en

Polska bajka ludowa

Słownik

red. Violetta Wróblewska

Duchowny

Popularna postać w → bajkach ludowych, zwłaszcza w → legendach, nowelach i anegdotach. Zazwyczaj mowa o przedstawicielach religii katolickiej (ksiądz), sporadycznie o reprezentantach religii judaistycznej (rabin), prawosławnej (pop) oraz protestanckiej (pastor). Chociaż w kulturze wsi polskiej duchowni cieszyli się znacznym poważaniem i uchodzili za autorytety w różnych kwestiach (zob. Pławińska, s. 604-605; Kolberg 1962a (1867), s. 51-52; Cybulski 2009, s. 49-51), w opowieściach ludowych niezależnie od wyznania prezentowani są w sposób ambiwalentny. Z jednej strony nie brakuje opowieści o dobrych duszpasterzach, pomagających swym wiernym, wspierających ich → radą, ale zdecydowanie więcej jest przekazów ukazujących reprezentantów → Boga w negatywnym świetle. Kapłani przedstawiani są jako pazerni, opieszali w posłudze religijnej, nie stroniący od wszelakiego rodzaju uciech.

Pozytywny obraz księdza pojawia się w legendach. W bajkach religijnych kapłan przedstawiany jest jako zaangażowany w życie wspólnoty duszpasterz, któremu zależy na ocaleniu → dusz grzeszników przed wiecznym potępieniem. W wielu realizacjach legendowych wątków nawet mowa o wyprawie księdza bądź kleryka do piekła, by odebrać cyrograf dotyczący zaprzedania duszy (T 756B → „Madejowe łoże”; Karłowicz 1898; T 756B* „Odzyskany cyrograf”). Czasami kapłan występuje w roli surowego sędziego, kiedy np. nie daje rozgrzeszenia grzesznikowi, dopóki z jego strony nie nastąpi właściwe zadośćuczynienie (np. T 784 „Pokuta za zbrodnię”; T 785 „Pokuta za tytoń”):

Jaz ráz posed na spowiédź i spedáł sie z tego wsyćkiego. Ksiądz mu za to, ze nie dziękowáł za tutoń, nie dáł ozgrzeseniá i pedziáł mu, ze mu wtedy dá ozgrzesenie, jak ón będzie cęstowáł wsyćkich, co spotká, tutoniem, i jaz ónemu kto za ten tutoń podziękuje.
Zatrápiony przysed do chałupy i przyniós za wszyćkic grajcary, co miáł, tutoniu i cęstowáł: ale mu nik nie podziękowáł. […]
Jak se podróżny trochę spocnuł i pełną fajkę tutoniu wykurzuł, wstał ze ziemie i pedział: „Bóg zapłać wam, tatusiu, coście mie przyniewolili, zem se spocnuł i wasym tutoniem tagem sie odraziuł”.
Uciesuł sie teráz chłop, ze juz ozgrzesenie teráz dostanie, i posed zaráz na spowiedź. A ksiądz go wysłucháł i dáł mu ozgrzesenie i pedziáł mu tak, ze pewnie za tyla piniędzy ón obcego tutoniu wykurzuł, co jego jałówka, świnia i koń kostowały, i látego tak Pán Bóg dał, zeby mu nik za tutoń nie dziękówáł, jaz tyla piniędzy na tutoń wydá, za wiela ón obcego wykurzuł (T 785; Świętek 1893, s. 402-403).

W legendach reprezentantom stanu kapłańskiego (niekiedy → pustelnikom) ukazują się wysłannicy Boga i objawiają prawdy niedostępne zwykłym śmiertelnikom (np. T 759 „Dziwne sądy Boże”; T 796 „Anioł parobkiem”), co podkreśla ich bliskość → sacrum:

Ksiądz jako to mądrá i mozná osoba, widziáł, ze parobek suśnie gádá i zamyśláł się. Po chwilce pedá; „ale lácegoś kamieniem rzucił na dom boski?” – A parobek pedá: – „Jegomość, bo ludzie pijani i nietrzyźwi drzymali, kiedy ksiądz jem kazanie gádáł, látegom cisnął we drzwi, ze by się zbudzili!” – A ksiądz się zadumáł i nie wiedziáł, jak parobek stanął przed plebanią; kapota zgrzebná zacęła mu sie blysceć, jak śrybło i złoto i pokázały się dwa skrzydełka i parobek ten uleciáł jako anioł danieba (T 796; Pyrek 1905, s. 187).

