en

Polska bajka ludowa

Słownik

red. Violetta Wróblewska

Złodzie­je/oszuści

Bohaterowie grupy → bajek nowelistycznych oraz kawałów i → anegdot. Parają się profesją, którą przedstawiciele kultury ludowej oceniali raczej negatywnie, choć w określonych przypadkach dopuszczali pewne ustępstwa w tym zakresie. W → bajkach ludowych złodzieje i oszuści prezentowani są w sposób ambiwalentny. W przekazach humorystycznych pojawiają się zazwyczaj w roli sprytnych złodziejaszków, którzy nie tylko nie ponoszą → kary za swoje czyny, ale niejednokrotnie zdobywają → nagrodę. Natomiast znacznie rzadziej odmalowywani są jako nieudolni rabusie, ponoszący klęskę. Bardziej realistyczne bajki nowelowe ukazują ich jako dobrych lub złych złodziei, uzależniając ocenę od okoliczności popełnienia czynu.

Ludowe kawały i anegdoty zazwyczaj umieszczają złodzieja w roli protagonisty, sprytnego chłopa, który dzięki bystrości umysłu osiąga wyznaczone cele – wszystko potrafi ukraść. Opowieści tego rodzaju skupiają się na opisie sposobu, w jaki → bohater dokonuje kolejnych zuchwałych kradzieży, a repertuar forteli pozostający w jego dyspozycji jest nader bogaty. Wśród nich wymienić można podszywanie się pod inną osobę, odwracanie uwagi potencjalnych → ofiar, by ułatwić kradzież kompanom, wywoływanie zamieszania lub uciekanie się do przewrotnych kłamstw. Na przykład popularny wątek T 1252Q „Okradzenie karczmy” przedstawia złodziejską szajkę, której herszt obtańcowuje właścicielkę → karczmy, a przy okazji podśpiewuje, udzielając instrukcji swoim towarzyszom, co nie wzbudza podejrzeń karczmarki ani jej męża:

Pomału tam Jano, bo powała trzescy, | Jak kacmárz tam weńdzie, połamie ci kości. | Zbijájcie, zbiérajcie, chłopc· i uciekacie, | Na mnie we wąwozak w Kirak pocekájcie (T 1252Q; Doroszewski 1957, s. 27).

Z kolei wątek T 1526 przedstawia złodziei, którzy okradłszy → bogacza, ubrali w jego strój → żebraka, a następnie udali się do sklepu:

[…] usadziéli, dziada, na sáli, i co chwila co przynosiéli do niégo, drogie rzecy, co nájdrosse w sklepach, pańskie rzecy (Ciszewski 1894, s. 237).

Z zebranymi przedmiotami następnie odjechali, zostawiając subiektom przebranego nędzarza, mającego rzekomo uregulować należność. Równie błyskotliwych wybiegów używają bohaterowie anegdot realizujących watek T 1550 „Trzej oszuści”. Aby zdobyć → pożywienie, zabierają towar ze sklepu, przekonując właściciela, że działają z polecenia księdza. Proszą czeladnika, by odprowadził ich na plebanię, gdzie otrzyma zapłatę, a gdy ten czeka na wezwanie, przekonują → duchownego, że człowiek ten prosi o spowiedź i że „[…] ma trochę źle w głowie” (Kolberg 1979c (1875), s. 183), toteż ksiądz nie wierzy zapewnieniom czeladnika uczciwie wyjaśniającego nieporozumienie. W celu zdobycia wina natomiast, pod pretekstem uratowania zepsutego (skwaśniałego) trunku, jeden z oszustów każe szynkarzowi zatkać palcami dziury uczynione przez niego w dwóch beczkach. Unieruchamiając w ten sposób właściciela oberży, wynosi → alkohol z karczmy, a poszkodowany

[…] śe báw za ńim iść boby se byw z obuch beček vino wypuśćiw (Malinowski 1901, s. 13).

Czasami rabuś odwołuje się do pobożności swojej ofiary i przebiera się za → świętego, by zdobyć jej zaufanie (Kolberg 1979c (1875), s. 183), lub wykorzystując nieuwagę woźnicy (pijanego lub oddalającego się za potrzebą), wyprzęga jednego z → koni, a sam staje w jego miejsce i przekonuje furmana, że był zaczarowany:

[…] byłem dawniéj człowiekiem, ale za ciężkie grzechy przemienił mnie Pan Bóg w konia, lata moje pokuty wyszły, i Bóg mie przywrócił do pierwszéj méj postaci; miéj-że nade mną miłosierdzie (Kolberg 1979a (1867), s. 265).

