en

Polska bajka ludowa

Słownik

red. Violetta Wróblewska

Kanibalizm/Ludożerstwo

Zjawisko zjadania ludzkich → ciał znane z mitów wielu kultur świata, przypisywane głównie postaciom bogów i wrogów, rzadko współplemieńcom (Lévi-Strauss 2010; Diehl, Donnelly 2008; Limisiewicz 2005; Kolberg 1962b (1875), s. 22). Zazwyczaj z kanibalizmem wiązano funkcje rytualne i symboliczne (Danel, Kluska, Kurc-Darak 2005, s. 95-99; Arens 2010; Baudrillard 2007, s. 174-176), a niekiedy łączono z aktem seksualnym (Kowalski 2000, s. 37-42).

W polskiej kulturze ludowej w XIX i na początku XX wieku nie odnotowano wypadków potwierdzających, że ludzkie ciało traktowano jako składnik potraw rytualnych bądź obrzędowych (Wróblewska 2012; Netografia). W działaniach związanych z medycyną i magią ludową okazjonalnie wykorzystywano wydzieliny i wydaliny osób żywych, sporadycznie szczątki → zmarłych (Libera 1995, s. 124; Biegeleisen 1929, s. 12; Moszyński 1934, s. 316). Tego typu praktyki nie były rozpatrywane w kategoriach kanibalistycznych, bowiem za takie uchodziło objęte tabu konsumowanie ciała, za które uważano części mające konsystencję zwartą, mięsistą, stałą, czyli ludzką skórę i to, co ona osłania (Paluch 1995, s. 137). Ludożerstwo uchodziło w tradycji ludowej za czyn nieludzki, charakterystycznych dla szeroko pojętych → obcych (Bystroń 1980 (1935)), co znalazło odbicie w tekstach folkloru (Wilczyńska 2012, s. 37).

W polskich → bajkach ludowych (magicznych i nowelistycznych) istoty zjadające ludzkie ciała nazywane są zjadarkami i zjadaczami, rzadko ludojadami czy ludożercami. Skłonność do konsumowania ludzkiego mięsa przypisuje się najczęściej osobom spoza ekumeny. Zaliczane są do nich istoty demoniczne (m.in. → Baba Jaga, → czarownica, → strzyga, → upiór, → olbrzym, jak również → Wiatr, → Słońce, → Księżyc) oraz ludzie wyjęci spod prawa, żyjący w miejscach ustronnych – w → górach lub → lesie (→ rozbójnicy), niekiedy etnicznie obcy, np. Tatarzy. Sporadycznie mowa o zjadaniu współplemieńców. W ludowych opowieściach do tego aktu barbarzyństwa dochodzi w sposób nieświadomy, gdy zjadający nie ma pojęcia, jakiego typu potrawę zjada. Zwykle jest to dla niego forma → kary za wcześniejsze naganne uczynki. W sytuacji, gdy kanibalizm jest zamierzony, chodzi o podkreślenie nieludzkiego charakteru osoby, która się tego czynu dopuszcza, np. → macochy (T 327E „Ucieczka od czarownicy”; Lorentz 1913, s. 51).

Spożywanie ludzkiego mięsa, zwłaszcza niepoddanego obróbce termicznej, wskazywało na przynależność oddającego się tego typu konsumpcji do świata → śmierci (Lévi-Strauss 2010, s. 169). Z tego też powodu w bajkach ludowych do ludożerstwa dochodzi w miejscach dzikich, odludnych, przynależnych do porządku zaświatowego, np. w chacie czarownicy, Baby Jagi, zbójców, bądź w obszarach uchodzących za sakralne, jak kościół (np. T 307 → „Królewna strzyga”). Przykładów pierwszego rodzaju dostarczają realizacje wątków T 324 „Dzieci u ludożercy”, T 327A „Czarownica i dzieci (→ Jaś i Małgosia)”, T 327C „Jędza i karzełek i T 327D „Czarownica ludożerczyni”, w których mowa o czynach ludożerczych w chałupie usytuowanej w lesie (np. T 324 – Lorentz 1913, s. 299, 324; T 327A – Ciszewski 1894, s. 77), w borze (np. T 327A; Tomaszewski 1930, s. 96-97), gaju (np. T 327A; Ciszewski 1894, s. 77), lub w domku w dolinie:

[…] więcéj do pustki niżeli do mieszkania podobnym (T 327D; np. Kolberg 1962b (1875), s. 23).

