en

Polska bajka ludowa

Słownik

red. Violetta Wróblewska

Kuma-Śmierć

Wątek T 332 zaklasyfikowany do → bajek magicznych. Posiada bogatą reprezentację, jednak jego poszczególne realizacje znacznie się od siebie różnią. Z tego powodu można mówić o zespole → motywów charakterystycznych dla tego wątku, nie zaś o jednym, wyrazistym schemacie fabularnym. Postacią reprezentatywną dla grupy tekstów T 332 jest → Śmierć ukazująca się chłopu w → lesie bądź na → drodze pod postacią → kobiety. Kontakt z tą istotą, zwykle przyjazną, ale i niebezpieczną, przekształca się w próbę wykpienia się od śmierci lub ocalenia życia innej, obłożnie chorej osoby. Najczęściej odnotowane warianty fabuł wykorzystują motywy obracającego się łóżka oraz płonących świec różnej długości, symbolizujących ludzkie życie.

W zdecydowanej większości realizacji bohaterem bajki jest → ojciec, który nie może znaleźć kuma dla swego nowonarodzonego → syna, gdyż jest zbyt ubogi, by wyprawić okazałe chrzciny: „grajcarów nié miáu̯ na pocenstne” (Wierzchowski 1903, s. 173), lub ma liczne potomstwo: „[b]iednemu człowiekowi tak dużo rodziło się dzieci, że już mu nikt do chrztu trzymać nie chciał” (Kolberg 1962b (1875), s. 136). W niektórych wariantach kumowania biedakowi wsparcia odmawia jego zamożny → brat. Swoją pomoc oferuje zaś Śmierć, której znakiem rozpoznawczym jest charakterystyczny wygląd: „wielgá, wysoká, biáło ubraná” (Świętek 1893, s. 369). Tajemnicza → matka chrzestna niekiedy ukrywa swoją tożsamość, jednak → mężczyzna odkrywa, że jest istotą posiadającą niezwykłe moce. Po chrzcinach w chałupie pojawia się sute → pożywienie bądź chłop wchodzi w posiadanie worka z → pieniędzmi.

W kilku przekazach Śmierć sugeruje, by wraz z nią do chrztu trzymał → dziecko bliżej nieokreślony → dziad lub żebrak. W bardziej rozbudowanych fabułach kandydatami na kuma są także inne postaci reprezentujące sferę → sacrum, np. Pan → Jezus i/lub → diabeł. Niemniej to od Śmierci chłop otrzymuje dar przewidywania, czy ktoś umrze, co pozwala zostać mu lekarzem. Niekiedy niezwykłą umiejętność nabywa chrześniak. Doktor jest w stanie dostrzec zjawę pochylającą się nad swoim pacjentem i na tej podstawie określić, czy jego życie dobiega końca. Śmierć ukazująca się przy głowie chorego wróży zgon, kiedy jednak pojawia się przy nogach – ratunek jest możliwy. Rzadziej układ bywa odwrócony: „Jak pójdziesz do chorego, to jak ja będę stała w głowach, to wyzdrowieje, a jak w nogach, to umrze” (Jastrzębowski 1892, s. 857). → Bohater, zdobywszy sławę i rozgłos, postanawia oszukać Kumę i odwrócić chorego tak, by ją zmylić. W jednym z wariantów sprytny lekarz, przewidując własny zgon, konstruuje specjalny mechanizm mający wprowadzić Śmierć w błąd:

Otóż kazał sobie zrobić takie łóżko na sprężynach czy na kołowrocie, żeby się mogło zaroz obrócić na ten przypadek, gdyby mu śmierć w głowach stanęła. Nareszcie zobaczył ją że podchodzi, i kdy się ku głowie zbliżała, on smyk! I wykręcił łóżko tak, że óna stała w nogach. Śmierć za nim i goni go, a ón ji się umyka. W końcu po długij gonitwie, zniecierzpliwiona: łap! go za głowę i woła: »Mój kumie, nie pomoże kręcić, wiercić, kiej trzéba na tamten świat lecić«. I udusiła go (Kolberg 1962a (1867), s. 157).