Bardzo rzadko w bajkach religijnych mowa o chciwych i niegodziwych księżach czy popach, którzy wymagają interwencji → zaświatów, aby ich ukarać lub nawrócić, jak w realizacjach T 831 „Kiryk (Chciwy ksiądz)” (np. Gustawicz 1901, s. 242-243).

Bardziej zróżnicowany obraz duchownych występuje w → bajkach nowelistycznych. Kapłani, głównie katoliccy, prezentowani są jako ludzie mądrzy, potrafiący zaradzić każdej sytuacji, do tego wspierający potrzebujących, skorzy do skruchy, potrafiący przyznać się do → winy, gdy zbłądzą, i z pokorą przyjmujący wyroki boskie. Tego typu postawy prezentują exemplaryczne w wymowie wątki, m.in. T 878 „Pańskie oko konia tuczy”, T 910D „Skarb chciwca”, T 946 „Kamienie w skrzyni” i T 952* (wątek bez nazwy; wariacja T 952 „Król i żołnierz”).W realizacjach T 878 kapłan wręcza wdowie, której podupada gospodarka, i nie wie, jak rozwiązać swój problem, zamknięte naczynie i każe obnosić je co noc przez trzy lata wokół swoich zabudowań. → Kobieta słucha zalecenia księdza i dzięki temu dostrzega różnego rodzaju nieprawidłowości w jej obejściu, które eliminuje, m.in. przegania → złodziei. Kiedy poprawia się sytuacja materialna gospodyni, jest przekonana, że to efekt działania cudownego daru, ale ksiądz wyprowadza ją z błędu i wskazuje prawdziwe powody pozytywnej zmiany:

To ani ja, ani ta krobka spor tobie dała, ale twoja dbałość: jak zaczełaś sama wszeńdzie patrzeć, a Pan Bóg dopomóg w tem, to i renczycšie zaczeło tobie. A pamientàj kochanieńka i dzieci twoje i wnuki nauczać do tego, żeb byli nabożne, dbałe i pracowite, bo na to Pan Bóg człowieka stworył (T 878; Federowski 1903, s. 31; zapis półfonetyczny – V.W.).

Ksiądz jako doradca występuje również w nowelach T 946A → „Król Lear” i T 946 „Kamienie w skrzyni” (Wróblewska 2018, s. 31-46). Poszkodowanemu → ojcu, który zapisał trzem córkom majątek, a one odmówiły mu opieki, kapłan proponuje intrygę mającą poprawić sytuację życiową → starca. Obaj udają przed otoczeniem, że → mężczyzna posiada jeszcze ukryty majątek, a przekaże go dzieciom dopiero po swojej → śmierci. Działania księdza przynoszą dobre skutki dla starego rodzica, a nauczkę dla jego niewdzięcznych córek:

Potem kśądz posłał po te třy cery, poadał: „cyśće myślały, ize oćec vam dáł vsystko? tak jest u mńe takáł skřyńa, a to są pińądze v ty skřyni; chtoráł bédźe dobře opatróvać mńe do śmerci, tuz za rók za šeść ńedźel přydźe po pogřebe i přydźe i veźńe se te pieniądze”. Potym všystke chćały vźąść do śebe ojca, ale náłpirvy do ty starsy zaś nazáłd poseł […] Jag minoł rok šeść ńedźel po pogřebe – coby mał pokój – potym posły na farą, co po te pińądze kśądz odękńe, bo tu kluc był na faře u ńego. Otvořy do ty skřyńe: mały być pińądze, a tąm było kupa pełna skřyńa skorup i śkła natłucona (T 946; Nitsch 1929, s. 79-80 – zapis półonetyczny – V.W.; por. Federowski 1903, s. 29 – tu dwaj synowie).