Uwaga o miejscu odludnym jako obszarze kanibalizmu odnosi się również do wątków nowelistycznych T 955 → „Narzeczona zbójnika” (Dziewczyna w zbójeckiej chacie)” i T 956B „Narzeczona zbójnika, w których częściej niż do rzeczywistego ludożerstwa dochodzi jedynie do jego zapowiedzi. Bandyci, bohaterowie bajek, sprowadzają do swej leśnej siedziby swe → ofiary, aby je upiec lub ugotować i zjeść. Poddawanie ciał obróbce termicznej odróżnia rozbójników od istot demonicznych, nierzadko pożerających swe ofiary żywcem, choć nie jest to regułą:

Zleciały się czarownice, wydobywają ludzką pieczeń. Ta łapie za rękę, ta za nogę, a czarownica wzięła głowę. „Muszę się dowiedzieć, czy synek był mądry”. Je, aż widzi swojej córki kły. Jak nie krzyknie, a czarownice, jakby je wymiótł, wszystkie pouciekały (T 327C; Petrow 1878, s. 152).

Z → przestrzenią sakralną jako miejscem kanibalizmu mamy do czynienia w realizacjach T 307. Dziewczyna za sprawą → klątwy bądź za grzechy rodziców umiera i zmienia się w → strzygę. Z racji wysokiego urodzenia zostaje pochowana w kościele, gdzie co noc wychodzi z trumny i pożera pilnujących ją strażników:

Postawili sołdata jednygo na pirso noc, una [królewna-strzyga – V.W.] go zjadła. Na drugo noc zjadła drugigo i cięgiem tak zjadała. [...] królewna tyla wyjadła sołdatów, co mało co ostało sie w wojsku (T 307; Chełchowski 1957 (1889), s. 58);
Byŭa jedná króleská córka pochowaná w kościele. Na kázdǫ noc wsádzali ji jednégo zoŭmiérza i óna go zjádaŭa (T 307; Ciszewski 1894, s. 175).

Niecne praktyki → demona przerywa → żołnierz (człowiek z ludu). Umiejętnie wykorzystując przedmioty kultu religijnego, jak święcona kreda, → woda, krzyż, a także modlitwę, i sprytnie skrywając się przed niebezpieczną bestią, doprowadza do odczarowania → królewny.

W wielu bajkach nietypową skłonność kulinarną sugerują miana groźnych protagonistów, jak np. zjadarka (T 327D; Kolberg 1962b (1875), s. 21), zjadaczka i zjadacz (T 327A; Ciszewski 1894, s. 77), bądź ludożerczyni, ludożerca, zaś pośrednio wskazują opisy wnętrza ich domostw:

Dziewczyna patrzy, a tu zamiast zaporą, drzwi są ręką ludzką zaparte. Tak się tego zlękła, że powiada: „Oh, gospodyni, co wy to tu macie?” — A baba: „Eh, nic; to ino moja zapora”. Idzie znów daléj, a tu na kołku wisi głowa ludzka. I spyta się: „Gospodyni, a cóżto to?” — A baba: „Eh, to skopicc mój”. — Idzie daléj, a tu wisi takie długie lelito (jelita, kiszki). I spyta się: „A to co?” — A baba: „Mój śnur, co chusty na nim wiszam”. — Tak dziewczyna już całkiem struchlała siedzi w kącie i spogląda po ścianach i wszędzie. Nareszcie zagląda i do garka, a tam w tym garku stoji krew. Dziewczyna się pyta: „A cóżto macie takie cérwone w garku?” — A baba: „Eh, głupiaś; to poléwka nasza na obiad”. — Dziewczyna okropnie się przelękła, bo zaczęła miarkować, co to wszystko znaczy (T 327D; Kolberg 1962b (1875), s. 20-21; por. Malinowski 1901, s. 84).

