en

Polska bajka ludowa

Słownik

red. Violetta Wróblewska

Chleb

Motyw często występujący w → bajkach ludowych, funkcjonujący niekiedy pod nazwą placka bądź podpłomyka. Powszechność występowania pieczywa w folklorze wynika z jego szczególnego miejsca w chłopskiej kulturze (Kowalski 2000; Walęciuk-Dejneka 2010). Odnoszono się do niego z nabożną czcią i szacunkiem, uznawano za dar Boży (Dworakowski 1964, s. 228; Kolberg 1967, s. 281), wykorzystywano we wszystkich ważnych obrzędach rodzinnych i dorocznych (Biegeleisen 1929, s. 143-170; Walęciuk-Dejneka 2010). O sakralnych konotacjach chleba świadczyć mogą wierzenia, według których na ucztach sabatowych (→ Czarownica), a więc organizowanych przez istoty diabelskie, zawsze jest dużo wszelakiego jedzenia, jednak nie spożywa się tam pieczywa (Kolberg 1970, s. 381). Chleb stanowi również jeden z podstawowych składników codziennego chłopskiego → pożywienia (Świętek 1989, s. 49; Bohdanowicz 1996, s. 21-22), stąd wielość kontekstów jego występowania w opowieściach ludowych. Do najpopularniejszych należy motyw chleba jako pokarmu zabieranego przez → bohatera ruszającego w → drogę bądź zdobywanego przez głodnego – człowieka, rzadziej → demona lub zwierzę. Czasami pełni rolę → przedmiotu magicznego, którego właściwość polega na tym, że nigdy się nie kończy (np. T 330B „Stary żołnierz i diabli”).

Chleb odgrywa istotną rolę przede wszystkim w → bajkach magicznych (np. T 651 „Diabeł parobkiem”), ajtiologicznych (np. T 2635 „Chciwa baba”, T 2636 „Grzyby”) i → legendach (np. T 751A „Kamienny chleb”), nieznaczną w pozostałych odmianach gatunkowych. W zależności od kontekstu pełni różne funkcje fabularne i semantyczne.

W bajkach magicznych pieczywo jako pożywienie o konotacjach sakralnych bywa obiektem ataków → diabłów. Może zostać przez nich skradzione i zbezczeszczone, jak w realizacjach wątku T 651. W jednej z opowieści mowa o biednym drwalu, który z wyżebranej u → sąsiadów mąki piecze dla żony i → dzieci bułkę, ale traci ją, bowiem porywa ją czart i rzuca do bagna:

Sam, ażeby więcej miały, nic nie jadł, tylko wymiótłszy z kamieni resztki mąki i otrąb zrobił z nich mały podpłomyk, – i wziąwszy go sobie w kieszeń odszedł z siekierą do lasu na robotę. Właśnie dnia tego wypadła mu robota niedaleko bagniska, gdzie, jak starzy powiadali ludzie, djabeł z dawna miał siedlisko
[…] zawsze na złe ludzkie chciwy, skradł się gdzie leżała zdjęta sukmana drwalowa, porwał z niej placek i rzucił go w najgłębszą otchłań bagniska (T 651; Zmorski 1852, s. 145-146).

W innej realizacji tego typu diabeł rzuca skradziony chleb w błoto, a w kolejnej – zjada:

Był chłop bardzo biedny. Poseł raz do lasu pniaki kopać. Wzioł se kawałek chleba na śniadanie, połozuł na pniaku i kopał sobie. Przysed młody chłopiec, a to był młody djabułek, wzioł ten chleb z tego pniaka i rzucił w błoto (T 651; Saloni 1908, s. 278);
Kiedyś buł bidak cłowiek jeden, podupad i ni mniał co jesć, ale upiek sobie z popiołu taki placek, wzion go za pazuche i posed do roboty. Jak przysed do roboty, zdyjon ten sukmanek i w tem sukmanku zostawiuł ten placek, a sam wzion sie i karcuje sobie pole. A satan przyleciał i chciał go skusić, zeby un zaklon i wzion i porwał mu ten placek; usiad na kępie i zjad (T 651; Chełchowski 1889, s. 100).