W wersjach T 910D mowa o księdzu lubiącym → pieniądze, ale tracącym je w wyniku niefortunnych zdarzeń (zjada mu je ulubiona małpa, która zdycha, a mężczyzna, nieświadomy tego, co zaszło, wyrzuca ją przez okno). W posiadanie majątku wchodzi biedny → szewc, gotowy oddać należność prawowitemu właścicielowi, ale ten rezygnuje z możliwości odzyskania swych dóbr, stwierdzając, że co Bóg dał → biedakowi, to należy do niego (Lorentz 1913, s. 210; por. [b.a.] 1909, s. 210-212). Z kolei w pochodzącej prawdopodobnie z folkloru żołnierskiego bajce T 952* ksiądz ratuje z opresji pijanego ułana, za co ten później odwdzięcza się pomocą (ocala plebanię przed napadem zbójeckim):

Jecháu ułán po zekucyji i upiuł sie strasecnie. Lég wrowie a konia trzymáł za uzde w ręce. A wtedy przejizdzáł ksiądz do chorego i uźráł tego ułana. Kázáł stanąć i przypatrzyć sie furmanowi, kto to w rowie lezy. Furman powiedziáł, ze ułán pijany. Kázáł ksiądz wziąś ułána na wóz, a konia s tyłu uwiązać. Jak przyjechali na plebanijo, uwiązali konia w stajnie a ułána złozéli tagze w stajni na pościeli (T 952*; Zawiliński 1899, s. 260).

Sporadycznie w nowelach występują duchowni innych religii – pop, rabin, pastor. Częściej ich obecność odnotowywana jest w przekazach z obszarów wielokulturowych. Z reguły występują jako postaci epizodyczne, jak w zachowanych zapisach T 956B → „Narzeczona zbójnika“, w których podkreśla się pobożność kapłanów, nawet w chwilach zagrożenia życia – rabin i metropolita w dwóch kątach zbójeckiego więzienia modlą się do Boga (Schneider 1912, s. 161). Tak pozytywnego obrazu nie mają jedynie reprezentanci religii protestanckiej. Często są sprowadzani do roli wysłanników szatana wyznających luteranizm, jak w bajkach magicznych T 479 „Dziewczyna wychodzi za diabła” (Kosiński 1883, s. 66). Prezentacja osoby założyciela kościoła luterańskiego jako oszusta, który został księdzem, by mamić dusze katolików, i w tym celu napisał → księgę, którą dał podstępem do poświęcenia papieżowi (Gonet 1914-1918, s. 259), wpisuje się szerzej w negatywny sterotyp → Niemca, bardzo popularny w ludowej tradycji, i w typową opozycję: swój – obcy (Bystroń 1980, s. 348). Wyśmianiu podlega nawet język niemiecki użyty w czasie kazania (Federowski 1903, s. 204).

Duchowni będący przedstawicielami innych religii, podobnie jak księża katoliccy, zdecydowanie częściej pojawiają się w nowelach komicznych, w których → gwędziarze ludowi kpią z ich rzekomej wiedzy. Często w tego typu opowieściach eksponuje się mądrość chłopską, przewyższającą tę posiadaną przez wykształconych duchownych, jak w historiach o niewykonalnych zadaniach (Wróblewska 2007, s. 268-270), np. T 922A „Dysputa gestami” oraz T 922 „Król i opat”, znanych z facecjonistki staropolskiej i rozpowszechnionych w Europie już w XIII wieku (Kapełuś 1965, s. 190). W dużej części z nich prostak występuje w roli → Sowizdrzała, który kpiną i śmiechem rozbraja każdą sytuację, przy okazji szydząc z przedstawicieli innych stanów, co najlepiej obrazują realizacje wątku T 922A. Chłop zamiast księdza ma wziąć udział w sporze religijnym z rabinem. W czasie dysputy odbywa się swego rodzaju walka na gesty, które duchowny tłumaczy w kategoriach religijnych, a prostak życiowych, co ostatecznie przynosi zwycięstwo biedakowi:

Ukłonili sie jeden drugiemu i rabin pokázáł ręko do góry, a Wojtek na dół. Potem rabin pokázáł ręko do drzwi, a Wojtek do okna. Rabin podniós ręke do góry otwarto, a Wojtek podniós i zamknoł. Potem Wojtek poszed. Rabin poleciáł do biskupa i mówi tak:
- Já mu powiedziáł, że Pan Bóg jest w niebie, a on powiedziáł, że wszędzie. Potem powiedziáłem, że Pan Bóg widzi drzwiami, a on powiedziáł, że i oknem. Potem já powiedziáłem, że Pan Bóg trzymá świat na ręce, a on powiedziáł, że jak zamknie, to nic nie będzie. [...]
Wojtek przebrany za wikarego przychodzi, a biskup sie go pytá, jak mu sie wiodło. A on mówi, że rabin mu pokázáł, że go wyrzuci w powietrze, a on jemu, że go ciśnie na ziem. On znów pokázáł, że mie wyrzuci drzwiami, a já jemu, że go wyrzuce oknem. On potem, że mie bedzie na ręce trzymać, a já jemu, że go ścisnę w ręce, jaż udusze (T 922A; Saloni 1903, s. 313-314).

Z kolei w wątkach T 922, w których mowa o konflikcie kapłana z → królem, pierwszy pokonuje w dyspucie monarchę, bowiem potrafi rozwiązać wszystkie → zagadki (Kasjan 1983, s. 91-94). Koncept polega na tym, że rzeczywistym zwycięzcą jest prosty chłop (szyper, owczarz) jedynie udający kapłana i stający w szranki z królem. Wśród typowych zadań pojawiają się pytania np. o to, jak długo trwa objazd całej Ziemi, ile monarcha jest wart i co myśli (Lorentz 1913, s. 116; por. Malinowski 1901, s. 231-232). W odpowiedzi władca słyszy, że wędrówka trwa 24 godziny, bowiem tyle potrzebuje słońce, aby obejść Ziemię, król jest wart 29 srebrników, gdyż musi być tańszy od Jezusa, za którego dano 30, zaś → pan myśli, że ma do czynienia z księdzem, a w rzeczywistości nie wie, że rozmawia z szyprem (Lorentz 1913, s. 116; por. Malinowski 1901, s. 231-232). W efekcie prostak dostaje w nagrodę pieniądze (Lorentz 1913, s. 116), a czasami zgodnie z wolą władcy przejmuje funkcję księdza, który zostaje zdegradowany do roli szypra lub owczarza (np. Malinowski 1901, s. 231-232).

W komicznych bajkach nowelowych ośmieszeniu podlega również rozbieżność między deklaracjami padającymi w trakcie kazań kościelnych a uczynkami kapłanów, jak w jednej z realizacji T 875 „Mądra dziewczyna”. Ksiądz wygłasza zdanie dotyczące hojności Boga:

Ftu (kto) dá Panu Bogu jedno, to mu Pan Bóg odda dziesięć (Kolberg 1962b (1881), s. 308),

zaś słuchający chłop odbiera je dosłownie i przekazuje swą jedyną krowę plebanowi, licząc na zysk. Kiedy do obory wraca jego krowa, a za nią przychodzi bydło proboszcza, biedak uznaje stado za swoją własność zgodnie z zasadą głoszoną przez kapłana. Ponieważ nie chce oddać zwierząt księdzu, spór rozstrzyga pan, zadając zagadki, z których, jak we wszystkich nowelach komicznych, zwycięsko wychodzi prostak. Czasami, jak w zbliżonych do T 875 realizacjach anegdotycznego wątku T 1735 „Ofiara dziesięciokrotnie nagrodzona”, ksiądz rezygnuje ze swych roszczeń z obawy przed wydaniem prawdy o jego kontaktach z kobietami:

Było raz małżeństwo tak biedne, że w chałupinie o dziurawym dachu prawie sprzętów nie miało, nawet na ścianach ani mizerunku (wizerunku) Najwyższego Boga nie było. W niedzielę wyprawiła męża do kościoła, bo sama ostać przy domu i dzieciach musiała. Mąż wysłuchawszy kazania, kiej po nabożeństwie przyszedł do domu, opowiedział żonie, że ksiądz mówił, żeby dawać na kościół, bo Pan Bóg jeden grosz dany wnet dziesięciorgiem odpłaci. Żona mu mówi: „idź mężu, daj na kościół nasą jedyną krowę, to może ją Pan Bóg dziesięcioma wynadgrodzi”. Pamiętny słów tych, przypomniał sobie chłop, że ksiądz miał właśnie dziesięć krów i byka. Prowadzi on tedy na księże pastwisko krowę, która że się właśnie latowała czy bydliła, więc przyprowadziła za sobą owego byka i 10 krów księżych do stajni chłopskiéj. Chłop ich też już więcéj księdzu oddać nie chce, powtarzając mu własne jego słowa: że za jedno dał Bóg dziesięć. Nie mogąc swego odebrać, skarży go ksiądz do sądu i jedzie w tym interesie do komisarza do powiatu, lecz że go w doimi nie zastaje, jeno samą panią komisarzową, więc wywiązuje się ztąd scena, którą chłop podpatruje przez jakąś szparę w piecu, co mu przychodzi w samą porę przy usprawiedliwieniu się nastopném z dokonanej grabieży i za wyborną służy obronę (T 1735; Kolberg 1875, s. 228).

Najbardziej różnorodny obraz sług Kościoła występuje w anegdotach. Ośmieszeniu podlegają kapłani, organiści i tzw. kościelni. O popularności tej tematyki świadczy liczba zanotowanych wątków i wariantów w PBL zebranych w dziale T 1725 – T 1874 „O duchownych”. Z jednej strony kapłan prezentowany jest w nich jako osoba przynależna do sacrum, dzięki czemu potrafi wygonić → diabła, ale z drugiej jako mężczyzna, który nie stroni od uciech cielesnych – lubi sute jedzenie i → alkohol, a nawet nie unika kontaktów z kobietami.

Z pierwszym przypadkiem mamy do czynienia w realizacjach wątku T 1189 „Dobre uczynki zaprzedanego”. Ksiądz wspomaga grzeszników, nawet osoby zapisujące dusze diabłu, jeśli widzi szansę na ich poprawę, przeganiając diabła wodą święconą i odpowiednią modlitewną formułą:

V imńa ójca i sina i ducha svyntégo za káža cébže, có ti préč židzeš! (Lorentz 1924, s. 751; zapis półfonetyczny – V.W.)

Na podobną pomoc mogą też liczyć bohaterowie w → podaniach wierzeniowych, w których przychodzi się zmierzyć człowiekowi z → demonami, np. w realizacjach T 5058 → „Dziwożona (Kraśnię)”. Mowa w nich o uprowadzaniu położnic bądź ich dzieci przez dziwożony (→ boginki, → kraśniaki). W tego typu sytuacji, gdy kobietę znajduje się nieprzytomną na polu, kapłan musi założyć odzież na lewą stronę, co stanowi efekt funkcjonującej w tradycji ludowej waloryzacji stron – lewa uchodzi za negatywną, prawa – pozytywną (Stomma 2000, s. 76), a następnie odprawić egzorcyzm:

Aby położnicę uprowadzoną i leżącą gdzieś w polu, napowrót sprowadzić do domu, należy przedewszystkiem iść po księdza i jego uprosić pomocy. Ksiądz winien mieć wszystko na sobie włożone na opak, t. j. kapę, komżę i stułę na lewą odwrócone stronę i nad chorą zwykły odmówić exorcyzm na wypędzenie diabła używany, poczém dopiero zabierają ludzie chorą do chałupy, gdzie, jak to przewidzieć nie trudno, zwykle w krótce ona umiera (T 5085; Kolberg 1874, s. 46).