Niekiedy o nietypowych upodobaniach kulinarnych opowiadają niewoleni przez ludożerców ludzie (np. T 327D; Lorentz 1924, s. 798):

A dziecko odrzekło (dziewczynie – V.W.): „Dwoje nas zjadarka złapała; siostrę moją już zjadła, mnie zjé, dzisiaj, a ciebie jutro […]” (T 327D; Kolberg 1962b (1875), s. 21);
„Ja ztąd nigdzie pójść nie mogę” odpowiedziała tamta; „gdy byłam małą, ukradła mnie ta zjadarka i trzyma w zaklęciu; lepiéj zatém zawczasu pani uchodź, bo skoro tylko z połowu ryb ta jędza wróci, to cię niechybnie pożre (Kolberg 1962b (1875), s. 24).

Cechą poświadczającą ludożerstwo niektórych bohaterów jest posiadany przez nich rozbudzony zmysł węchu przejawiający się w wyczuwaniu na odległość obecności żywego człowieka. Do typowych formuł bajkowych, unaoczniających tę prawidłowość, należą wygłaszane przez ludojadów zdania:

>Córo, córo, człowieczą duszę czuć! (T 317 „Brat i siostra”; Steffen 1989 (1946), s. 73);
- Chodźcie tu, bo piéniędzy mało, a żywá dusza gdzieś śmierdzi.
I wszyscy (zbójcy – V.W.) wleźli do ty skały i szukali ty żywy duszy. Naleźli bogácza pod beczko i zaráz go zabili, ani sie go nie spytali, kto piéniądze brał (T 956B; Saloni 1903, s. 390).

Wyczuwanie zapachu ludzkiej → duszy jest równoznaczne z wyczuwaniem zapachu ciała, bowiem woń zdradza człowieka wchodzącego do aseptycznego świata → śmierci (Wasilewski 2010, s. 271). Podobną umiejętność co demony wykazują w → bajkach nowelistycznych rozbójnicy (Wróblewska 2007, s. 213-215), co podkreśla ich nieludzki charakter:

Jeden młodsy zbój na ten cas nie spał i woła:
-Tu śwyza dusa chodzi po nasem pałacu! (T 955; Chełchowski 1889, s. 18).

W niektórych opowieściach T 955 i T 956 mowa o tym, że bandyci spożywają czerninę z ludzkiej krwi i odgrażają się, że niewolona przez nich dziewczyna zostanie zjedzona (T 955; Petrow 1878, s. 160). Niekiedy mowa o ugotowaniu i skonsumowaniu ciała prowadzącej ich gospodarstwo → matki (starej kobiety) jako karze za nieposłuszeństwo okazane hersztowi bandy (pomogła uciec jednej z ofiar, np. Kolberg 1962, s. 181). W licznych wariantach padają groźby dotyczące ugotowania/zjedzenia narzeczonej rozbójnika (np. T 955 – Udziela 1892, s. 48; T 956B – Lorentz 1914, s. 551; Ciszewski 1894, s. 298; Kolberg 1962b (1875), s. 180).

W wielu bajkach ludowych nie dochodzi do konsumpcji ludzkiego ciała, a bohaterowie jedynie się odgrażają, że to zrobią lub znęcają się nad ofiarą w inny sposób. Tego typu działania możemy kojarzyć z szeroko pojętymi próbami inicjacyjnymi (→ Inicjacja). W ich trakcie wtajemniczane osoby były pozornie zabijane, smażone, zjadane, symbolicznie uśmiercane, a następnie wskrzeszane, co jest niezbędnym warunkiem rozpoczęcia nowego etapu w życiu (Propp 2003, s. 102). W niektórych bajkach pozorowany kanibalizm jest jedynie formą odstraszenia wrogów. W realizacjach T 953 „Zbójcy i wisielec”, wątku wywodzonym z exemplów (Tubach 1969, s. 516), → żołnierz (kozak) przygotowuje pieczeń z ciała herszta bandy, wiedząc, że obserwują go rozbójnicy (bandyci, hajdamacy), w efekcie czego przerażeni tym widokiem uciekają:

Znosi kozak wisielca, hajdamaki przelękli się, lecz on każe kozakowi wąchać, czy trup nie śmierdzi? „Oj śmierdzi Panie”! – „To rzuć go w ogień, niech się spiecze, będzie jutro na popas, a teraz dawaj żywego”! to mówiąc chwycił za herszta zbójców, reszta przelękniona uciekła i patrzy z za krzaków, co to będzie? On go zabił, rozebrał, pociął na sztuki i zaczął sporządzać pieczenie – nie czekając aż go jeść pocznie, banda uciekła, a on zabrawszy ich bogactwa, najadłszy się przygotowanej przez zbójców wieczerzy, pieczonego wisielca utroczył znowu kozakowi u siodła i ruszył dalej (T 953; Kolberg 1964b (1907), s. 434-435);

Niekiedy ten sam efekt bohater osiąga, poprzestając na przeglądaniu ciał wisielców, które zgromadził na swym wozie, głośno komentując jakość „mięsa”:

Dojédzáŭ do tych zbói, a óni zdaleka go jesce uźreli. I gádajǫ: „Jaki to wieprzásek spaśny; bedziémy mieli cém sie pozywić”. Pán dojecháŭ do nich, stanuŭ i kázáŭ fornálowi wyjǫć jednégo trupa i pedá: „O, tén, to chudy; wyjmij drugiego”. Wyjon drugiégo. ,,O i tén chudy; wyjmij trzeciégo”. I trzeci chudy. „Ale tén, to bedzie dobry”. I pokázáŭ pán na jednégo zbója, co byŭ nájspaśniéjsy. Zbóje sie zlękli i pouciekali, a pán pojecháŭ do dómu (T 953; Ciszewski 1894, s. 261-262).

W bajkach ludowych sporadycznie występuje oskarżenie o kanibalizm skierowane przeciw przedstawicielom innych nacji, czyli obcym etnicznie, choć istnieją zanotowane przez etnografów wyobrażenia na ten temat (Cała 2005, s. 106; Żyndul 2011, s. 62-86; Tokarska-Bakir 2008, s. 169-180). Okazjonalnie pojawiają się w roli ludożerców np. Tatarzy, w realizacjach luźno nawiązujących do dziejów antycznego Polifema:

Jak wyszed z lasu, ujrzał, jak pastuch pas owce i siád se przy niem. Dochodziło południe i wyleciáł tatar i zajoł owce, żołmirza i pastucha, i zapędziuł do stajnie i podpar wielgiem kamiéniem, że żołmirz nié móg ruszyć. Wtedy wsadziuł tatar pastucha do pieca, upiék go i zjád, a żołmirz patrzuł na to i myśláł sobie, że i jego zjé. I tatar lég se przy piecu, a żołmirz wzioł drut, rozpáluł i wypáluł tatarowi oko. Tatar z bólu zerwáł sie i mówiuł do żołmirza, że jak go schytá, to żywcem zjé (T 1137 „Potwór oślepiony (Polifem); Saloni 1908, s. 232; por. T 1135 „Potwór oślepiony” – Saloni 1914, s. 144 – w roli ludożercy „łycho”).

Kulturowe stereotypy ludożerców, w większości wywodzone ze starożytności i średniowiecza, odbijają struktury mityczne, które pozwalały wyjaśniać i wartościować świat, według opozycji: człowiek – nie-człowiek, kultura – natura, swój – obcy. Kanibalizm uchodził za świadectwo demoniczności i zezwierzęcenia i był jednoznacznie waloryzowany negatywnie (Kowalski 2000, s. 34-35), stąd w bajkach rzadko kiedy tego typu czynów dopuszcza się człowiek. Zazwyczaj czyni to nieświadomie, gdy otrzymuje potrawę z ludzkiego mięsa, nie wiedząc, skąd pochodzą składniki dania. Dopiero po posiłku dowiaduje się prawdy na ten temat. Zwykle jest to kara dla księdza, który nie chciał pochować zmarłej żony biedaka bez stosownej opłaty, więc podano mu pasztet przygotowany z jej ciała, co właściwie podsumowuje pomysłodawca szokującego obiadu:

Nie chciałeś pochować,
kazałem ci zgotować!
(T 1794; „Chciwy ksiądz je trupa”; Kolberg 1964a (1891), s. 125).