Chleb rzucony do bagna bądź w błoto, a więc w miejsca postrzegane przez pryzmat demonicznych epifanii (Niebrzegowska 1999, s. 427; Masłowska, Niebrzegowska 1999, s. 446), zostaje zbezczeszczony. Diabeł tym czynem potwierdza swoją niszczycielską naturę i ujawnia negatywną postawę wobec elementów przynależnych do świata człowieka, które na różne sposoby stara się skalać swoim postępowaniem. Tym samym chleb nabiera mocy demaskatorskiej, bowiem poprzez jego świętość – na zasadzie mocnego kontrapunktu – uzewnętrzniona zostaje niszczycielska natura demonicznych → zaświatów.

W bajkach magicznych ujawnia się również rola pieczywa jako ofiary, która skutkuje otrzymaniem wsparcia istot nadprzyrodzonych, w tym diabolicznych. W jednej z opowieści czart zjada skradziony chłopu „placek z popiołu”, czyli podpłomyk wypiekany na skraju paleniska bądź w popiele (Bohdanowicz 1996, s. 37), co skutkowało jego przybrudzeniem (Czerwiński 2008, s. 283). W tradycji ludowej ten rodzaj pieczywa nierzadko przeznaczano na ofiarę dla zmarłych (Kupisiński 2016, s. 156). Biorąc pod uwagę przedstawiony w bajkach kontakt człowieka z zaświatami i dalsze losy diabła, służącego jako → parobek u chłopa, którego okradł, jak też typ pieczywa o sakralnych konotacjach (Kubiak 1981, s. 180), można uznać przywłaszczony i zjedzony przez demona chleb za pogłos ofiar składanych istotom nie z tego świata (Gieysztor 1982, s. 170). Diabeł w efekcie swojego czynu musi wykonać prace, dzięki którym chłop staje się → bogaty:

[…] djeboł ostał u niego za parobka i darmo tak pracował, tak chłopu dospomogoł, że zrobił go wielgiem bogacem (T 651; Udziela 1899, s. 79-80).

Bochenek może być również → nagrodą dla człowieka od → Jezusa lub → św. Piotra w zamian za okazaną pomoc (za wsparcie finansowe, odzież, wodę, żywność). → Żołnierz, rzadziej chłop, mogąc wybrać rodzaj daru, prosi o chleb oraz butelkę → alkoholu, które nigdy się nie kończą:

Tak ón zajrzał do flaszeczki. Jak odetchnął korka, wtenczas wącha że to wódka; zatém pociągnoł dobrze pu-kwatyrek i zatchnoł korkem, a tamój się znów zapełniło w tyj flaszeczce. Wtencas bierze te chleba bułkę chtórną dostał, i napoczon sobie skibkę; a ta bułka chleba zaroz pełna także, nigdy nie ubyła (T 330B; Kolberg 1962a (1867), s. 116).

Czasami bohater w podzięce otrzymuje torbę, która dostarcza mu wszystko to, czego mężczyzna sobie życzy, w tym nieograniczony dostęp do chleba (np. T 330B; Witowt 1903, s. 560; Ciszewski 1894, s. 165). Jak ważnym był on pokarmem prezentują bajki, w których bohater gotowy jest oddać swe oczy, aby zaspokoić dręczący go głód, jak np. w realizacjach T 613 „Prawda i krzywda (Dwaj wędrowcy)”:

Byǔ jedén brat bogaty, a drugi biédny. Prosiéǔ tego bogatégo biedny, zeby mu dáǔ kawáǔek chleba, a ón mu powiadá: „Dej oko wydǔubać, to ci dám”. No i tén se dáǔ wydǔubać. Wydǔubáǔ mu i dáǔ mu tén kawáǔek chleba. Ón zjád, jak mu sie jesce jeść chciaǔo, jesce przysed; wydǔubáǔ mu drugie (Ciszewski 1894, s. 131; wariantywnie ziarno – Świętek 1893, s. 340).