W bajkach komicznych, często o rodowodzie facecjonistycznym, dominują jednak negatywne oceny kleru, zwłaszcza dotyczące rozwiązłości, np. T 1359 „Kochanek wywiedziony w pole przez męża”, T 1355C „Ten, co na górze” (Krzyżanowski 1963, s. 51), T 1453 „Leniwa panna”, T 1730 „Trzech gachów w pułapce”, T 1743 „Ksiądz i szewcowa”, T 1744 „Ksiądz i duszka”. W większości wypadków mowa o tym, że ksiądz spotyka się z jedną z parafianek, ale gorsząca prawda wchodzi na jaw. Ujęcia tematu sprzeniewierzania się jednemu z przykazań Dekalogu „Nie cudzołóż” w nowelach są bardzo różne. W realizacjach wątku T 1355C ksiądz postanawia uwieść żonę → kowala w ramach zemsty za to, że w jego kuźni oparzył sobie rękę, chwytając nią rozpalone żelazo. Podejrzewający zdradę mąż obserwuje parę, siedząc na → drzewie. Gdy podczas schadzki Kowalowej z proboszczem pada pytanie kobiety o to, kto wykarmi → dziecko, gdyby narodziło się z ich związku, a kapłan odpowiada, że ten, co na górze, kowal bierze odpowiedź dosłownie i rzuca się na rozmawiających (np. Bajki Warmii i Mazur 1956, s. 139-141). W realizacjach T 1744 grzeszność kapłana wychodzi na jaw przez przypadek, gdy biskup pyta dzieci w szkole o to, czy widziały duszę, a jeden z uczniów udziela twierdzącej odpowiedzi:

Przyjechał biskup zwiedzać parafiję, wstąpił téż i do szkółki. Wypytywał się dzieci z religii. Zagabnął jednego: „Czy ty widziałeś kiedy duszę, i jak ona wygląda?” Chłopak się zmieszał, bo nigdy w życiu duszy nie widział; ale drugi wyciągnął rękę, dając znak, że on widział. „No, powiédz, jak wyglądała dusza?” Biało”. „A gdzieś ją widział ?”. „Widziałem jak raniuteńko szła z plebanii, a ksiądz proboszcz głaskał ją pod brodę i mówił: „Przyjdź jeszcze dziś, moja duszko” (T 1774; Petrow 1878, s. 173).

Oprócz rozwiązłości krytyce podlegają też takie cechy, jak naiwność ( T 1631A „Konie przemalowane”; np. Lorentz 1913, s. 140; 1924, s. 698-699), spryt księży, a jednocześnie ich skłonność do oszustw i alkoholu, jak T 1641 „Doktor wszystkowiedz (Świerszcz)”. W jednej z realizacji wątku ksiądz z rektorem postanawiają wróżyć (→ Wróżka), aby zarabiać w ten sposób na swe przyjemności. Pierwszy z nich kradnie, a drugi „przepowiada”, gdzie znajdują się skradzione dobra. Za każdym razem otrzymują w podzięce pieniądze i dzięki temu obaj żyją dostatnio. Problem pojawia się wtedy, gdy o odnalezienie skradzionych koni prosi graf. Na szczęście prawdziwi złodzieje, z obawy o zdemaskowanie, sami wyjawiają wróżom prawdę, dzięki czemu ksiądz i rektor wychodzą cało z kłopotliwej sytuacji, ale postanawiają zarzucić proceder z obawy o zdemaskowanie ich wcześniejszych oszustw (T 1641; Malinowski 1900, s. 13-14).

Wśród wielu innych cech kleru w humoreskach ośmiesza się pazerność, skąpstwo i niewywiązywanie się z podjętych zobowiązań, np. w realizacjach T 1736 „Trawa nie wykoszona podnosi się” ksiądz żąda od chłopa i → Cygana tego, co znaleźli na jego łące, myśląc, że odkryli → skarb, a nie wie, że to → ekskrementy (Staniszewska 1902, s. 629-630). W wariantach T 1738 „Sen o piekle” gani się opieszałość w wykonywaniu posługi kapłańskiej – w żartach ksiądz mówi panu, który pyta o życie po śmierci, że lepiej będzie mu w piekle wśród bogaczy niż w niebie z biedakami, za to kapłan otrzymuje surową pokutę od swego spowiednika, krytykującego taką nonszalancję w kwestiach wiary. Głęboko przejęty ksiądz ze zgryzoty w końcu umiera (np. Lorentz 1913, s. 159; Kolberg 1962a (1867), s. 177). Do bardziej drastycznych należy wątek T 1794 „Chciwy ksiądz je trupa”. Kapłan, który odmawia pochówku zmarłej biedaczce, bowiem jej mąż nie ma pieniędzy na pogrzeb, nieświadomie zjada ją w potrawce podanej w czasie uczty przez pana. Kiedy orientuje się, co się stało, gospodarz, który ukarał w ten sposób pazernego księdza, stwierdza:

Nie chciałeś pochować,
Kazałem ci zgotować! (T 1794; Kolberg 1891, s. 126).

