en

Polska bajka ludowa

Słownik

red. Violetta Wróblewska

Głupiec/Głupcy

Bardzo popularne w folklorze postaci, zarówno płci żeńskiej, jak i męskiej, występujące głównie w przekazach anegdotycznych (w PBL dział T 1675-1724 „O głupcach”), rzadziej w → bajkach magicznych i nowelistycznych. Bohaterowie uznani za głupich odznaczają się brakiem rozsądku, podejmowaniem błędnych decyzji, nieświadomym działaniem na szkodę własną bądź grupy. W skrajnych wypadkach głupota bohaterów może prowadzić do tragedii, np. utraty mienia, a nawet → śmierci, bądź przeciwnie – do awansu ekonomicznego i/lub społecznego. W → bajkach ludowych jako głupie ukazywane są także osoby leniwe i gadatliwe, a niekiedy życiowo niedoświadczone, niedojrzałe emocjonalnie i społecznie, wskutek czego marginalizowane i kojarzone z → obcymi (zob. Wróblewska 2010).

We wszystkich typach bajek wszelkie przejawy głupoty są piętnowane, w czym ujawnia się dydaktyczna funkcja folkloru, chociaż w niektórych przekazach mowa o szczęściu sprzyjającym głupcom („głupi ma zawsze szczęście”). Dostrzec tu można wyraz ludowych przekonań o boskiej opiece nad osobami upośledzonymi intelektualnie, mogącej mieć przełożenie na poprawę ich losu, albo o niekonwencjonalnym działaniu głupców, przynoszącym dla nich skutki bardzo pozytywne.

W → kawałach i anegdotach zazwyczaj występuje postać głupiej baby – gospodyni (np. T 1381 „Skarb i gadatliwa żona”; T 1384 „Mąż szuka osób głupszych od swej żony”) lub głupiego chłopa – gospodarza (np. T 1000 „Zakład o nos”; T 1643 „Głupiec i figura”; T 1685 „Głupi narzeczony”), czasami jego syna (np. T 1696 „Życzenia nie w porę”; Kolberg 1962c (1881), s. 302-304). Ośmieszeniu podlega przede wszystkim ich brak rozsądku w podejściu do spraw związanych z prowadzeniem gospodarstwa i handlem. Głupcy sprzedają inwentarz znacznie poniżej jego ceny, myśląc, że zrobili dobry interes, albo dają się oszukać i nie otrzymują → pieniędzy za swą własność (np. T 1384; Saloni 1903; s. 318-321; Świętek 1893, s. 435-436). Zdarza się, że nie potrafią sprzedać swoich produktów, gdyż zbyt dosłownie rozumieją polecenia współmałżonka:

Kuba posłał babę na jarmark z kurczęciem na sprzedaż, polecając jej, by je napowrót do domu przyniosła, jeżeli szóstki za nie nie dostanie. Pod wieczór wraca kobieta z miasta i przynosi ze sobą kurczę. „Cemuześ go nie sprzedała” – pyta się Kuba. „Bo mi dawali za niego piétnáście centów – odrzecze baba – a tyś mi kázáł wziąś sóstkę” (T 1384; Świętek 1893, s. 435-436).

Ośmieszeniu podlega także nieumiejętność znalezienia sobie żony (T 1685; Kolberg 1962c (1881), s. 302-304). W niektórych wariantach głupcami okazują się prości chłopi, jak i szlachetnie urodzeni (T 1384; Saloni 1903, s. 318-321).

W → bajkach nowelistycznych (np. T 853 „Królewna, która odpowiada nie”) i w magicznych (np. T 675 „Głupiec poślubia królewnę”) w roli głupca częściej występuje postać najmłodszego spośród rodzeństwa, zwykle trzeciego z → braci, który mimo ograniczeń intelektualnych, czasami pozornych (Wróblewska 2010, s. 16-20), osiąga życiowy sukces, np. zostając → królem bądź zięciem monarchy (T 675; Ciszewski 1894, s. 190-191). Głupotę najmłodszego z rodzeństwa z reguły eksponują formuły inicjalne:

Był sobie człowiek, który miał trzech synów; dwóch uchodziło za mądrych, trzeci za głupiego (T 530 „Szklana góra”; Toeppen 1893, s. 32);
Ojciec miáł 3 synów; dwóch było mądrych, jeden głupi (T 530; Saloni 1903, s. 343),

aby w finale mocniej wybrzmiał sukces, jaki bohater osiąga: „[…] ino rządziuł z królem” (Saloni 1903, s. 346); „Co zamyśláŭ, to wszyćko miáŭ” (T 675; Ciszewski 1894, s. 192).