W bajkach ludowych chleb, jeśli jest go pod dostatkiem, bywa profanowany przez człowieka, za co spotyka go → kara. W → opowieściach ajtiologicznych T 2635 „Chciwa baba” → kobieta wyjętym z → pieca podpłomykiem ociera swoje → dziecko:

Kiedy Pan Jezus żył na świecie, to kłuski (kłosy) u zboża nie były tak małe jak teraz, ale całe zdźbło, poczynając od dołu samego aż do wierzchołka, pokryte było czystem ziarnem, a teraz takie są małe, a to z następnej okazyje:

Raz Pan Jezus z Matką Boską szli sobie drogą het i zachciało im się pić, więc idą dalej i napotkali chałupę. Pan Jezus rzekł do Matki, „Matuchno moja, wejdźma hań do tej chałupy i napij ma się wody”. „Dobrze mój synu”, odrzekła Matka Boska. Weszli, a tu gospodyni piekła podpłomyk (placek), wtem dziecko opaskudzone i całe zaciorane zaczęło beczeć. Gospodyni, jakby nic nie było, rozgniewana, wyrwała z pieca podpłomyk i nim utarła zadek temu dziecku. Pan Jezus widząc to, że ludziska mając dowoli chleba, nie szanują go, przeklął zboże, że odtąd już tak nie rodzi i nie ma takich kłosów, jak wpierw było (T 2635; Siarkowski 1879, s. 23).

Niegodne zachowanie → matki ściąga przekleństwo, bowiem za karę kłosy zboża zostają zmniejszone przez Jezusa. Nieposzanowanie tego, co jest darem nieba, wywołuje negatywne konsekwencje. Opowieść o skalaniu chleba nie tylko służy wytłumaczeniu wielkości kłosów i źródeł tego stanu, ale też pouczeniu moralnemu. W świetle bajek ludowych nadmiar nie jest stanem pożądanym, ponieważ może prowadzić do zachwiania postaw etycznych i stać się źródłem nieszczęścia. Potwierdzenie tego założenia można odnaleźć również w zbliżonych do → bajek ajtiologicznych legendach, np. T 751A „Chciwa baba (Zamiana w zwierzę)”, w których mowa o kobiecie przyjmującej pod dach Jezusa, który przybrał postać → żebraka:

Chodziuŭ Pan Jezus, niby jak sie podaŭ na prosalny chleb Tak panie święty, zased do jedny kobiety; óna sobie piece chleb. I prosi: „Moja gospodyni, zebyście mi tez dali kawaŭcek chleba, abo mi tez upieccie podpŭómyk”. „Zaraz, mój dziadku, zaraz. Ale óna byŭa straśnie skompa. Wziena, uskubŭa troche z dziezki i wsadzieŭa do pieca. No, więc tamok duza buŭa straśnie urosŭa s ty odrobiny ciasta. Tak sie ten dziadek odzywa: „Jakze, gospodyni, upiekliście mi to juz ten podpŭómyk?”, „O, mój dziadku, jesce sie nie upiek”. A ón sie upiek, jeno straśnie urós wielgi i zal ji byŭo dać. Więc óna wziena z dziezki jesce mni, tak jak wŭoski orzesek i wsadzieua do pieca. A Pan Jezus toto zmiarkowaŭ, ze óna skompo daje i jeno patrzyŭ, co to s tego moze być. Ano i zapytuje ji sie: „Nie, upiekliście ta, gospodyni, tego podpŭómyka?” „Ano nie upiekŭam ci, mój dziadku”. A ón sie zrobieŭ jesce więksy, jak piersy i schowaŭa go pod pierzyne przed niem. Tak dopiero zal ji byŭo dać, mówi dziadkowi, powiada: „Co upieke podpŭómyk, to mi sie spali. Nemciez po grosu i idźcie sobie kajindzi”. I oni pośli, a óny, co jeno te dwa chleby upiekŭa, co dla nich, to byŭy, a s tego ciasta, z resty, to sie zrobiéŭa ziemia (T 751A; Ciszewski 1894, s. 53-54).

W trakcie wizyty dochodzi do cudownego rozmnożenia ciasta, ale gospodyni nie potrafi należycie ocenić niezwykłego zjawiska. Bierze w niej górę chciwość, za co zostaje ukarana. Zachowanie kobiety narusza zasady gościnności (→ Gościna) zakładającej dzielenie się pożywieniem z wędrowcami, w wyniku czego jej ciasto chlebowe zamienia się w ziemię. Cud „rozmnożenia” ciasta związany z goszczeniem Jezusa pod postacią żebraka (Benedyktowicz 1987; Grochowski 2009, s. 37-66) zostaje zniweczony przez nieodpowiednie zachowanie gospodyni (Michaiłowa 2010, s. 99; Krzyżanowski 1965, s. 299).