Interesująco sztukę złodziejstwa przedstawia seria znanych wątków T 1525 „Złodziej nad złodziejami”. W wersji T 1525B „Złodziej demonstrator” bajkowy spryciarz przywłaszcza sobie cenne przedmioty na oczach właściciela, który uważa, że nikt nie zabierze jego własności, skoro on przy niej czuwa. Złodziej udowadnia jednak, że nie jest to niemożliwe, mówiąc:

No, a jakby tak, jak já teraz (wtedy zgarnuł piéniądze ze stołu i trzymáł w ręce) chto wzion panom piéniądze, posed do dźwi, i za dźwi i posed z piéniędzmi (Saloni 1908, s. 303).

Frant wykonuje jednocześnie opisywane czynności i oddala się, zanim ofiara rabunku zdążyła zorientować się, co zaszło. Z kolei wątek T 1525D „Złodziej nad złodzieje w lesie” demonstruje talent bohatera, który pragnąc przystąpić do zbójeckiej bandy, musi wykonać powierzone przez przyszłych kompanów zadanie – ukraść konia lub wołu. W tym celu podrzuca but na → drogę. Przejeżdżający chłop na ten widok stwierdza: „[..] zeby był drugi, wártałoby z konia śleź i wźiąś” (Kosiński 1883, s. 37), i chwilę później mija ten sam but podrzucony przez rabusia, ale uznaje, że to trzewik do pary. Przywiązuje konia do → drzewa i wraca, by skompletować obuwie, a w tym czasie jego koń odchodzi z nowym właścicielem (Saloni 1903, s. 329). Za każdym razem złodziejaszkowi udaje się dopiąć swego, a humoreska kończy się konstatacją narratora:

A zŭodzieje, gdzie mieli jechać, tam pojechali i okradli sklep (Ciszewski 1894, s. 238);
[..] a co porwali, to się już nigdy gospodarzowi nie wróciło (Kolberg 1979c (1875), s. 185).

W bajkach ludowych złodziej nie ponosi kary i uchodzi cało z opresji, a poszkodowany staje się przedmiotem kpiny. Humoreski premiują spryt i zręczność złodziejaszka, który przedstawiany jest w nich jako zwycięzca, zaś łatwowierność i naiwność jego ofiary jawią się jako niedostatek intelektualny, przynoszący negatywne konsekwencje. W świecie ludowej anegdoty pokrzywdzony niejako sam jest sobie winien:

[karczmarka – E.W.] wstydziła sie tégo najgorzy, ze taka była głupia, ze sie po tem jego śpiwaniu nie pomiarkowała (Milewska 1902, s. 730).

Najbardziej rozbudowane wśród → bajek komicznych, zbliżone strukturalnie do → bajki magicznej, są opowieści z grupy T 1525A „Złodziej nad złodzieje we dworze”. Narracje te opowiadają o chłopcu, który uczy się złodziejskiego fachu i jest poddawany próbom przez swojego → pana. Każde kolejne zlecenie przybiera formę zakładu:

[…] dzisiajséj nocy to mi ukradnies mego wierzchowca a na rano mi go tu przed okno, przed pałac przyprowadzis; to mas te sto talarów za to, a jak mi go nie poradzis ukraść i nie przyprowadzis, to wezmę pisculę (pistolet) i zastrzelę cię (Kolberg 1906, s. 163-164).

Młodzian kradnie nie tylko pańskiego konia, ale także pierścień z palca pani, prześcieradło, na którym śpią oboje małżonkowie, koszulę nocną jednego z nich, a w niektórych wariantach nawet ich córkę. Za wypełnienie każdego z poleceń pomysłowy rabuś otrzymuje nagrody, a czasami w dowód uznania dla jego umiejętności pan daje mu swą jedynaczkę

[…] za żonę i za nią połowę swych majętności (Kolberg 1963 (1886), s. 245).

