiedzeniu odpowiednich zaklęć. Nazwę wątku zaczerpnięto z literackiej adaptacji ludowego pierwowzoru spopularyzowanej przez Wacława Sieroszewskiego (Sieroszewski – I wyd. 1910-1911), mimo iż w → bajkach ludowych w funkcji → donatora nie występuje tytułowy → wiatr ani personifikowane siły przyrody. Odmianę wątku T 563 „Dary wiatru północnego” stanowi wątek bajek magicznych T 564 „Białki z kobiałki”, pokrewieństwo wykazują też realizacje wątków T 565 „Garnek (młynek) magiczny” i T 330B „Stary żołnierz i diabli”. → Motyw magicznych przedmiotów o niewyczerpanej mocy występuje również w → bajkach humorystycznych T 1539 „Sprytny oszust sprzedaje magiczne przedmioty”.

Wątek T 563 wykazuje dość dużą zdolność kontaminacyjną – występuje jako składnik innych bajek, np. T 302 „Dusza potwora w jaju (Dusza zewnętrzna)”, T 550 „Ptak złotopióry”, T 707 „Trzej synowie z gwiazdą na czole” , jak też wchłania inne wątki magiczne, np. T 592 „Magiczne skrzypce”, T 738 „Bogacz i biedak (Piekło)”) oraz humorystyczne, jak T 2400 „Miara ziemi” (PBL, t. 2, s. 271). Wątek T 563 jest popularny również w folklorze innych narodów (Aarne 1909), m.in. w niemieckim (Baśnie braci Grimm 1982, s. 180-189).

Fabułę bajek opartych na wątku T 563 charakteryzuje trójsekwencyjność zdarzeń, tj. obdarowanie → biedaka magicznymi przedmiotami, utrata darów w wyniku oszustwa/kradzieży oraz powrót → bohatera po ostatni dar i ukaranie krzywdziciela/odzyskanie przedmiotów. Magiczne przedmioty ofiarowują potrzebującym osoby związane z religią chrześcijańską (→ Bóg, święty Mikołaj, → diabeł) lub enigmatyczne postaci nadprzyrodzone (→ starzec, baba z sosny, → czarownik). Motywem przekazania czarodziejskich podarków śmiertelnikowi może być → nagroda za dobry uczynek (podzielenie się jedzeniem i piciem, jałmużna, pomoc) lub za służbę:

Był se jeden chłopiec. Matka wygoniła go na służbe. Nadybał go św. Mikołaj i spytał sie go, gdzie idzie, a on powiedział, że idzie na służbe. Św. Mikolaj sie go spytał: – Czybyś do nas przyszed na służbe? A on powiedział, że pódzie. – Podobało mu sie bardzo w niebie. Jednego razu podziękował za służbe i św. Mikołaj dał mu obrus (Saloni 1908, s. 257);
Roz bóło dwuh ̮braci: jedyn ubogi, drugi bogaty. Tyn bogaty niy chcioł nidz ̮dać tymu łubogiymu. Roz ̮już ̮niy mioł co jeść i dał mu kónsek szpyrki. Wybroł się z ̮tóm szpyrkóm w dróga. Po dródze widzioł we szparach łogiyń. Bóło to piekło. Szoł dalij i zaroz ̮go łobstómpiyli djobli i chcieli, coby jym ta szpyrka doł. Łón pedzioł, że jym do, jag ̮mu dajóm tyn młynek, co tam stoji za dźwiyżami. Djobły się na to zgodziyli. Tyn młynek namloł mu, co chciał (Bąk 1939, s. 20).

Obdarowanie nieuzasadnione wdzięcznością za konkretne czyny w bajkach realizujących watki T 564 i T 330B również stanowi rodzaj rekompensaty. Odbiorcą magicznych przedmiotów są bowiem bohaterowie żyjący w niedostatku – biedni chłopi, → żołnierze, wykorzystywani lub gnębieni przez silniejszych i bogatszych od nich. W bajce zapisanej przez Kozłowskiego (T 564) czarodziejskie przedmioty trafiają do ubogiego chłopa, który przypadkowo przywołuje donatorkę:

Jeden chłop miał żonę i dzieci, ale tak dużo, że już sobie rady z niemi dać nie mógł, ani ich nie miał czem żywić, ani mógł na nie zapracować, bo co jeno grosz jaki przyniósł do domu, to dzieci wszystko zaraz zjadły. Jednego więc razu zaczął się okrutnie frasować, już sam nie wiedział co ma robić, ale wziął torbę na plecy, wziął siekierę i poszedł do lasu. W tym lesie napotkał ogromną sosnę, – wziął więc siekierę i sam nie wiedząc dla czego, zaczął siekierą bić w tę sosnę. Bił tak czas jakiś, aż wychodzi do niego z tej sosny baba o dwunastu kożuchach, i powiada: – A czego to człowieku bijesz tak w tę sosnę? – Ha! odpowiada, już sam nawet nie wiem co mam robić –mam kobietę, tyle dzieci, nie mogę nawet nastarczyć pracować żeby ich wyżywić. – No, nie frasuj się o to, powiada baba o dwunastu kożuchach, masz, oto weź tę torebkę (Kozłowski 1869, s. 331).

W przekazie (T 330 B), zapisanym przez Oskara Kolberga na Kujawach dary otrzymuje samotny wojak wzywający imię Pana Boga i proszący go o cudowną butelkę wódki (→ Alkohol) oraz chleb (Kolberg 1978 (1867), s. 115).

Czarodziejskie przedmioty dostarczają właścicielowi na życzenie to, czego najbardziej brakuje biednym – pieniądze, pożywienie oraz obronę przez wyzyskiem i niesprawiedliwością. Sytość zapewniają bohaterom np. stół, obrus, które same się nakrywają, butelka nieprzerwanie się napełniająca, garnek gotujący na życzenie potrawy, chleb, którego nie ubywa:

Wziął on chłop torebkę która była srebrna, skłonił się babie, podziękował i poszedł ku domowi. Ale myśli sobie – w drodze, czy też to prawda co ta baba mówiła? I zaraz sobie usiadł przy drodze, uderzył torebką o pieniek i powiedział: Torebko, daj mi porcyj na dwanaście osób! Jeno co się obejrzał w drugą stronę, aż patrzy a pieniek cały nakryty obrusem i pełno na nim stoi jadła, picia, trunków różnych. Najadł się, napił on chłop, i ucieszony przyszedł do domu (Kozłowski1869, s. 332; zob. (Kolberg 1978 (1867), s. 116)).

Bogactwo na każde żądanie bohatera wyczarowuje zawsze pełna monet sakiewka, → zwierzę wydalające złote monety (baran, kózka), znoszące złote → jajka (kura), wygrywające karty (Saloni 1908, s. 258; Gliński1928, s. 145; Malinowski 1901, s. 114).

Otrzymane przedmioty naiwny lub pijany bohater traci w wyniku oszustwa lub kradzieży, których sprawcami są → antagoniści reprezentujący bogactwo i nieuczciwość – karczmarz, bogaty → brat, bratowa, → sąsiad, → Żyd, → czarownica. Wybawienie z opresji i zadośćuczynienie za krzywdę zapewnia protagoniście ostatni cudowny podarunek, najczęściej kije, pałki, które na rozkaz-zaklęcie biją krzywdzicieli:

[…] żydzi ukradli mu togo barana. Wstał i barana nie było. Poszed i znowu płacze. Spotyka go św. Mikołaj i wzion go znowu na służbe i dał mu palki z koszałko. On poszed do tych żydów, co mu obrus ukradli i barana i położuł koszałke i powiedział żydowi, żeby nie mówiuł do ni: "Pałki z koszałki!, a sam położuł sie spać. Żyd myślał, że znowu bedo pieniądze w koszałce i powiedział: "Pałki z koszałki", a tu jak wypadno pałki, jak zaczno żyda prać. Musiał oddać obrus i barana. Chłopak zabrał to wszystko i poszed do domu (Saloni 1908, s. 258; por. Wójcicki 1837, s. 23-24).

Niekiedy funkcje obrońców spełniają istoty wyskakujące na wezwanie z magicznego worka, np. diabły, chłopcy z worka, Kozacy (Kozłowski 1869, s. 334; Gliński 1928, s. 228-229).