Czasami to kara dla bezwzględnego → pana, np. domagającego się ulubionej potrawki z nerek cielęcych, mimo braku surowca. Kucharz, pragnąc zaspokoić oczekiwania swego gospodarza, przyrządza mu danie z nerek osoby zmarłej. W nocy zjawia się jednak nieboszczyk i domaga się zwrotu swej własności. Wyrywa wnętrzności panu, który w związku z tym umiera, a zmarły odchodzi (T 366 „Trup upomina się o swoją własność”; np. Karłowicz 1887, s. 287). Do wyjątków należą przykłady dobrowolnego przyrządzenia potrawy z człowieka. W jednej z bajek bohaterka przygotowuje danie ze swojego dziecka, które wcześniej morduje, pragnąc nakarmić męża:

Matka, chciała zrobić dla męża pieczeń, ale nié miała mięsa. Zabiła dziecko, usmażyła z niego pieczeń i jak ojciec wróciuł wieczór, dała mu jeść i mówiła: „Jédz, bo to taká dobrá pieczeń, jaki nigdy nie jádeś”. Ojciec jád, ale pytał się o dziecko, gdzie jest (Saloni 1903, s. 310).

W tym, jak i innych wypadkach można dopatrzyć się nawiązania do Metamorfoz Owidiusza, opowieści o Prokne, która z zemsty na gwałt na swej siostrze przyrządza winowajcy – swojemu mężowi, danie z ich syna. Być może w tradycji antycznej, trafiającej do ludu w postaci kościelnych exemplów, znaleźć można źródło pozostałych motywów kanibalistycznych w folklorze polskim (Wróblewska 2007, s. 152-153; Diehl, Donnelly 2008, s. 13-19). Niezależnie od źródła tematyki ludożerstwa zawsze podkreśla ono nie-ludzki charakter postaci, które sprzeniewierzają się zasadom życia w społeczności, zapominając o swych powinnościach, jak w wypadku wyrodnej matki, bezdusznego pana czy zachłannego księdza.

Odrębną grupę stanowią bajki o zwierzętach zjadających ludzi. Najczęściej ludożercze instynkty wykazuje → wilk (sporadycznie lew, np. T 157 „Jak smakuje ludzkie mięso”; Saloni 1908, s. 292). W bajkach magicznych i zwierzęcych przedstawiany jest jako bestia pożerająca lub próbująca pożreć ludzi niezależnie od płci i wieku, zarówno dziewczynki (T 333 → „Czerwony Kapturek”), jak i → mężczyzn (T 157). W obu wypadkach czyn zostaje napiętnowany, a zwierzę pokonane, co pokazuje zwycięstwo człowieka nad naturą, a kultury nad dzikością. W pierwszym wypadku do przywrócenia ładu dochodzi za sprawą człowieka, bowiem myśliwy wyciąga z brzucha wilka babcię i wnuczkę – obie żywe, a wilka uśmierca, wkładając do jego brzucha → kamienie (np. Lorentz 1913, s. 131) lub strzelając do niego i ściągając z niego skórę (np. Lorentz 1912, s. 154). W drugim wypadku do zakłócenia porządku nie dopuszcza sam → Bóg lub święty Mikołaj (patron wilków). Zwierzę, pragnące poznać smak ludzkiego mięsa, próbuje zniechęcić informacją, że jest ono niesmaczne, gorzkie lub słone (T 157; Simonides 2010, s. 86; brak w PBL), ale gdy to nie skutkuje, pozwala mu zjeść → parobka (chłopa, ułana), do czego jednak nie dochodzi. Wilk trafia bowiem na silnego i sprytnego młodzieńca, przez którego zostaje obity i tym samym musi obejść się smakiem. Od tego momentu wierzy, że ludzkie mięso jest niesmaczne:

Tén dáł ogon, a chłop okręciuł se ręke, jak zacon bić, a bić, a bić…
Potem puściuł, a wilk jaz sie przy lesie obeźráł. I posed do św. Mikołaja, a św. Mikołáj mówi:
Zjádeś więcy jak 100 páłek. A widzis, nie rusej nikogo (T 157; Saloni 1908, s. 292-293).