Motyw rozmnożenia chleba i konfrontacji dwóch etycznie odmiennych postaw pojawia się również w innych realizacjach wątku T 751A:

Pan Jezus ze świętym Piotrem przyśli do jedny kobiety po proźbie. A óna zrobiela sobie, panie święty, placki. „Dobrze dziadkowie, to wam dam placek. Ale nie dala, bo ze byl duzy. Tak wsadzieła drugi; jesce mni wzieła ciasta, a ón urós jesce więksy. I wziena schowała. Dopiero wsadziela trzeci i tez tak. Pośli do drugi chalupy. Ta baba, zarozicek daje ze strasny scerości. Wziena, dała. Tóz potem sty trochy ciasta, to ji sie zrobieło duzo, to straśnie chleba napiekła” (T 751A; Ciszewski 1894, s. 56).

W legendach chleb staje się przedmiotem pożądania bogatej gospodyni, która nie chce się nim dzielić, i błogosławieństwem dla biednej, ale szczerej kobiety, częstującej wędrowców tym, co posiada. W tego typu narracjach pieczywo nabiera cech cudownych. Poprzez jego obecność uzewnętrzniona zostaje proweniencja przybyszów jako postaci o sakralnych konotacjach. W motywie niezwykłego rozmnożenia chlebowego ciasta odnaleźć można nawiązania biblijne, m.in. do starotestamentalnej historii o Eliaszu, którego gości wdowa z Sarepty (1 Ks. K 17, 13-16), jak i do bajecznych dziejów → Piasta (Kadłubek 2003, s. 12-13).

Niebagatelną rolę chleb odgrywa w grupie bajek ajtiologicznych dotyczących kreacji roślin i → owadów. Chleb obok śliny św. Piotra okazuje się jednym ze składników, po których zmieszaniu i wypluciu na ziemię powstają grzyby (T 2636 „Grzyby”):

Raz przyszedł P. Jezus ze św. Piotrem do młynarza. Ten chciał im dać placek. Jak P. Jezus; go nie wziął: natomiast św. Piotr wziął go z łakomstwa pokryjomu przed P. Jezusem. Potem poszli przez las. P. Jezus naprzód. a św. Piotr za nim. tedy św. Piotr zaczął jeść placek; ale ile razy go ugryzł zawsze się; P. J. na niego obejrzał, a św. P. nie chcąc się zdradzić, wyjmował prędko z ust to, co ugryzł, i rzucał na ziemie;. Gdy się to kilka razy powtórzyło, oglądnął się P. Jezus i zapytał: „Co ty robisz. Piotrze?” – św. Piotr na to: „Grzyby sieję Panie!” – Od tego czasu zaczęły róść grzyby, bo ich przedtem nie było na świecie (T 2636; Kosiński 1903, s. 43).

Św. Piotr, wypluwając kęsy chleba, dopuszcza się profanacji chleba, tym samym przekraczając zasady obowiązujące w kulturze ludowej (Marczyk 2003, s. 42). Podobnie w innej bajce, w której w wyniku zazdrości, jaka ogarnęła → świętego ze względu na błogosławieństwo Boże spoczywające na samotnej matce, dławi się pieczywem:

Święty Pietr jedząc ten chleb, udławił się, że ni słowa nie mógł przemówić. Wtedy pan Jezus zaczął bić świętego Pietra w kark, aż kawałki pogryzione wyleciały na ziemię. Kazał potem Pan Jezus Pietrowi pozbierać z ziemi te kawałki chleba i schować do zanadrza; a kiedy wyszli, z onego domu i przechodzili kole lasa, rzekł Pan Jezus do Pietra: „Sygnij pod krzak ten pogryziony chleb”. Usłuchał Pietr. Z tych kawałków wielka chmara wyrosła przeróżnych grzybów (T 2636; Siarkowski 1883, s. 119).