W niektórych realizacjach wątku T 564 kije-samobije pomagają biedakowi najpierw odzyskać stracone cudowne przedmioty, a następnie podnieść jego status społeczny, np. objąć tron po wygranej wojnie, co szczególnie wyraźnie akcentuje funkcję rekompensacyjną darów (Wójcicki 1837, s. 24). Natomiast w bajkach T 330B dominuje przekaz moralizatorski. Bohater wykorzystuje cudowną torbę, by uwięzić → śmierć, co okazuje się złą decyzją:

Pisnęła, jęknęła, i do wora samochwyta śmierć wpadła, a choć przez wszystkie wieki, wszędzie i do każdego docisnąć się umiała, z wora tego jednak wydobyć się nie mogła. (…) ani on sam, ani nikt na świecie nie umierał, a ludzie tak stali się chciwi i bogactw niesyci,, że brat na brata, dzieci na rodziców napadali, wzajemnie sobie ostatni kęs wydzierali, i choć w utarczkach śmiertelne sobie rany zadawali, nikt nie umierał, z czego powstał taki nieład, że żołnierzowi świat obrzydł; wór więc otworzył, a śmierć jak z procy, wyschła i wynędzniała, na świat wypadła. Ludzie wnet umierać zaczęli, zwykły porządek powracał powoli, i z czasem znowu wszystko szło po dawnemu (Gliński1928, s. 157-158).

W bajce Glińskiego O żołnierzu wędrowcu, kiesce złotodajce, lulce niewykurce, i o worze samochwycie (T 330B) żołnierz zostaje z kolei ukarany pokutą za to, że mając do wyboru zbawienie lub ziemski dostatek dzięki magicznym przedmiotom, wybrał to drugie (Gliński1928, s. 160-161).

W zakończeniu niektórych bajek pojawiają się informacje o losach cudownych przedmiotów. W bajkach O cudownej torebce (T 564) i O dwuch braciach: Okpile i Biedzile (T 563) bohaterowie, po wymierzeniu sprawiedliwości i odzyskaniu pozostałych magicznych prezentów, podejmują decyzję o usunięciu ostatniego podarunku:

A niech tam dobrze bratowę wybiją, że nam wzięła tamtą torebkę. Dopiero jak ją kozaki dobrze obili, otworzył drzwi i zawołał: pełno!-a kozaki myk, myk, myk, powpadali zaraz jeden za drugim do torebki. (…) Wziął dopiero chłop tę złotą torebkę, poszedł w pole, wygrzebał dołek i tam ją zakopał, – a srebrna torebka, woły i zboże u niego już pozostały” (Kozłowski 1869, s. 335).

Z kolei w niektórych tekstach realizujących wątek T 565 w związku z przedmiotami magicznymi wprowadza się element ajtiologiczny (→ Bajka aitiologiczna). Zatopienie młynka nieustająco mielącego sól, którego działania właściciele nie potrafią przerwać, okazuje się w nich przyczyną zasolenia wód morskich (Bąk 1939, s. 20).

Motyw magicznych przedmiotów, zaczerpnięty z wątku T 563, występuje także w bajkach humorystycznych T 1539, w których rzekomo cudowne obiekty także spełniają funkcję kompensacyjną. Bohater, najczęściej Wojtek lub Maciek, sprzedaje bogatym, ale głupim i naiwnym Żydom jakoby magiczne przedmioty, np. garnek, który gotuje bez ognia, sanie, które same jeżdżą, grabie-samobije:

Pewnego razu zrobił on kopystkę, to jest taki płaski drążek do mieszania lemieszki, i czekał soboty, a było to w zimie. Babie kazał ugotować pełny garnek pszonianej kaszy (jagły), a sam patrzał w okno, czy żydy nie idą. Żydy tymczasem czekają i nie mogą się Wojtka doczekać, w chacie u nich zimno, wody nie mają, a tu Wojtka jak nie widać, tak nie widać; idą tedy po niego. Wojtek z daleka ich spostrzegł, kazał zaraz babie ogień zagasić, a sam porwał garnek z kaszą, wyniósł go w śnieg i nuż kopystką obracać, a kasza bulk, bulk. Musicie przecież wiedzieć o tem, że pszoniana kasza trzyma bardzo gorąco i długo trzeba na nią dmuchać, aby sobie gęby nie sparzyć. Żydy jednak niczego nie zmiarkowali, tylko zaciekawieni pytają: "Co ty Wojtku robisz?" "Kaszę gotuję", odpowiedział. "Gdzie, tu w śniegu bez ognia?" A tak, mam taki kij, że jak nim obrócę, kasza się gotuje, nie będę już teraz potrzebował drzewa kupować". I zaczął kopystką ruszać, a kasza znowu: bulk, bulko "Ot i już gotowa". (…) Wojtek tymczasem zrobił sobie sanie, wylazł na górę i czekał. Gdy żydy byli już niedaleko, wlazł na sanie, popchnął nogą i z szalonym pędem zjechał z góry prosto między żydów i tu się zatrzymał. Żydy jeszcze wtedy nie znali, co to sanie, a nawet przez myśl im nie przeszło, iż można jechać wozem bez kół. Zaczęli z radości podskakiwać, a prosić, by im pozwolił siadać i jechać na tym wozie bez kół. (…) zaczęli dobijać targu o sanie. Ale Wojtek nie w ciemię bity, odrzekł: "Alboż to ja głupi, żebym miał tak potrzebną mi rzecz sprzedawać, ja teraz nie potrzebuję już koni trzymać, ale nałożę sobie towarów ile zechcę i pojadę, gdzie mi się podoba, a zarobię lepiej, niż dziesięciu furmanów razem". Mowa ta tem bardziej żydom w głowę zajechała. Dawali Wojtkowi za sanie 100 zł., ten nie, dawali 150 zł., ten nie – aż nareszcie z wielkim targiem za 200 zł. sanie te im odstąpił” (Siewiński 1897, s. 146-148); „Maciek wygląda oknem, i widzi, że żydy już letą (lecą). Chwycił grabie, postawił do góry zębami, tak, że żyd chtórny najpirszy wleciał do domu, wpad(ł) na te grabie na zęby, i uderzyły go w czało (czoło). Oni już nic nie mówili Maćkowi o ten garnek, ale postanowili od niego grabie kupić. Złożyli mu się za te grabie na dziesięć tysięcy. Oni się go pytają, jak óni to na to mają mówić (nazwać je), a Maciek iém powieda, że to jest: Samobije. Pytają się go: czy to tém można uderzyć w bitwę, jako i czy óno ubroni człowieka. A ón: „A jagże-ż? Ubroni”. Ón wzion, żyd, uwiązał grabie u woza, i pojechał na jarmark (Kolberg 1978 (1867), s. 191).

Realizacje wątku T 563 i pokrewnych mu wyrażają odwieczne marzenie człowieka o sprawiedliwości, zadośćuczynieniu za krzywdy, bogactwie, uwolnieniu od ciężkiej pracy, pokazując jednocześnie konsekwencje naiwności, pijaństwa i chciwości. Ze względu na uniwersalną wymowę zawartość atrakcyjnych elementów bajkowych i jednocześnie moralizatorskich, zarówno wątek niewyczerpanych darów, jak i motyw czarodziejskich przedmiotów cieszyły się popularnością także w polskich publikacjach. Józef Chociszewski bajkę Koszałki Opałki (1890, s. 3-6) zaczerpniętą w całości ze zbioru Kazimierza Wójcickiego (1837, s. 20-24) zamieścił w zbiorze humoresek, choć nie wskazał jej pierwowzoru. Niekiedy teksty rozpowszechniane w wydawnictwach popularnych jako bajki polskie były w rzeczywistości zaczerpnięte ze źródeł obcych. Należy do nich m.in. bajka Stolik „nakryj się”, złoty osieł i kij samobij, opublikowana przez Bronisława Londyńskiego jako polska (Londyński 1932, s. 93-107), która odwzorowywała fabułę bajki ze zbioru braci Grimm o podobnym tytule (1982, s. 180-189). Ludowy wątek T 563 był również adaptowany w formie sztuk teatralnych, np. autorstwa J. Chociszewskiego (Chociszewski 1901). Jednak szczególnie wątek T 563 „Dary wiatru północnego” zyskał na popularności dzięki licznym adaptacjom teatralnym i filmowym (zob. Netografia) bajki Wacława Sieroszewskiego Dary wiatru północnego (Sieroszewski 1958). Autor zachował w niej utarty schemat fabularny bajki ludowej, jednak umiejscowił go w Tatrach i wzbogacił m.in. o dzieje walki chłopów ze → zbójnikami o odzyskanie niepodległości wioski i wyzwolenie → królewny, a rolę kijów-samobijów spełniły w nim → owady z puzdra atakujące na rozkaz nieuczciwych ludzi (Wróblewska 1998, s. 90-92; Mroczkowski 1935, 24-25). Nadprzyrodzonym donatorem u Sieroszewskiego, inaczej niż w wariantach ludowych, była uosobiona siła przyrody wiatr, który jako zadośćuczynienie za rozwianą mąkę darował biedakowi magiczne przedmioty. W literackiej bajce Wandy Chotomskiej pt. Legenda o czarodziejskim młynku z Wieliczki, opartej na ludowym wątku T 565 „Garnek (młynek) magiczny”, dawcą podarunku jest także istota personifikująca siły przyrody – Solny Dziadek (Chotomska 2004, s. 32-42).