Bajkowy głupiec w opowieści magicznej to postać, której zazwyczaj sprzyja szczęście. W odróżnieniu od głupca i głupiej baby z humoresek nie ponosi on negatywnych konsekwencji swoich nierozważnych czynów, jak w wariantach T 675. Najmłodszy i zarazem najgłupszy z braci, choć próżnuje, to jednak nie doświadcza niedostatku (Ciszewski 1894, s. 190-192). Przeciwnie, dzięki znajomości magicznej formuły, którą pozyskuje od złowionej zaczarowanej ryby, z łatwością spełnia swoje przyziemne marzenia:

[…] posed po wode. Zased, wyciognuŭ take (sic) rybe i ta sie ryba prosi: „Co zamyślis, to bedzies miáŭ, jéno mie puść. Jéno tak powiés: Bez bosko moc, bez scupákowo gŭowe, to wszyćko bedzies miaŭ”. Jak przysed do dómu s tom wodom (sic) i wláz na piec i powiadá: „Bez bosko moc, bez scupákowo gŭowe, niech mi się tu stanie gárnek zuru i ziémniáków!” Patrzy matka, a tu idzie s pola, wlazŭo do niégo na piec, tén gárnék zuru i ziémniaków. Dopiéro matka mówi na niégo: „Próźniáku! Choćbyś tez wyséd kaj! Przysŭo ci samo i jés”. Dopiéro jak pojad, padá tak: „Bez bosko moc, bez scupákowo gŭowe, zeby ten piec sed ze mnom do moich braciá, do lasu!” Dopiéro sie piec s niem rusá, wychodzi we drzwi i jedzie. (T 675; Ciszewski 1894, s. 190).

Niekiedy głupota najmłodszego bohatera zostaje przedstawiona jako życiowy spryt gwarantujący innym przetrwanie (Saloni 1908, s. 227-229). Zazwyczaj jednak brak rozsądku i niekonwencjonalne działania trzeciego brata są wyrazem jego niedojrzałości, co ulega zmianie po przejściu przez niego pasma prób dających się rozpatrywać w kategoriach → inicjacji (Wróblewska 2010).

Niekiedy podobny scenariusz realizują humoreski o głupcach, czego dowodzą realizacje wątku T 1653 „Głupiec i zbóje” (Malinowski 1903, s. 147-148; Kolberg 1962c (1881), s. 299). Jego tytułowy bohater ukazany został jako leniwy głupiec, który „[…] zawsze siadywał w piecu i piekł perki w popiele i spał” (Kolberg 1962c (1881), s. 299). Pomimo tej negatywnej oceny i całego nielogicznego postępowania młodzieńca (m.in. ucieka przed własnym cieniem, karmi go kluskami, zabija niechcący owce), to właśnie on okazuje się sprawcą, ale jednocześnie wybawcą swoich braci z nieszczęścia. Najpierw zmusza ich do ucieczki, gdyż doprowadza do wyniszczenia stada owiec, którego pilnowali, a potem naraża na niebezpieczeństwo. Kiedy skrywają się na → drzewie z obawy przed pogonią, głupiec spuszcza na siedzących tam bandytów różne przedmioty, zdradzając miejsce kryjówki. W efekcie, zbójcy, myśląc, że mają do czynienia z → diabłem, uciekają, pozostawiając swój cały dobytek. Straty, na które wystawił głupiec rodzinę, zostają w finale zrekompensowane:

I wrócili do domu, i zapłacili te szkodę, i zostało im jeszcze półtora miecha pieniędzy. Więc za nie kupili sobie dom i suknie z bławatnych materyj i jedwabne chusteczki (T 1653 „Głupiec i zbóje”; Kolberg 1962c (1881), s. 302).