Bywa jednak tak, że → kara za nieposłuszeństwo ma łagodniejszy wymiar, zwłaszcza gdy doktor usiłuje ocalić nie siebie, ale swojego pacjenta. Oszukana matka chrzestna nie zabija podstępnego lekarza, odbiera mu jedynie umiejętność dostrzegania jej przy łóżku chorego: „»Juz mię – rzekę – nie bees więcéj widzioł, ino wte, kie po cię przyde; juześ przepos doktorowanie!« − o, haj! – pedziała” (Brzega 1910, s. 206). Złamanie zakazu nie zawsze wynika z pobudek materialnych, niekiedy lekarz ucieka się do fortelu, by wyratować ubogą kobietę, której jest mu żal:

[…] zdjęty litością nad płaczącemi jej dziećmi, zaczął ją leczyć, mimo że śmierć zobaczył w głowach. Wziął się atoli na wybieg i aby mieć śmierć w nogach, kazał odwrócić łóżko. Sztuka jednak się nie udała, gdyż śmierć się rozgniewała i odjęła mu dar leczenia innych (Mleczko 1902, s. 50).

W śląskiej realizacji wątku T 332 doktor sprzeciwia się woli chrzestnej, ponieważ obiecano mu wysoką → nagrodę za uleczenie → królewny. Jednak Śmierć zamienia jego dużą świecę z dopalającym się ogarkiem „pryncezny” i mężczyzna umiera (Malinowski 1900, s. 45-46).

Bajki wykorzystujące motyw świec lub lampek częściej kładą nacisk na wygórowane oczekiwania bohatera, który, dopuszczony do tajemnicy dotyczącej długości ludzkiego życia, sam postanawia przedłużyć swą ziemską egzystencję:

Ot tam w kącie jest twoja świeca, jeszcze jest spory kawałek, wystarczy na lat dziesięć. Kumciu serduńciu! to mało lat dziesięć, czy nie możnaby świecę nadsztukować? Można, ale to rzecz niebezpieczna, gdyż światło bardzo jest delikatne, może bardzo łatwo zgasnąć, kontentuj się tem, jakie jest. Ale kumciu serduńciu! pozwól mi tę świecę nadsztukować. I wziął szewc chciwy na boku jednę z leżących świec, nuż tedy przytulać, spajać, chuchać, ale niestety! jak chuchnął, tak i zgasił (Barącz 1886, s. 222).

Śmierć nie sprzeciwia się żądaniom mężczyzny, ale lojalnie ostrzega go przed niebezpieczeństwem. Ten jednak nie zna umiaru, za co spotyka go zasłużona kara.

Niekiedy fabuły reprezentujące wątek T 332 zostają wzbogacone o motyw podglądania bohatera przez inną postać i nieumiejętnego naśladowania sztuki, którą mężczyzna posiadł dzięki wejściu w komitywę ze Śmiercią. W jednej z wersji lokaj próbuje odtworzyć podpatrzone przez dziurkę od klucza metody „leczenia” chorych i doprowadza do zgonu swojego pacjenta (Chełchowski 1890, s. 54; por. Jastrzębowski 1892, s. 857).

Znaczna część tekstów folkloru, w których pojawia się Kuma Śmierć, stanowi połączenie dwóch schematów fabularnych, będących kontaminacją T 332 i T 531 „Koń pomocnik” (np. Ciszewski 1887 s. 113-16). W innych opowieściach występuje nie tylko lekarz i uwięziona przez niego w torbie Kuma Śmierć, ale i diabły oraz → anioł, który zabiera bohatera do raju (Kolberg 1962b (1875), s. 136), co wykazuje podobieństwo do wątków T 330 A i T 330 B. W niektórych realizacjach T 322 nie ma mowy o chrzcie dziecka, ukazywaniu się Śmierci w nogach bądź głowach pacjenta czy o świecach odpowiadających za długość ludzkiego życia, a jedynie o tragicznym w skutkach spotkaniu człowieka z wysłanniczką → zaświatów. Przykładem może być zapis z południa Polski (Świętek 1893, s. 369-370), w którym nietypowa niewiasta prosi, by mężczyzna przeniósł ją na plecach przez rzekę (por. Łęga 1933, s. 180), a następnie uśmierca w → karczmie innego człowieka, nakazując bohaterowi → milczenie. Ten jednak nie stosuje się do obietnicy i po trzech dniach również umiera.