Bajki ludowe niezależnie od konwencji jednoznacznie potępiają kanibalizm – ludożercy ponoszą surowe kary. Najczęściej zostają uśmierceni (T 333), niekiedy pękają, gdy goniąc uciekinierów, próbują wypić → wodę z jeziora stanowiącego przeszkodę w czasie pogoni (np. T 324 – Lorentz 1913, s. 299, 324), topią się, podążając za zbiegami (np. T 327E – Lorentz 1913, s. 51) lub zostają wtrąceni dożywotnio do więzienia (np. Saloni 1903, s. 311). W wielu wypadkach ludożerca bądź/i jego potomstwo giną w → piecu, do którego wrzuca ich → bohater. Chłopiec (czasami para dzieci), pragnąc uniknąć okrutnej śmierci, prosi, aby zademonstrować mu siadanie na łopacie albo kładzenie się w brytfannie, na której zamierzają go wsunąć go do pieca ludożercy, gdyż tego nie wie. Kiedy → antagonista dokonuje prezentacji, sam zostaje wrzucony do → ognia, w którym płonie (np. T 327A, T 327C):

[…] kazała córce wsadzić Maciusia do pieca, sama zaś poszła spraszać gości na ucztę. Córka usłuchała matki rozkazu, wymietła ogień z pieca i przyprowadziła Maciusia, żeby go w piec wsadzić. Ale Maciuś zmiarkowawszy, że mu tam gorąco będzie, udawał, że niewie, jak się położyć na łopatę i prosił córki gadziny, żeby mu pokazała, jak się kłaść na łopatę. Córka położyła się na łopatę, a Maciuś przyskoczył prędko, uciął jej głowę, zdjął pierścień z jej palca i włożył na swój palec, tułów wsunął do pieca, głowę zaś złożył na poduszkę i przykrył kołdrą, a sam czemprędzej w nogi. Tymczasem zbiegły się gadziny z całej okolicy, dobyły pieczeń, zajadają, śmieją się i weselą (T 327C; Barącz 1886, s. 236; por. T 327A; Hilferding 1965 (1862), s. 436).

Zawarte w bajkach ludowych wyobrażenia na temat kanibalizmu obok typowej funkcji ostrzegającej przed niebezpieczeństwami płynącymi spoza oswojonego świata, pełnią funkcję moralizatorską, dającą się sprowadzić do wyrażania szacunku wobec ludzkiego ciała oraz przekonania o jego integralności i nienaruszalności. Współcześnie tematyka ludożerstwa jako zbyt okrutna rzadko występuje w baśniach literackich, zazwyczaj w tych powstałych w wyniku → adaptacji materiału ludowego. Częściej obecna jest w fantasy i horrorach nawiązujących do dawnych przekazów, m.in. w Wiedźminie (1986) Andrzeja Sapkowskiego, przywołującego opowieść o strzydze, oraz opowiadaniu Jacka Piekary Sierotki (z tomu Miecz Aniołów,2004), będącym oryginalną wersją bajki o Jasiu i Małgosi.