W kontekście postaci kobiecych polski folklor charakteryzuje przewaga przedstawień negatywnych. Przedmiotem drwiny bywają nie tylko głupota, ale idąca z nią w parze naiwność i przesadna pobożność. W realizacjach T 1482 „Dewotka i złodzieje” (Knoop 1895, s. 330; Ciszewski 1894, s. 216) obie cechy doprowadzają do tragedii:

Chodziła codziennie do kościoła i została raz przez noc w kościele. Jednocześnie złodzieje postanowili ograbić kościół i jeden z nich spuścił się w koszu oknem do wnętrza. Staruszka weszła do kosza myśląc, że się do nieba dostanie. Złodzieje poczęli ciągnąć kosz do góry, a staruszka śpiewać pieśni. Złodzieje przerażeni upuścili kosz. Staruszka zabiła się spadając, a złodziej, nie mogąc wyjść z kościoła, był nazajutrz ujęty i musiał wydać wspólników (T 1482; Knoop 1895, s. 330).

Głupota w wydaniu kobiecym równie często ukazywana jest w powiązaniu z gadatliwością, jak w wariantach wątku T 1381 „Skarb i gadatliwa żona”. Pokazują one spryt → mężczyzny, który, zdając sobie sprawę ze słabości żony skłonnej do wielomówstwa, celowo przekazuje jej błędne i absurdalne informacje dotyczące faktów, np. lokalizacji → skarbu, bądź aranżuje niezwykłe sytuacje, np. wiesza na drzewach ryby. Kiedy sekret, zgodnie z przewidywaniami chłopa, zostaje wyjawiony innym, nie budzi ich zainteresowania, bowiem opowiedziana przez kobietę historia brzmi na tyle nieprawdopodobnie, że poinformowani nie chcą w nią uwierzyć. W jednej z realizacji wątku żona, oskarżając przed sołtysem męża, opowiada m.in. o rybach kołyszących się na wierzbach, kąpiących się krowach czy owcach wypasywanych przez panicza. Jej wypowiedź nie tylko nie zostaje potraktowana poważnie, ale na niewiastę spada odium głupoty (Ciszewski 1894, s. 213). W innej wersji:

[…] pan zaczyna się śmiać z konceptów głupiej baby i mówi »oszalała« (Kolberg 1962b (1875), s. 215).

Głupota kobiet sprzymierza się w folklorze z ich naiwnością, co zostało wyeksponowane również w realizacjach T 1384 i T 1385 „Głupia żona sprzedaje krowy”. Przekazy z tej grupy, pokazujące błędne decyzje handlowe niewiast, dowodzą ich łatwowierności prowadzącej do strat materialnych w gospodarstwie. W analogiczny sposób skonstruowany został wątek T 1415 „Wyrozumiała żona i głupi mąż”. W przypadku przekazów z męskim bohaterem częściej jednak mamy do czynienia z wypadkami pochwały głupoty. W jednym z nich → gawędziarz, podsumowując postępowanie bohatera, stwierdza:

A tak dał Pan Bóg, że mu to wyszło na dobre, jak to zwyczajnie dostaje się głupcowi (Kolberg 1962c (1881), s. 292).

Deprecjonujący kobiety wydźwięk ludowych bajek odzwierciedla ich rzeczywiste położenie w kulturze tradycyjnej. Trudno jednak na podstawie analizy wybranych przekazów zasadnie wnioskować o całościowym stanie kultury i przesądzać o panującym w niej patriarchalnym ubezwłasnowolnieniu femin. W folklorze słownym pośród utworów dotyczących kobiet, obok tych piętnujących ich głupotę, występowały również takie, w których chwali się ich mądrość (Kolberg 1962c (1881), s. 305-310).

Kreacja kobiet jako istot niepełnych, naznaczonych charakterologicznymi brakami, niekoniecznie musiała odnosić się do rzeczywistości społecznej. Wpisywała się natomiast w typową dla kultur tradycyjnych percepcję „swojego” i → „obcego”. Myślenie opozycjami miało na wsi fundamentalne znaczenie, utrwalało istnienie świata, normowało bieg jego wydarzeń. W tradycyjnej percepcji umiejscawiano żeńskie w tym samym ciągu znaczeniowym, co ciemne, głupie i przeciwstawiano męskiemu, jasnemu i mądremu (Pawluczuk 1988, s. 7). W folklorze odróżnienie męskiego od żeńskiego dokonywało się przez ośmieszenie i krytykę, a więc zachowania typowe wobec obcych. Męska drwina tworzyła „wspólnotę śmiechu” ochraniającą jej członków. Skoro bowiem kobiety w wielu sytuacjach traktowane były podobnie jak obcy, to kontakty z nimi należało odpowiednio zabezpieczać. Śmiech posiadał w tym kontekście właściwości apotropeiczne. Ewentualna zła wola kobiet wobec mężczyzn była w folklorze wyśmiewana. Krótkie przekazy, w których żona zamierza zgładzić swego męża, kończą się niepowodzeniem całego przedsięwzięcia i często → śmiercią samej intrygantki, jak w T 1380 „Niewierna żona i mąż udający ślepca”(Gonet 1900, s. 227).