Śmierć w roli kumy i Śmierć, którą próbuje się przechytrzyć, występuje także w innych wątkach. „Kostusia” i diabeł jako rodzice chrzestni pojawiają się w T 332*, w którym to piekielny kumoter pragnie porwać → duszę chrześniaka, ale zostaje spacyfikowany przez Pana → Boga (Matyas 1894, s. 102). Większość bajek zaklasyfikowanych do wątku T 332 i jemu pokrewnych przynosi konkluzję o nieuchronności przeznaczenia. Próby przechytrzenia Śmierci albo nie przynoszą oczekiwanych rezultatów, albo podejmujących je spotyka zasłużona kara. W niektórych przekazach wniosek ten zostaje wyrażony wprost w formie rymowanego podsumowania: „Nie pomoze kumie ani krenci – ani wierci, Bo cas psysed tseba śmierci!” (Wierzchowski 1903, s. 183). Akcentowany jest również fakt, że wobec spraw ostatecznych wszyscy ludzie są sobie równi (por. Staniszewska 1902, s. 690).

Kuma-Śmierć jako bohaterka → bajki ludowej wchodzi w rozmaite relacje z człowiekiem: dopomaga mu w trudnych chwilach, udziela lekcji, stawia zakazy. Utożsamiana jest z matką chrzestną, czyli kimś, kto trzyma pieczę nad człowiekiem, prowadzi go przez życie. Nazywanie śmierci kumą, podobnie jak określanie ją familiarnie brzmiącymi mianami: Śmierć-matula, Kostusia, Śmierteńka, Jagusia, Zośka (Kość 2004, s. 12), pomagało zapewne oswoić się ze świadomością przemijania. Śmierć w kulturze tradycyjnej posiada cechy ludzkie, w tym słabości, więc bajkowi śmiałkowie próbują ją przechytrzyć, tak jak diabła czy → Babę Jagę. Obecność śmierci w ludowych opowieściach jako postaci ambiwalentnej, → antagonisty, ale zarazem i → donatora, po części niweluje strach przed umieraniem. Kojąco działała również świadomość, że przyjdzie ona po każdego – nawet po sławnych, zamożnych i posiadających dużą wiedzę (wcieleniem tych trzech cech jest bajkowy lekarz). Zrównując biednych i bogatych w obliczu końca, Kuma-Śmierć nabiera jednocześnie cech boskich. Podobnie jak Bóg szczególnie upodobała sobie ludzi skromnych i pokrzywdzonych przez los, jednak mimo to pozostaje nieugięta w swoich powinnościach – pozwala swojemu protegowanemu „leczyć” tylko wtedy, gdy ratunek jest możliwy (tj. kiedy stoi po odpowiedniej stronie łóżka). Motyw świec symbolizujących ludzkie życia, różniących się od siebie rozmiarem bądź stopniem wypalenia, dodatkowo sugeruje, iż śmierć sama nie decyduje o długości życia, nie feruje wyroków, a jedynie jest ich wykonawcą.