Niezwykła zamiana pieczywa w grzyby, będąca świadectwem religijnie nacechowanej → cudowności, stanowi jednocześnie formę neutralizacji nagannego czynu, jakim jest jego profanacja przez świętego, a jednocześnie nobilitacji pospolitych roślin poprzez związek z postaciami o sakralnych konotacjach. Tym bardziej, że grzyby pełniły ważną rolę w chłopskim codziennym pożywieniu (Marczyk, s. 127; Czerwiński, s. 188). W pewnym stopniu były błogosławieństwem dla ludności wiejskiej ze względu na ich różnorodność, mnogość występowania, a także łatwość zdobycia. W podobnej funkcji motyw chleba występuje w bajkach ajtiologicznych dotyczących powstania pszczół (T 2621 „Pszczoły”). Kobieta, której w cudowny sposób rozmnoża się chleb, a nie chce dzielić się nim z dziadkiem, który ją nawiedził, w złości rzuca bochenkiem w → starca i go rani. Z jego rany powstaje pszczoła, bowiem żebrakiem okazuje się być sam Jezus (Udziela 1886, s. 103).

Bajki ajtiologiczne traktują również o możliwości przemiany pieczywa, jak w realizacjach T 2466 „Stworzenie chleba”. W niektórych opowieściach tego typu dziecko przyniesione przez rodziców chrzestnych do kościoła przybiera postać ryby, a potem chleba. Za przyczynę dziwnego stanu wskazuje się podmianę przez → kraśniaki, w niektórych zapisach brak wyjaśnienia nietypowego zjawiska. Początkowo ksiądz, gdy widzi rybę, nie chce dokonać obrzędu, ale kiedy niemowlę zmienia się w chleb, który jest pokarmem sakralnym, ostatecznie się godzi. Po ochrzczeniu pieczywa zmienia się ono w dziecko (np. Nadmorski 1892, s. 111-112). W innym wariancie niemowlę przybiera postać → ognia, ryby i chlebowej kukiełki, a po akcie chrztu wygłasza zdanie wskazujące na sakralny charakter cudu i wagę pieczywa nie tylko w codziennym życiu:

Gdybyś mnie był ochrzcił jako ogień, byłobym spaliło świat cały. Gdybyś zaś był ochrzcił rybę, zalałobym go jako woda potopem. Żeś mnie ochrzcił jako kukiełkę, to twoje szczęście, bo chleb jest prawdziwym żywotem, więc urodzajem i chlebem darzyć będę świat cały (T 2466; Kolberg 1962b (1875), s. 107).

Motyw chleba rzadko obecny jest w → bajkach zwierzęcych, → podaniach i opowieściach w komicznych oraz nowelowych. Zazwyczaj występuje w podobnych rolach jak w pozostałych konwencjach. Lekceważenie chleba bądź jego profanacja zawsze skutkuje karą, zaś okazanie mu szacunku lub marzenie o jego posiadaniu przekłada się na nagrodę, zazwyczaj w postaci pożywienia. W bajkach zwierzęcych zwykle mowa o próbie zdobycia chleba (placka) przez głodne zwierzęta, jak w wariantach T 11 „Wilk i księżyc”. Ukazują one naiwnego → wilka, wierzącego, że lisica, która je placek (pochodzący z kradzieży), wyłowiła go z rzeki (odbija się niej → księżyc, czyli rzekome pieczywo). Zachęcony przez rozmówczynię, pije → wodę, aby dotrzeć do upragnionego pokarmu, i z przepicia pęka (np. Kolberg 1962b (1875), s. 237).

W niektórych realizacjach podaniowego wątku T 6500 → „Skarbnik” mowa o górnikach, którzy za niewłaściwe obchodzenie się z chlebem zostają pozbawieni miejsca pracy i związanego z tym bogactwa:

Górnicy w dawnych kopalniach Olkuskich byli bardzo bogaci; nosili srebrne podkówki u bótów i mieli srebrne klamki u drzwi. Powodzenie jednak i bogactwa tak ich zepsuły, że chcąc przejść przez rynek, na którym było błoto, rzucali bochenki chleba pod nogi. Za to ukarał ich Pan Bóg zatopieniem kopalń i powiedział, że odtąd zawsze im będzie brakować chleba. Dla tego też, według mniemania ludu tutejszego, zawsze teraz brakuje chleba na targach w Olkuszu, i miasto to, które dawniej zwało się w świecie „śrybnem” u obecnie nazywa się „zjedzonem” miastem (T 6500; Ciszewski 1887, s. 57-58).