Umieszczenie złodzieja – postaci negatywnej – w roli postaci pozytywnej mogło rodzić pewien dysonans poznawczy, który w ludowych opowiadaniach komicznych przełamywano na rożne sposoby. Niektóre narracje upodabniają się do bajki magicznej przez odwołanie się do typowego dla niej schematu fabularnego lub → formuł:

Jedęn ŭoćiec miáł trzek sęnów. Kie śie już zestarzáł i niedugo miáł umiérać powiáda do sęnów: […] Jábyk wám radźił, jabyśćie śli do światu precki (dlaeko) i wyŭcyli śie kazdy jinej śtuki (Kosiński 1883, s. 60).

W ten sposób anegdota zawiesza prawa obowiązujące w świecie rzeczywistym, sugerując, że przedstawione wydarzenia rozgrywają się w bajkowym „wszędzie i nigdzie”. Czasami bohater wchodzi na drogę rabunku zmuszony do tego przez okoliczności, np. → biedę, ale ważny jest fakt, że zmiana profesji nie przychodzi mu łatwo:

Błazyj si tem jednak ni wcieszył, bo sobi pomyślał, ży cudza krzywda ni przychodzi do pożytku (Saloni 1914, s. 118).

W niektórych anegdotach złodziej niejako odkupuje swoje → winy, np. w wątku T 1637 „Złodziej i diabeł”, gdy podczas próby kradzieży uniemożliwia → diabłu porwanie → dziecka, pozdrawiając je słowami: „Dej ci Boże zdrowie” (Udziela 1898, s. 152). Rabuś ratuje niewinną → duszę, a czynem tym oczyszcza się z popełnionych grzechów i otrzymuje nagrodę. Ostatnim sposobem na złagodzenie dysonansu, wynikającego z osadzenia złoczyńcy w roli bohatera pozytywnego, jest przedstawienie dokonywanych przez niego kradzieży w kategoriach zabawy, jak w realizacjach wątku T 1525A, gdzie protagonista kradnie przedmioty należące do pana w ramach niecodziennego zakładu (Podziewska 2010, s. 104-107).

W dobrym świetle ludowe anegdoty przedstawiają również oszustów podstępem wyłudzających → pieniądze lub unikających zasłużonej kary. Wątek T 1535 „Sprytny oszust (Unibos)” opowiada o perypetiach przebiegłego chłopa, który pojechawszy do garbarza sprzedać skórę z padłego wołu, przyłapał na zdradzie jego żonę. W zamian za obietnicę → milczenia w drażliwej kwestii zażądał od → kobiety i jej kochanka sowitej zapłaty, a po powrocie do rodzinnej wsi zełgał swoim ziomkom, że

[…] skóry teráz płacą; ja dostał sześdziesiąt talerów (Kolberg 1962 (1881), s. 293).

Skuszeni wysoką ceną gospodarze pozabijali swoje → zwierzęta i pojechali do miasta, gdzie dowiedzieli się, że padli ofiarą oszustwa, a ich → sąsiad otrzymał za skórę jedynie 5 talarów. Wykorzystując kolejne podstępy, spryciarz nie tylko unika zemsty poszkodowanych, ale prowokuje ich do zamordowania własnych żon albo wejścia w głąb stawu, by wyprowadzić stamtąd stado zwierząt. W efekcie → antagoniści oszusta trafiają do więzienia lub topią się. Opowieści w tak dużym stopniu przesycone obrazami makabrycznymi (→ Makabra) mogły budzić śmiech odbiorców ze względu na kontrast między celem a działaniami postaci (Czurak 1984, s. 120). Chciwy chłop dopuszcza się największych zbrodni, aby zdobyć majątek, wobec czego nie zasługuje na litość odbiorcy i może stać się przedmiotem → komizmu.

Podobny przebieg fabularny mają bajki osnute na kanwie wątku T 1539 „Sprytny oszust sprzedaje magiczne przedmioty”. Bajkowy frant oferuje naiwnym chłopom (w niektórych wariantach studentom, karczmarzowi, → Żydom) przedmioty, posiadające rzekomo nadzwyczajne właściwości, np. → wilka jako „ukraińskiego bukowca” (Chełchowski 1889, s. 77), tj. barana, kij mający wskrzeszać → zmarłych, garnek gotujący bez użycia → ognia, uzdrawiający nóż lub czapkę, dzięki której nie trzeba płacić w karczmie. Podobnie jak w wątku T 1535 łgarz unika zemsty swoich ofiar – oszukanych, poniżonych, a nawet doprowadzonych do → śmierci, co należy interpretować jako karę za chciwość i ponadprzeciętną łatwowierność.