Obraz śmierci sprawiedliwej, litującej się nad biedakami, ale i wymierzającej kary w obliczu niesubordynacji, wyrósł z określonego światopoglądu, zakładającego m.in., że tzw. „dobra śmierć” (naturalna, przyjmowana z pokorą, niepoprzedzona długim konaniem) jest początkiem życia wiecznego. Z tego też względu usilne próby oszukania własnego bądź cudzego przeznaczenia, zwłaszcza wynikające z pobudek materialnych, w bajkach ludowych zasługują na potępienie. W społecznościach tradycyjnych człowiek był ze śmiercią za pan brat (konało się zwykle we własnym łóżku, w otoczeniu bliskich, umieralność na wsiach była duża, a dostęp do leków czy specjalistów z dziedziny medycyny ograniczony), zatem nie może dziwić fakt, że zaczęto personifikować to powszechne, acz wciąż tajemnicze i niepokojące zjawisko. Z drugiej zaś strony umiejętność leczenia poważniejszych chorób w świadomości niewykształconego reprezentanta kultury ludowej przywodziła na myśl wiedzę tajemną i czary. Działania lekarza, które poprawiały stan pacjenta, musiały zatem przypominać zaklinanie rzeczywistości przy umiejętnym wykorzystaniu sekretnych sztuczek, czyli dosłownie mocowanie się ze śmiercią, oszukiwanie jej.

Bajki magiczne o Kumie-Śmierci posiadają pewne cechy podania wierzeniowego i najprawdopodobniej wywodzą się z jeszcze starszych przekonań i wyobrażeń na temat umierania. Wiara w to, że Śmierć ukazuje się w nogach lub u wezgłowia chorego, rozpowszechniona była w Polsce (Petrow 1878, s. 129), ale i wśród Rusinów, Białorusinów czy Chorwatów. Nieobca była nawet starożytnym Rzymianom (Biegeleisen 1930, s. 4-5). O ile w bajce magicznej pojawienie się śmierci u stóp umierającego dawało szansę na wyratowanie go, o tyle w światopoglądzie ludowym symbolizowało zakłócenie porządku (skutkujące przedłużającą się agonią), który mógł zostać przywrócony przez zmianę pozycji chorego tak, aby kostucha znalazła się przy głowie konającego (Kozieł 1994, s. 39).

Bajki realizujące wątek „Kuma-Śmierć” są nie tylko odzwierciedleniem dawnych wyobrażeń związanych z konaniem, ale także w wyraźny sposób korespondują z ludowymi obrzędami przejścia i towarzyszącymi im zwyczajami. Śmierć spotyka ojca dziecka, nie zaś matkę, rzadko podczas połogu opuszczającą domostwo i nie zajmującą się „proszeniem w kumy” (Kopp, Pieńczak 2010, s. 272). Wśród wariantów wątku T 332 dominują przekazy, w których nietypowa matka chrzestna umiejętnością uzdrawiania chorych bądź przewidywania ich zgonu obdarza rodzica. Fakt trzymania dziecka do chrztu wytwarzał pewną „krewniaczą” relację między rodzicami i kumami, nakazującą wzajemną pomoc w trudnych chwilach. Świecę jako obrzędowy atrybut kojarzono zarówno z chrztem, jak i konaniem. Według niektórych ludowych wierzeń zapalony w momencie narodzin płomień miał symbolizować nowe życie, a trudność, z jaką przychodziło zgaszenie świecy chrzcielnej, odpowiadała jego długości (Biegeleisen 1929, s. 327). Śmierć w bajce pojawia się w bieli, jako że jest to kolor odzienia konających w łóżku (Biegeleisen 1930, s. 3), a zapewne również przywodzi na myśl chorobliwą bladość lub kolor kości. Jednocześnie białe szaty, oznaczające czystość bądź niewinność, towarzyszą człowiekowi podczas najważniejszych rytuałów przejścia, np. koszulka do chrztu czy śmiertelna koszula.

Ludowa bajka o Kumie-Śmierci występowała w folklorze w wielu europejskich społecznościach tradycyjnych, a jej początki być może sięgają starożytności. Opowieść o śmierci jako ojcu chrzestnym ma swoje źródła w kulturze germańskiej, o czym świadczy etymologiczne pokrewieństwo wyrazów Tod i Dot (Le Roy Ladurie 1987, s. 71). W innych krajach chrześcijańskich mamy do czynienia ze śmiercią jako matką chrzestną, gdyż w większości tych języków „śmierć” jest rodzaju żeńskiego.