W bajkach komicznych motyw chleba służy ośmieszeniu głupoty i naiwności ludzkiej, jak w realizacjach T 1407A „Służąca co nie jada” (np. Kolberg 1962a (1867), s. 166-167), T 1544B „Skąpy gospodarz” (np. Kolberg 1962a (1867), s. 165-166), T 1550 „Trzej oszuści”, T 1349 „Żarty z Mazurów”, T 1626 „Sen o chlebie”. W większości wypadków bohater udaje, że nie je w ogóle pieczywa, aby znaleźć pracę u skąpego gospodarza albo u skąpej gospodyni. Historie zwykle kończą się katastrofą – wyjedzeniem zapasów przez parobka, obiciem (T 1544B) albo śmiercią gospodarza i mimowolnym zapisem majątku na sprytną służącą (T 1407A). W opowieściach komicznych chleb, jak w wielu innych bajkach, ukazujących stan chłopskiej biedy, jest obiektem pożądania, więc bohaterowie uciekają się do różnych sposobów, aby go zdobyć, nawet do kradzieży i oszustwa, przy okazji ośmieszając naiwność tych, którzy dają się wykorzystać (T 1550 – Ciszewski 1887, s. 70; T 1626). W licznych opowieściach o Mazurach motyw chleba służy wyśmianiu głupoty oraz języka przedstawicieli obcych etnicznie grup:

Inny Mazur jadąc do miasta, zgubił worek, w którym był kawałek chleba; gdy się obejrzał za swoim zapasem, żal mu się zrobiło, że go nie znalazł, ale tuż za nim nadjechał Rusin, który zapewne znalazł jego zgubę. Więc tedy do niego zawołał: słysys cłowiecku! nie znalazł ty worecek, a w worecku torbeckę, a w torbecce bajdeckę jak wołowa mordecka, a z wierzchu poświstacem zawiązaną? Rusin mu odpowiada: ja najszow miszok, a w seredeni buła torbeua, a w torteni kawałok chliba, z werchu batohom buło zwiezane. To nie moje, jedźcie z Panem Bogiem! powiedział mazur (T 1349; Barącz 1886, s. 135).

W bajkach nowelowych, np. wywodzonych z facecjonistki staropolskiej realizacjach wątku T 921 „Król i sprytny chłopiec (Salomon i Marchołt)”, motyw chleba służy ośmieszeniu panów (wariantywnie monarchy), którzy nie rozumieją enigmatycznej wypowiedzi chłopca o pieczeniu zjedzonego chleba (matka piecze chleb, który musi oddać, gdyż wcześniej pożyczyła bochenek, kiedy sama nie miała jedzenia; Malinowski 1973 (1901), s. 300; zob. Wróblewska 2007, s. 260).

Chleb w bajkach ludowych w zależności od kontekstu pełni różne funkcje, zawsze jednak pokazywany jest jako wartość, zarówno materialna (podstawowe pożywienie), jak i duchowa (znak → sacrum). Właściwe obchodzenie się z chlebem przynosi nagrodę bohaterowi, a jego profanacja – surową karę. W bajkach magicznych ukazujących kontakty człowieka z zaświatami chleb może pełnić również funkcje demaskatorską (anagnoryczną) i ofiarną, ujawniając diaboliczną naturę → antagonisty. W legendach, podobnie jak w niektórych bajkach ajtiologicznych, poprzez cudowne rozmnożenie bądź przemianę pieczywa w grzyby lub pszczoły uobecnia się w ziemskim świecie sacrum. W bajkach komicznych, nowelowych oraz zwierzęcych służy ośmieszeniu naiwności i głupoty. We wszystkich bajkach ludowych niepodważalna jest jednak rola chleba jako symbolu życia i kreacji oraz formy kontaktu człowieka ze sferą sacrum (Kowalski 2000, s. 77; Walęciuk-Dejneka 2010, s. 12).