Bibliografia

Źródła: Barącz S., Bajki, fraszki, podania, przysłowia, pieśni na Rusi, 1886; Ciszewski S., Krakowiacy. Monografia etnograficzna, t. 1, 1886; Chełchowski S., Powieści i opowiadania ludowe z okolic Przasnysza, t. 1, 1889; Ciszewski S., Krakowiacy. Monografia etnograficzna, t. 1, 1894; Hilferding A., Ostatki Słowian na południowym brzegu Morza Bałtyckiego (1862), [w:] Kolberg O., DW, t. 39, 1965; Karłowicz J., Podania i bajki ludowe zebrane na Litwie, ZWAK 1887, t. 11; Kolberg O., DW, t. 3, cz. 4, 1962a (1867); DW, t. 8, cz. 4, 1962b (1875); DW, t. 34, cz. 2, 1964a (1891); DW, t. 36, 1964b (1907); Lorentz F., Teksty pomorskie, czyli słowińsko-kaszubskie,1914; Lorentz F., Teksty pomorskie (kaszubskie), 1924; Malinowski L., Powieści ludu polskiego na Śląsku, MAAE 1901, t. 5; Petrow A., Lud ziemi dobrzyńskiej, jego charakter, mowa, zwyczaje, obrzędy, pieśni, przysłowia, zagadki, ZWAK 1878, t. 2; Saloni A., Lud łańcucki. Materiały etnograficzne, MAAE 1903, t. 6; Saloni A., Lud rzeszowski. Materiały etnograficzne, MAAE 1908, t. 10; Saloni A., Zaściankowa szlachta polska w Delejowie. Materyały etnograficzne zeb...., MAAE 1914, t. 13; Sapkowski A., Wiedźmin, [w:] tenże, Ostatnie życzenie, 1994; Simonides D., Dlaczego drzewa przestały mówić? Ludowa wizja świata, 2010; Steffen A., Brat i siostra (1938), [w:] Księga bajek polskich, t. 1, oprac. Kapełuś H., 1989; Tomaszewski A., Gwara Łopienna i okolicy w północnej Wielkopolsce, 1930; Udziela S., Lud polski w powiecie ropczyckim w Galicyi opisał..., cz. III, ZWAK 1892, t. 16.

Opracowania: Arens W., Mit ludożercy. Antropologia i antropofagia, przeł. Pessel W., 2010; Baudrillard J., Wymiana symboliczna i śmierć, przeł. Królak S., 2007; Biegeleisen H., Lecznictwo ludu polskiego, 1929; Bystroń J. S., Obcy ludożercy, [w:] tenże, Tematy, które mi odradzano. Pisma etnograficzne rozproszone, wyb., oprac. Stomma L., 1980; Cała A., Wizerunek Żyda w polskiej kulturze ludowej, 2005; Danel D., Kluska S., Kurc-Darak B., Człowiek jako dar – kanibalizm rytualny, [w:] Do, ut des – dar, pochówek, tradycja, red. Dzieduszycki W., Wrzesiński J., „Funeralia Lednickie. Spotkanie 7”, 2005; Diehl D., Donnelly M. P., Dzieje kanibalizmu, przeł. Urbański M., 2008; Kowalski P., Zwierzoczłekoupiory, wampiry i inne bestie. Krwiożercze potwory i erozja symbolicznej interpretacji“, 2000; Lévi-Strauss C., Surowe i gotowane, przeł. Falski M., 2010; Libera Z., Medycyna ludowa. Chłopski rozsądek czy gminna fantazja?, 1995; Limisiewicz A., Składanie ofiar z ludzi przez Słowian we wczesnym średniowieczu, [w:] Do, ut des – dar, pochówek, tradycja, red. Dzieduszycki W., Wrzesiński J., „Funeralia Lednickie. Spotkanie 7”, 2005; Moszyński K., Kultura ludowa Słowian, cz. II, Kultura duchowa, 1934; Paluch A., Etnologiczny atlas ciała ludzkiego i chorób, 1995; Wasilewski J.S., Tabu, 2010; Propp W., Historyczne korzenie bajki magicznej, przeł. Chmielewski J., 2003; Tokarska-Bakir J., Legendy o krwi. Antropologia przesądu, 2008; Tubach F.C., Index Exemplorum. A Handbook of Medieval Religious Tales, “Folklore Fellows Communications” nr 204, 1969; Wilczyńska E., Kanibalizm w polskiej literaturze ludowej, LL 2012, nr 3; Wróblewska V., Ludowa bajka nowelistyczna (źródła – wątki – konwencje), 2007; Żyndul J., Kłamstwo krwi. Legenda mordu rytualnego na ziemiach polskich w XIX i XX wieku, 2011.

Netografia

Wróblewska V., Ludzkie mięso, 2012, [hasło w:] Sensualność w kulturze polskiej, red. Bolecki W.,http://sensualnosc.ibl.waw.pl [dostęp: 20.09.2017r.].

Violetta Wróblewska