W studiach nad kulturą ludową operuje się ponadto pojęciem „wioskowy głupiec”. Mianem tym określano osoby niepełnosprawne intelektualnie i/lub niezrównoważone emocjonalnie obojga płci, które zaliczano do przedstawicieli obcych. Podobnie jak pozostali z ich grona, choć zajmowali ludowe peryferia, to jednocześnie koncentrowali na sobie uwagę społeczności, stając się tematem rozmów, opowiadań i plotek. To zainteresowanie czyniło z nich wzorcowych „odmieńców” i podmioty folklorotwórcze (Perzanowski 2009, s. 54, 199). Trudno jednak odnaleźć w bajkach ludowych tego typu postać. „Wioskowy głupek” był tyleż bytem realnym, znajdującym się na marginesie społeczno-kulturowego życia wsi, co istotą zagadkową. Obcych, a wśród nich głupców otaczała w kulturze ludowej aura niezwykłości. Etnologowie podkreślali związki odmiennego zachowania się, głupoty z błądzeniem, traceniem orientacji i w konsekwencji z → zaświatami (Moszyński 1967, s. 97; Wasilewski 1980, s. 283-303). W odróżnieniu od zbłąkanego wędrowca i jedynie chwilowego gościa głupiec reprezentował sobą status stałego interlokutora obcej → przestrzeni. Jego permanentna odmienność – nieprzewidywalne zachowanie, pokrętna mowa, wykluczały go z „tutejszej” przestrzeni życia i włączały w „tamtejszą” sferę chaosu i śmierci. Zgodnie ze stwierdzoną w kontekście kultur ludowych zależnością pomiędzy izolacją a → sacrum głupek, na podstawie posiadanych ludzkich braków, pozostając na społeczno-kulturowych obrzeżach, egzystował w rejonach świętości (Moszyński 1967, s. 413). W planie religijnym konotacja głupoty z sacrum związana jest przede wszystkim z postaciami → świętych szaleńców, ruskich i bizantyjskich jurodiwych. Mimo iżwłaściwym dla nich kontekstem było prawosławie, to pewne podobieństwa do nich zawierają niektóre z polskich folklorystycznych przekazów pozostających w obiegu katolickich odbiorców. Należą do nich wybrane opowiadania o → pustelnikach mieszczące się w kręgu bajek T 759 „Dziwne sądy Boże” (PBL 1963, s. 240). Mowa w nich o nietypowych zachowaniach, jak zabijanie niewinnych ludzi, okradanie ubogich, pokłony przed → karczmą i śmiech w kościele, ale tego typu gesty wykonuje → anioł, a nie człowiek i stają się zrozumiałe w perspektywie eschatologicznej.

Niezależnie od tego, czy głupiec i głupia baba byli postaciami rzeczywistymi czy fikcyjnymi i bez względu na przynależność genologiczną wypowiedzi: pamiętnikarską (Skorupka 1980 (1862-1925)) czy bajkową, w której występowali, pozostawali w kontraście do reszty mieszkańców wsi. Głupio wyglądające czy głupio zachowujące się osoby przekraczały stan usankcjonowanej zwyczajowo normy, co spotykało się z konsternacją, ostracyzmem bądź wyśmianiem ze strony otoczenia. Poza okolicznościowymi sytuacjami społecznego zapotrzebowania na odmienność (świętowanie, zabawa) głupota stanowiła defekt. „Wioskowy głupiec” okazywał się na co dzień postacią kłopotliwą. Jego nienormalny stan był nieusuwalny, bowiem rzadko kiedy poddawano głupców zabiegom leczniczym. Wyjątkiem były sytuacje, w których zachodziło podejrzenie diabelskiego opętania jako przyczyny odmienności. Wówczas, jak pokazują przekazy folklorystyczne, pod przewodnictwem księdza bądź znachora przeprowadzano egzorcyzmy (Kolberg 1962a (1874), s. 55; Baranowski 1981, s. 249).