Podobnie jak złodzieje, także oszuści oczyszczani są przez ludową humoreskę z wszelkich zarzutów, a cała wina za konsekwencje ich czynów spada na poszkodowanych. Ludowy narrator w jednej z anegdot stwierdza:

[…] dawniej i teraz jeszcze znajdują się ludzie, którzy nie tylko łatwo, ale nawet bardzo chętnie dają się oszukiwać (Barącz 1886, s. 51).

Nieliczne bajki komiczne kreują postać złodzieja jako nie dość bystrego, by osiągnąć sukces. W wątkach, takich jak T 1252 E „Złodzieje okradzeni”, T 1653 „Głupiec i zbóje”, T 1654 „Rzekomy nieboszczyk i zbóje” czy w niektórych realizacjach wątku T 1525D „Złodziej nad złodzieje w lesie”, opryszkowie przedstawieni są jako pozbawieni kwalifikacji intelektualnych do wykonywania obranego przez siebie zajęcia. Błędnie interpretują rzeczywistość, co staje się przyczyną ich porażki, np. biorą → mężczyznę udającego zmarłego za żywego trupa i uciekają przerażeni, porzucając łup (Chełchowski 1998, s. 65), albo oddają zdobycz okradanemu człowiekowi, wziąwszy go za jednego z szajki, gdy mówi:

Dej, dej, te já schowám (Saloni 1908, s. 231).

Niekiedy powodem porażki rabusia jest pech. Wątek T 1619 „Złodziej w kaplicy” przedstawia historię chłopa wracającego do → domu z workiem skradzionego żyta. Postanawia odpocząć w kapliczce, ale w ciemności nie zauważa siedzącego tam żandarma, który go aresztuje. Przyczyny „wpadki” mogą mieć w tym przypadku podłoże nadprzyrodzone, narrator informuje bowiem, że złodziejaszek ukradł zbyt wiele:

[…] co umłóciuł, dawáł troche do páki tego pana a reśte ukrád sobie […] a wténcás ukrád tego żyta, że nié móg uniéść (Saloni 1908, s. 240).

Ukarana została tu zachłanność mężczyzny, a nie sam fakt przywłaszczenia cudzej własności. W kulturze ludowej relatywizowano kradzież z uwagi na okoliczności, a „brania” produktów koniecznych do przetrwania nie rozpatrywano w kategoriach grabieży, o ile nie były przywłaszczane w celu ich spieniężenia (Thomas, Znaniecki 1976, s. 163). Najpełniej ten niejasny pogląd przedstawia → legenda T 790 „Święty uczy złodziejstwa”, w której przedstawiciel → sacrum sam udziela biednemu chłopu przyzwolenia na „przykręcanie” (Udziela 1894, s. 230).

Postać złodzieja/oszusta pełni w ludowej bajce komicznej rolę dwojaką. Z jednej strony działania sprytnego blagiera piętnują ludzkie przywary – łatwowierność, chciwość, dążenie do celu po linii najmniejszego oporu. Z drugiej natomiast, gdy rabuś sam staje się przedmiotem komizmu, bajki te pozwalają oswoić nieco lęk przed realnym zagrożeniem ze strony złoczyńców, pokazując, że oni także są omylni i nie zawsze udaje im się dopiąć swego. Ponadto opowiastki o złodziejach pełniły funkcję ludyczną, stanowiąc odpowiednik powieści awanturniczych (Podziewska 2010, s. 108).

Ludowe bajki nowelistyczne, mimo że bardziej realistyczne niż humoreski, podobnie prezentują postać złodzieja. Jego działanie rzadko bywa jawnie potępione, a często staje się przyczynkiem do dokonania czynu godnego pochwały, np. w wątku T 951A „Pan pomocnikiem złodzieja”. Podczas nocnej próby kradzieży niedoszły włamywacz dowiaduje się o planach zamordowania możnego mieszkańca miasta, o czym powiadamia go następnego dnia rano, za co otrzymuje nagrodę:

[…] książe wystawił złodzieja, jako najlepszego sługe i dał mu piekno posade za swoje obrone; bo żeby nie złodzij, byliby go starsizna stracili (Staniszewska 1902, s. 627).