Bibliografia

Źródła: Barącz S., Bajki, fraszki, podania, przysłowia, pieśni na Rusi, 1886; Chełchowski S., Powieści i opowiadania ludowe z okolic Przasnysza, cz. II, 1889; Ciszewski S., Krakowiacy. Monografia etnograficzna, t. I, 1894; Ciszewski S., Lud rolniczo-górniczy z okolic Sławkowa w powiecie olkuskim opisał..., cz. II, ZWAK 1887, t. 11; Kadłubek W., Kronika polska, 2003; Kolberg O., DW, t. 3, cz. 1, 1962a (1867); DW, t. 8, cz. 4, 1962b (1875); DW,t. 42, cz. 7, 1970; DW, t. 48, 1967; Kosiński W., Materiały etnograficzne zebrane w różnych okolicach Galicyi zachodniej, MAAE 1903, t. 7; Malinowski L., Bajki śląskie, wyb., oprac. Jaworska E., red. Kapełuś H., 1973 (1901); Saloni A., Lud rzeszowski, MAAE 1908, t. 10; Nadmorski Dr [Łęgowski J.], Kaszuby i Kociewie. Język, zwyczaje, przesądy, podania, zagadki i pieśni ludowe, 1892; Siarkowski W., Materyjały do etnografii ludu polskiego z okolic Kielc. Część druga, ZWAK 1879, t. 3; Siarkowski W., Podania i legendy o zwierzętach, drzewach i roślinach, ZWAK 1883, t. 7; Świętek J., Lud nadrabski (od Gdowa po Bochnię), 1893; Udziela S., Materyjały etnograficzne zebrane z miasta Ropczyc i okolicy,ZWAK 1886, t. 10; Udziela S., Świat nadzmysłowy ludu krakowskiego, mieszkającego po prawym brzegu Wisły, „Wisła” 1899, t. 13; Witowt, Baśni z powiatu radzyńskiego, „Wisła” 1903, nr 17, z. 5; Zmorski R., Podania i baśni ludu w Mazowszu (z dodatkiem kilku szląskich i wielkopolskich), 1852.

Opracowania: Benedyktowicz Z., „Gość w dom, Bóg w dom” i obcy jako bogowie, PSL 1987, nr 1-4; Biegeleisen H., U kolebki. Przed ołtarzem. Nad mogiłą, 1929; Bohdanowicz J., Komentarze do „Polskiego atlasu etnograficznego”,t. 3, Pożywienie i sprzęty z nim związane, 1996; Czerwiński T., Pożywienie ludności wiejskiej na północnym Mazowszu u schyłku XIX i w XX wieku, 2008; Dworakowski S., Kultura społeczna ludu wiejskiego na Mazowszu nad Narwią, 1964; Gieysztor A., Mitologia Słowian, 1982; Grochowski P., Dziady. Rzecz o wędrownych żebrakach i ich pieśniach, 2009; Kowalski P., Chleb nasz powszedni. O pieczywie w obrzędach, magii, literackich obrazach i opiniach dietetyków, 2000; Krzyżanowski J., SFP, 1965; Kubiak I., K., Chleb w tradycji ludowej, 1981; Marczyk M., Grzyby w kulturze ludowej, 2003; Kupisiński Z., Koncepcje duszy i zaświatów w obrzędach pogrzebowych i zaduszkowych, „Roczniki Teologiczne” 2016, t. 63, z. 9; Masłowska E., Niebrzegowska S., Błoto, [w:] SSiSL,t. 1, cz. 2, 1999; Michaiłowa K., Dziad wędrowny w kulturze ludowej Słowian, przeł. Karpińska H., 2010; Niebrzegowska S., Bagno, [w:] SSiSL,t. 1, cz. 2, 1999; Świętek J., Brzozowa i okolice Zakliczyna nad Dunajcem. Obraz etnograficzny – zbiór z lat 1897 – 1906, cz. I, 1989; Walęciuk-Dejneka B., Chleb w folklorze polskim. W poszukiwaniu znaczeń, 2010; Wróblewska V., Ludowa bajka nowelistyczna (źródła – wątki – konwencje), 2007.

Robert Piotrowski