Bajka Kuma-Śmierć została literacko opracowana przez braci Grimm (Der Gevatter Tod, 1812) i to głównie za pośrednictwem tej wersji opowieści ludowy wątek przeniknął do literatury dla dzieci, dramatu i poezji. W Polsce adaptacji bajki o Kumie Śmierci podjęła się m.in. Hanna Januszewska w baśni O Bartku doktorze (1952). W 1996 roku powstał również spektakl telewizyjny pt. O medyku Feliksie w reżyserii Piotra Tomaszuka, będący z kolei twórczą adaptacją sztuki Gustawa Morcinka O tym, jak śmierć była matką chrzestną (1993). Figura Śmierci jako matki chrzestnej pojawia się w cyklu wierszy Falanga tragiczna (1911) Leopolda Staffa (1980, s. 948). Z kolei na stronie internetowej Polskiego Radia można posłuchać bajki Kuma Śmierć opowiadanej przez gawędziarkę ze wsi Gałki Rusinowskie (woj. Mazowieckie), Marię Walasik (zob. Netografia).

Bibliografia

Źródła: Barącz S., Bajki, fraszki, podania, przysłowia i pieśni na Rusi, Lwów 1886; Brzega W., Materyały i poszukiwania. Gadeja. Materyał do poznania górali tatrzańskich, „Lud” 1910, t. 16, z. 1; Chełchowski S., Powieści i opowiadania ludowe z okolic Przasnysza, cz. 2, 1890; Ciszewski S., Lud rolniczo-górniczy z okolic Sławkowa w powiecie Olkuskim, ZWAK 1887, t. 11; Jastrzębowski S., Notatki etnograficzne ze wsi Krzywowola w Gubernji Lubelskiej, „Wisła” 1892, t. 6; Kolberg O., DW, t. 3, 1962a (1867); Kolberg O., DW, t. 8, 1962b (1875); Łęga W., Ziemia malborska. Kultura ludowa, 1933; Malinowski L., Powieści ludu polskiego na Śląsku, MAAE 1900, t. 4; Matyas K., Śmierć w wyobraźni i ustach gminu. Przyczynek do studjum etnograficznego,„Wisła” 1894, t. 8; Mleczko T., Świat zmarłych. Zwyczaje i zapatrywania ludu polskiego w Glicyi zachodniej, „Lud” 1902, t. 8; Petrow A., Lud ziemi dobrzyńskiéj, jego charakter, mowa, zwyczaje, obrzędy, pieśni, przysłowia, zagadki i t. p., ZWAK 1878, t. 2; Saloni A., Lud rzeszowski, MAAE, t. 10, 1908; Staff L., Poezje zebrane, t. 1, 1980; Staniszewska Z., Wieś Studzianki. Zarys etnograficzny, „Wisła” 1902, t. 16, z. 6; Świętek J., Lud nadrabski (od Gdowa po Bochnię), 1893; Wierzchowski Z., Jastkowskie powieści i opowiadania z puszczy sandomierskiej, MAAE 1903, t. 6.

Opracowania: Biegeleisen H., U kolebki. Przed ołtarzem. Nad mogiłą, 1929; Biegeleisen H., Śmierć w obrzędach, zwyczajach i wierzeniach ludu polskiego, 1930; Chabanis Ch., Śmierć, kres czy początek?, przeł. Tuaszyńska A.D., 1987; Kość K., „Śmierć drzwiami życia”. O śmierci i umieraniu jako metaforach życia w polskiej kulturze ludowej, LL 2004, nr 3; Kopp P., Pieńczak A., Komentarze do „Polskiego atlasu etnograficznego”, t. 9, Zwyczaje, obrzędy i wierzenia związane z narodzinami i wychowaniem dziecka, red. Kołdnicki Z., Pieńczak A., 2010; Kozieł A., Dwa oblicza śmierci w kulturze ludowej, „Rocznik Muzeum Etnograficznego w Krakowie” 1994, t. 11.

Netografia

http://www.polskieradio.pl/8/478/Artykul/328980,Kuma-smierc [dostęp: 13.09.2016].

Roksana Sitniewska