Z kolei wątek T 950 „Skarbiec Rampsinita (Gaza)” przedstawia złodzieja, który wpadłszy do beczki ze smołą każe uciąć sobie głowę, by uniemożliwić zidentyfikowanie → ciała i ochronić wspólnika oraz rodzinę przed konsekwencjami swoich czynów. Również towarzysz pechowego rabusia wykazuje wiele determinacji, by otoczyć opieką wdowę oraz godnie pochować zwłoki kompana. W finale niektórych realizacji żeni się z żoną zmarłego:

[…] zyli se spokojnie, a tułów tego majstra [złodzieja – E.W.] dáł im cysárz i pochowali go na smóntárzu (Gonet 1900, s. 229).

W nowelach kreujących wizerunek złodzieja na pierwszy plan wysuwają się pozytywne cechy bohatera: dbałość o najbliższych, poczucie obowiązku, odwaga, pomysłowość i spryt, natomiast niechlubne zajęcie zdaje się mieć drugorzędne znaczenie. Nowele rozwiązują konflikt wynikający z nieprzystawalności profesji bohatera do jego oceny moralnej podobnie do humoresek, odwołując się do specyficznej definicji kradzieży w kulturze ludowej. Ofiarą bajkowych rabusiów padają zazwyczaj ludzie bogaci, przedstawiciele wyższych stanów, czyli ludzie → obcy klasowo. Obcych natomiast, zgodnie z logiką „moralności swojackiej”, nie dotyczyły obowiązujące w ramach grupy własnej prawa (Burszta 1994,s. 102), toteż okradzenie pana lub bogatego kupca, jako krzywdę wyrządzaną poza orbis interior,traktowano z przymrużeniem oka.

Zdecydowanie negatywnie oceniana jest postawa złodziei za cel niecnego działania obierający sobie majątek chłopa. W bajkach realizujących wątek T 957 „Niedźwiedź i złodzieje” rabusie zakradają się do stodoły, nie wiedząc, że śpi w niej wędrowny → Cygan i jego tresowany → niedźwiedź. Zwierzę atakuje włamywaczy i dotkliwie ich rani, przyczyniając się do ich śmierci. Karę ponoszą także bohaterowie wątku T 990 „Dziewczyna w letargu”, którzy odkopują świeży grób, by zdobyć biżuterię i odzież pochowanej w nim panny. Okazuje się jednak, że kobieta nie umarła, ale udławiła się podczas posiłku, a interwencja szabrowników umożliwiła jej odkrztuszenie feralnego kęsa i „powrót” do świata żywych. Przerażeni przestępcy, przekonani, że mają do czynienia z → demonem, uciekają, ale dzięki zeznaniom dziewczyny trafiają w ręce wymiaru sprawiedliwości i zostają zesłani na Syberię (Rokossowska 1897, s. 106). Istnieją jednak realizacje, w których rodzice wdzięczni za uratowanie córki, hojnie wynagradzają grabarza, nie znając jego pierwotnej intencji. Bajkę kończy informacja, że „[…] potém nikogo z grobu nie dostawáł” (Cercha 1896, s. 54), uwiarygodniająca moralne kwalifikacje niedoszłego grabieżcy.

Wśród nowel ludowych pojawia się również narracja ujawniająca naiwność poszkodowanych. W bajce opartej na schemacie fabularnym wątku T 987 „Złodzieje i błędny ognik” ofiarą kradzieży padają chłopi, którzy latarki złodziei poczytają za → dusze zmarłych i uciekają przestraszeni, porzucając wozy ze zbożem (Ciszewski 1894, s. 299). Nowela przestrzega przed skutkami zbyt pochopnych działań, zwracając uwagę na niebezpieczeństwa, z jakimi może zetknąć się człowiek.

W przeciwieństwie do opowieści komicznych, bajka nowelistyczna nie przedstawia szczegółowo przebiegu praktyk złodziejskich, a narracja koncentruje się wokół następstw dokonanego czynu. Nie ma tu bowiem znaczenia sposób dokonania kradzieży, nie liczy się błyskotliwy koncept złodzieja, ale konsekwencje jego działania, ponieważ ludowe nowele opowiadano z intencjami dydaktyczno-moralizatorską oraz wzbudzania lęku (Wróblewska 2007, s. 189-191).