W finale księża, którzy również delektowali się nietypowym daniem, godnie chowają resztki zmarłej, nie żądając zapłaty. Podobne oskarżenia o zachłanność i brak pobożności kierowane są również w stronę duchownych innych religii. W realizacjach T 1831 „Pop i diak” mowa o tym, że kapłan (pop, ksiądz) wysyła organistę bądź innego pomocnika kościelnego do dworu, by ukradł owcę. Ale kradzież się nie udaje, a sprawca ponosi poważne straty:

Jeden pop wyprawiuł organiste z dziakiem kraść do dwora owce. Ale było to daleko, to pojechali na koniach. Powiązali sobie konie u bramy, a same poszły do owczarni. Ale wartnik nie spáł i pozaganiáł jem konie do szopy. Owczárz w owczarni téż nie spáł. Zawaluł dziaka kijem, jaż sie wywróciuł, a organista uciék. […] pop nie móg się ich doczekać. Już cas było na niego msze odprawiać. […] zaśpiéwáł od ołtarza:
- Czyście przywiedli, czy nie przywiedli he-he-he?
Organista odśpiéwał:
- Nie przywiedli my he-he-he, straciliśmy o-hi-hi; tamtego kijem spiek a já w bok uciék (T 1831; Saloni 1903, s. 417; por. o księdzu luterańkim – Steffen 1937, s. 17-19; o księżach – Kolberg 1962a (1867), s. 51-52; 1875, s. 227).

Istotne wydaje się to, że ludowa satyra wymierzona w kapłanów nigdy nie jest skierowana przeciw wierze, → Bogu, → Jezusowi czy → świętym. Nawet jeśli stwórca jest surowy, przedstawiany jest zawsze jako sprawiedliwy, podobnie jak jego wysłannicy. O niekwestionowanej potędze religii w ludowych bajkach świadczy fakt, że nawet największy grzesznik może zyskać odkupienie, jeśli towarzyszą temu odpowiednia skrucha i pokuta, jak w realizacjach wątków nowelowych T 931 → „Edyp” czy T 933 „Grzegorz papież”, w których morderca i kazirodca (Grabowski 1892, s. 54-79, 279-299; Bystroń 1888, s. 762-766) po dokupieniu swych win zostaje głową Kościoła (np. T 931; Ciszewski 1894, s. 63). Kpina z księży i metod ich postępowania w tradycji ludowej pełniły rolę narzędzia dydaktycznego, stanowiły wyraz sprzeciwu między głoszonymi w kościele zasadami a prowadzonym przez niektóre sługi Boże stylem życia. Krytyka była też zapewne formą rekompensaty za niedostatki, jakich doświadczał biedny chłop w codziennej egzystencji, porównując swą dolę z lepszą sytuacją ekonomiczną księży. W wypadku duchownych reprezentujących inne wyznania dodatkowo wchodziła w grę opozycja swój – obcy, pozwalająca na samookreślenie tożsamości grupy. Przypisywanie duchownym licznych grzechów, a nawet makabrycznych uczynków, jak → kanibalizm, miało dodatkowo podkreślić odmienność przedstawicieli stanu duchownego (Stomma 2000, s. 48-49), przejawiającą się także w innych elementach, jak strój (noszenie tzw. sukienki; Cybulski 2009, s. 48), pozarolniczy sposób pracy, a nade wszystko związek z sacrum, który zapewne wzbudzał podziw, ale i trwogę.

Wiele z wątków nowelowych i komicznych będących kpiną z księży oraz ich nieprzystojnego życia znalazło odbicie w literackich opracowaniach, zaczynając od tekstów staropolskich ze zbioru Fececye polskie (1903 (1624), s. 35; np. T 902 „Wyleczenie leniwej żony”), poprzez utwory XIX-wieczne, m.in. → gawędy (T 922; Chodźko 1876, s. 27; zob. Wróblewska 2007, s. 290), na współczesnych bajkach regionalnych kończąc (np. T 922; Kiermasz bajek 1962, s. 41).