W większości wypadków, co także odzwierciedla folklor bajkowy, tolerowano głupców, uznając ich za barwny i stały element codzienności. Żartobliwie o tym, że na głupotę nie ma lekarstwa, traktują realizacje T 1384 (Ulanowska 1884, s. 299). Mężczyźni, skądinąd nawykli do stosowania racji siłowych wobec swoich żon, w sytuacji wskazania głupoty jako przyczyny jakiegoś nieszczęścia nierzadko odstępują od wymierzenia → kary (Dargiewicz 2002, s. 20). Mąż w obliczu kłopotów wywołanych głupotą żony stwierdza po prostu: „Trudno, byłaś głupia i będziesz głupia” (Kolberg 1962b (1875), s. 221), a po serii przygód konkluduje refleksyjnie:

[…] mądry człowiek nie wyżyłby na świecie, gdyby się nie starał otoczyć towarzystwem głupców, z których korzyści ciągnąć dla siebie może (Kolberg 1962b (1875), s. 222).

Figura głupca bywa w folklorze eksponowana na różne sposoby. W licznych opowieściach daje się zauważyć łączenie jej z obcością (etniczną, religijna, zawodową), co ilustrują choćby przekazy satyryczne o → sąsiadach, → Mazurach, → Niemcach czy → Cyganach (T 1349 „Żarty z Mazurów”; T 1687B „Gadki o Niemcu”; T 1707 „Cygańczuk obity zamiast parobczaka”). Zabieg ten, jak pokazuje m.in. opowieść z serii T 1687B „Gadki o Niemcu”, niewątpliwie wzmacniał → komizm przekazu (Ciszewski, 1894, s. 280). Jednocześnie ukazywał szeroki zakres i modalność nadrzędnej kategorii obcego obejmującej różne osoby, przedmioty, stany. Poza kontekstem ludowym postać głupca zapisała się w dziejach kultury w bogatej mitologii trickstera – kuglarza, złośnika i cudotwórcy. Europejskie dwory królewskie znały instytucję błazna i arlekina. Analiza symboliki wyglądu, stroju i zachowania tych bohaterów wskazuje na ich ambiwalentny i naznaczony obcością charakter (Sznejderman 2014, s. 17-52).

Bibliografia

Źródła: Ciszewski S., Krakowiacy. Monografia etnograficzna, t. 1, 1894; Gonet Sz., Opowiadania ludowe. Z okolic Andrychowa, MAAE 1900, t. 4; Knoop O., Podania i opowiadania z Wielkiego Księstwa Poznańskiego, wyb., przeł. Kowerska Z.A., „Wisła” 1895, t. 9; Kolberg O., DW, t. 7, cz. 3, 1962a (1874); DW, t. 8, cz. 4, 1962b (1875); DW, t. 14, cz. 6, 1962c (1881); Malinowski L., Powieści spiskie, MAAE 1903, t. 6; Saloni A., Lud rzeszowski. Materiały etnograficzne, MAAE 1908, t. 10; Saloni A., Lud łańcucki. Materiały etnograficzne, MAAE 1903, t. 6; Skorupka T., Kto przy Obrze temu dobrze (Wspomnienia rolnika wielkopolskiego 1862-1935), 1980; Świętek J., Lud nadrabski od Gdowa po Bochnię, 1893; Toeppen M., Jazda konno na czwarte piętro, „Wisła” 1893, t. 7; Ulanowska S, Niektóre materiały etnograficzne we wsi Łukówcu, ZWAK 1884, t. 8.

Opracowania: Baranowski B., W kręgu upiorów i wilkołaków, 1981; Dargiewicz L., Kobieta w ludowych opowiadaniach komicznych, LL 2002, nr 6; Moszyński K., Kultura ludowa Słowian, t. 2, cz. 1, Kultura duchowa, 1967; Pawluczuk W., Obraz świata w kulturze ludowej, [w:] Z problemów badania kultury ludowej, red. Kłak T., 1988; Perzanowski A., Odmieńcy. Antropologiczne studium dewiacji, 2009; Sznajderman M., Błazen. Maski i metafory, 2014; Wasilewski J.S., Podarować – znaleźć – zgubić – zbłądzić. Niektóre kategorie języka symbolicznego związane z opozycją życie – śmierć, „Etnografia Polska” 1980, t. 24, z. 1; Wójcicki K.W., Obrazy starodawne, t. 1, 1843; Wróblewska V., O inności w ludowej bajce magicznej i w baśni literackiej, „Polonistyka” 2010, nr 4.

Tomasz Kalniuk