W niektórych wariantach bajek ludowych pojawia się element wierzeniowy – magiczne ziele, dzięki któremu złodziej ma zdolność otwierania wszelkich zamków:

Złodzij ino przyłożył rękę, zamki sie het przed nim otwiraju, bo miàł żółwiowe zielew dłóni zaszyte (Kowerska 1894, s. 811).

Rekwizyt ten uzasadnia łatwość, z jaką bajkowy rabuś dokonuje włamań, bynajmniej bez odwoływania się do magii. W kulturze tradycyjnej już od starożytności funkcjonowało bowiem przekonanie, że pewne rośliny posiadają magiczną moc, którą ujawnią, gdy są odpowiednio użyte (Klinger 1923, s. 24). Na polskiej wsi wierzono, że złodzieje zawsze przy sobie noszą czarodziejskie ziele , a nawet ranią się w dłoń i kładą tam czyściczkę, by im wyrosła (Kolberg 1979b (1874), s. 119). Powoływanie się na moc cudownego ziela w narracjach nowelowych nie kwestionowało ich realizmu (Wróblewska 2007, s. 187).

W polskiej kulturze popularnej motyw dobrego złodzieja pojawia się przede wszystkim w kinematografii, która wykorzystuje podobne do zastosowanych w folklorze zabiegi redukujące dysonans między profesją bohatera a oceną jego działań. W filmie To ja, złodziej (reż. Jacek Bromski, 2000) przestępca przedstawiony jest jako bohater o wysokich kwalifikacjach moralnych zmuszony do kradzieży przez okoliczności. Z kolei w komedii Vinci (reż. Juliusz Machulski,2004) widz poznaje sprytnych rabusiów, z którymi trudno nie sympatyzować.

Bibliografia

Źródła: Barącz S., Bajki, fraszki, podania, przysłowia i pieśni na Rusi, 1886; Cercha S., Baśni ludowe, zebrane we wsi Przebieczanach (w powiecie wielickim), MAAE 1896, t. 2; Chełchowski S., Powieści i opowiadania ludowe z okolic Przasnysza, 1889; Ciszewski S., Krakowiacy. Monografia etnograficzna, 1894;Doroszewski W., Opowiadania podhalańskie, LL 1957, nr 1; Gonet S., Opowiadania ludowe z okolic Andrychowa, MAAE 1900, t. 4; Kolberg O., Szląsk Górny, wydał Seweryn Udziela, MAAE 1906, t. 8; Kolberg O., DW 4, cz. 2, 1979a (1867); DW 7, cz. 3, 1979b (1874); DW 8, cz. 4, 1979c (1875); DW 14, cz. 6, 1962 (1881); DW 19, cz. 2, 1963 (1886); Kosiński W., Materyały do etnografii Górali Beskidowych, ZWAK 1883, t. 7; Kowerska Z.A., Poglądy ludu na przyrodę, „Wisła” 1894, t. 8; Malinowski L., Opowieści ludu polskiego na Śląsku, MAAE 1901, t. 5; Milewska J., Ucieszne opowiadania z ciechanowskiego, „Wisła” 1902, t. 16; Rokossowska Z., Bajki (skazki) ze wsi Jurkowszczyzny, MAAE 1897, t. 2; Saloni A., Lud łańcucki. Materyały etnograficzne,MAAE 1903, t. 6; Saloni A., Lud rzeszowski. Materyały etnograficzne, MAAE 1908, t. 10; Saloni A., Zaścinkowa szlachta polska w Dalejowie, MAAE 1914, t. 13; Staniszewska Z., Wieś Studzianki. Zarys etnograficzny, „Wisła” 1902, t. 16; Udziela S., Opowiadania ludowe ze Starego Sącza, „Wisła” 1894, t. 8; Udziela S., Świat nadzmysłowy ludu krakowskiego mieszkającego po prawym brzegu Wisły„Wisła” 1898, t. 12.

Opracowania: Burszta H., Moralność w oczach antropologa, PSL 1994, nr 1-2; Czurak M., Komizm w białoruskiej prozie ludowej, 1984; Klinger W., Z motywów wędrownych pochodzenia klasycznego. Serya druga, 1923; Podziewska L., Ludowe opowiadania komiczne. Poetyka i antropologia, 2010; Thomas W.I., Znaniecki F., Chłop polski w Europie i Ameryce, 1976; Wróblewska V., Ludowa bajka nowelistyczna (źródła – wątki – konwencje), 2007.

Elwira Wilczyńska