Bibliografia

Źródła: [b.a.], O małpie i biednym szewcu, „Gryf” 1909, r. 1, z. 1; Bajki Warmii i Mazur, red. Koneczna H., Pomianowska W., 1956; Chodźko I., Obrazy litewskie. Seria szósta. Nowe pamiętniki kwestarza przez brata Rafała Karęgę wydane przez..., 1876; Ciszewski S., Krakowiacy. Monografia etnograficzna, t. 1, 1894; Facecye polskie z roku 1624, oprac. A. Brückner, 1903; Federowski M., Lud białoruski na Rusi litewskiej. Materiały do etnografii słowiańskiej, t. 3, cz. 2, 1903; Gonet S., Gadki z Inwałdu w okolicy Andrychowa, „Lud” 1914-1918, t. 20; Gustawicz B., O ludzie podduklańskim w ogólności, a o Iwoniczanach w szczególności, „Lud” 1901, t. 7; Kiermasz bajek, oprac., wstęp Gębik S., 1962; Kolberg O., DW, t. 3, cz. 1, 1962a (1867); DW, t. 7, cz. 3, 1874; DW, t. 8, cz. 4, 1875; DW, t. 14, cz. 6, 1962b (1881); DW, t. 34, cz. 2, 1891; Kosiński W., Materiały do etnografii Górali Beskidowych, ZWAK 1883, t. 7; Lorentz F., Teksty pomorskie, czyli słowińsko-kaszubskie, z. 1, 1913; Lorentz F., Teksty pomorskie (kaszubskie), z. 3, 1924; Malinowski L., Powieści ludu polskiego na Śląsku, MAAE 1901, t. 5; Petrow A., Lud ziemi dobrzyńskiej, jego charakter, mowa, zwyczaje, obrzędy, pieśni, przysłowia, zagadki, cz. III, ZWAK 1878, t. 2; Pyrek J., O księdzu i parobku,„Lud” 1905, t. 11; Saloni A., Lud łańcucki. Materiały etnograficzne, MAAE 1903, t. 6; Schneider J., Z życia górali nadłomnickich, dokończenie, „Lud” 1912, t. 18; Staniszewska Z., Wieś Studzianki. Zarys etnograficzny cd., „Wisła” 1902, t. 16, z. 5; Steffen A., Opowiadania komiczne i podania z Warmii, 1937; Świętek J., Lud nadrabski (od Gdowa po Bochnię), 1893; Zawiliński R., Przyczynek do twórczości ludu myślenickiego, „Lud” 1899, t. 5.

Opracowania: Bystroń J.S., Niemcy w tradycji popularnej, [w:] tenże, Tematy, które mi odradzano, 1980; Bystroń J., Polskie podania ludowe, spokrewnione ze średniowieczną legendą o świętym Grzegorzu, „Wisła” 1888, t. 2; Cybulski M., Obraz duchownego w słowniku gwar kaszubskich na tle kultury ludowej księdza Bernarda Sychty, „Język – Szkoła – Religia” 2009, nr 4; Grabowski B., Podania o związkach między najbliższym rodzeństwem, „Wisła” 1892, t. 6; Kapełuś H., Król i opat, [hasło w:] SFP 1965; Kasjan J.M., Polska zagadka ludowa, 1983; Karłowicz J. A., Podanie o Madeju, „Wisła” 1889, t. 3; Pławińska W., Jak król Zygmunt spenetrował morze, „Wisła” 1888, t. 2, z. 3; Stomma L., Antropologia kultury wsi polskiej XIX wieku oraz wybrane eseje, 2000; Wróblewska V., Wątek Króla Leara w polskiej tradycji ludowej i literackiej, [w:] Ślady Szekspira. Jego dzieło w literaturze i teatrze, red. Stankiewicz-Kopeć M., Zabawa K., 2018; Wróblewska V., Ludowa bajka nowelistyczna (źródła – wątki – konwencje), 2007.

Violetta Wróblewska