Bibliografia

Źródła: Baśnie braci Grimm: baśnie domowe i dziecięce,t. 1, przeł. Bielicka E., Tarnowski M., 1982; Bąk S., Teksty gwarowe z polskiego Śląska, 1939; Chociszewski J., Czarodziejski stolik i zaczarowane kije w miechu: igra dla ludu i młodzieży w dwóch odsłonach, przerobiona z powieści gminnej, 1901; Chociszewski J., Koszałki opałki: zbiór dowcipów, dziwactw, dykteryjek, powiastek, wierszyków anegdot i t.d. dla rozweselenia czytelników, 1890; Chotomska W., Legendy polskie, 2004; Gliński A.J., Bajarz polski. Baśnie, powieści i gawędy ludowe, t. 1, 1928; Kolberg O., DW, t. 3, cz. 1, 1978 (1867); Kozłowski K., Lud. Pieśni, podania, baśnie, zwyczaje i przesądy ludu z Mazowsza Czerskiego, wraz z tańcami i melodyami, 1869; Londyński B. (Rościszewski M.), Bajki słowiańskie, 1932; Malinowski L., Powieści ludu polskiego na Śląsku, MAAE 1901, t. 5; Necel A., Demony, purtki i stolemy. Baśnie kaszubskie, 1975; Saloni A., Lud rzeszowski, MAAE 1908, t. 10; Siewiński A., Bajka o Wojtku, „Lud” 1897, t. 3; Sieroszewski W., Dary wiatru północnego, 1958; Wójcicki K., Klechdy, starożytne podania i powieści ludu polskiego i Rusi, t. 1, 1837.

Opracowania: Aarne A., Die Zaubergaben, eine vergleichende Märchenuntersuchung, 1909; Mroczkowski W., Sieroszewski Wacław: „Dary wiatru północnego”, Tow. Wyd. „Rój”, Warszawa (recenzja), „Poradnik Biblioteczny Zjednoczenia Polskich Towarzystw Oświatowych”, 1935, r. 5, nr 1; Wróblewska V., O gatunkowości Bajek Wacława Sieroszewskiego, AUNC 1998, z. 51.

Netografia

http://www.encyklopediateatru.pl/przedstawienie/39405/dary-wiatru-polnocnego, Dary wiatru północnego, reż. L. Dutkiewicz, adaptacja M. Węgrzyn, [w:] Teatr Lalek „Banialuka”, Bielsko-Biała 1953; [dostęp: 07.07.2016];http://www.teatrtelewizji.tvp.pl/599759/dary-wiatru-polnocnego-czesc-1, Dary wiatru północnego, realizacja TV: B. Radkowski, adaptacja: B. Biel, [dostęp: 07.07.2016]; http://diafilm.pl/207/katalogbajek/1/szukaj/2/szukaj/1097/Dary_wiatru_polnocnego, Dary wiatru północnego (bajka na rzutnik), na podstawie tekstu W. Sieroszewskiego, opracowanie plastyczne J. Witz, W. Borysiewicz wydawca: Państwowe Zakłady Foto-Przeźroczy, [dostęp: 08.07.2016].

Agnieszka Gołębiowska-Suchorska