en

Polska bajka ludowa

Słownik

red. Violetta Wróblewska

Olbrzym

Postać albo grupa postaci występująca w polskich → bajkach ludowych w dwóch zasadniczo odmiennych → wariantach. Pierwszy związany jest silnie z kontekstem wierzeniowym i odnosi się do istot ludzkich lub demonicznych żyjących oraz dokonujących różnego rodzaju wyjątkowych czynów w zamierzchłej przeszłości. W drugim wariancie olbrzym pojawia się jako pokonany lub oszukany przeciwnik, pełniąc funkcję bajkowego → antagonisty lub odgrywając epizodyczną rolę w próbach, jakim poddawany jest główny → bohater.

Wierzenia dotyczące olbrzymów związane są z obecnymi w wielu kulturach mitami kosmo- i antropogonicznymi ukazującymi świat zamieszkiwany początkowo przez istoty ogromnych rozmiarów – bogów, ich potomków lub wrogów, albo też innego rodzaju pierwotnych mieszkańców ziemi, którzy później na skutek rozmaitych wydarzeń giną albo zostają pokonani w heroicznych walkach (Neumann 2004, s. 670-672; Słupecki 2006, s. 285-296). W polskiej kulturze ludowej mit ten przybrał postać wyobrażenia o trzech wiekach ludzkości, interpretowanych dodatkowo jako epoki panowania → Boga Ojca, → Jezusa i Ducha Świętego (Tomicki 1981, s. 42). Zgodnie z tą koncepcją w kolejnych erach, oddzielanych cyklicznymi apokalipsami, świat ulega przemianom, polegającym m.in. na stopniowej degeneracji ludzi, która przejawia się przede wszystkim w zmniejszeniu ich wielkości, skróceniu długości życia oraz ogólnym osłabieniu sił witalnych. Procesowi temu towarzyszyć może zarazem zdobywanie ambiwalentnie postrzeganej mądrości, objawiającej się w tworzeniu rozmaitych wynalazków i usprawnień (Zowczak 2000, s. 88-93). Wyobrażenia takie przybierają często postać opowieści o spotkaniach ludzi współczesnych z dawnymi olbrzymami, jak w realizacjach T 5020 „Olbrzymy i karzełki”:

Wśród ludu są powieści o wielkoludach, których wzrost dosięgał dziewięciu łokci, a którzy byli narodem Boga Ojca. Opowiadają o pewnym chłopie, pochodzącym z tego narodu, że dożył do naszych czasów, a przebywał nad Wisłą. Pewnego razu nadeszło siedmiu chłopów wzrostu teraźniejszego, którzy się chcieli przeprawić na drugą stronę Wisły, a nie mając czółna, chodzili ponad brzegiem rzeki i szukali jakiego sposobu do przeprawienia się. A wtym nadchodzi chłop olbrzym, ów wielkolud, i pyta ich, czego szukają. Odpowiadają, że chcą się przeprawić na drugą stronę Wisły. Więc się ulitował nad niemi, kazał im się poczepiać swojej kalety i przeniósł ich na drugą stronę. Ludzie teraźniejsi, istniejący już od czterech tysięcy lat, są narodem Boga Syna – drugiej osoby Trójcy Świętej. Po upływie dwóch tysięcy lat od umęczenia Chrystusa, nastaną ludzie Boga Ducha – trzeciej osoby Trójcy Świętej, a będą tak mali, że w naszym piecu chlebowym siedmiu będzie mogło młócić; inni opowiadają, że siedmiu będzie to robiło pod donicą. Niektórzy jeszcze dodają, że plemię tych maleńkich ludzi, które nastanie po nas, będzie bardzo przemyślne i zdolne, że siłą rąk swoich nie będzie pracowało, lecz wynajdą na to różne sposoby, odkrywając tajemniczą siłę, którą posługować się będą, np. wynajdą sposoby wznoszenia się w powietrze. Starzy ludzie powiadają, że te przepowiednie słyszeli od swoich dziadów. Jeżeli rozmawiać z którym ze starych, np. o elektryczności, jej sile i zastosowaniu, to zadumany kiwa na to głową i mówi: To wszystko się sprawdza, co starzy dziadowie nam opowiadali jeszcze wtedy, kiedyśmy pasali konie (T 5020; Maciąg 1902, s. 331-332).

W ludowych narracjach olbrzymy dość rzadko występują jako istoty pomagające ludziom. Ci ostatni stanowią najczęściej swego rodzaju ciekawostkę dla wielkoludów, którzy wkładają sobie do kieszeni, fartucha lub rękawicy pracujących w polu chłopów, a niekiedy nawet cały oddział wojska, i zanoszą do → domu, by pokazać swojej rodzinie. Opowieści tego typu (T 701 „Zabawka olbrzyma”) zwykle kończą się sceną ukazującą pewnego rodzaju szlachetność olbrzymów, uwalniających schwytanych ludzi albo też krytykujących ich za niestosowne zachowania, co pośrednio wskazuje nie tylko na fizyczną, ale też moralną degenerację rodzaju ludzkiego:

Dawni ludzie byli ogromnie wielgie i silne. Jeden ociec mioł córkę. Una se poszła w pole i odyszła daleko od chałupy. A tam orały chłopy, ale były takie, jak i my. A ji sie zdawało, że to takie malopy [karły], jak kocięta i zgarnyna ich z pługami i końmi do fartuszka i zaniesła do chałupy. Dopir popostawiała na kóminie i cieszyła sie, że mo takie zmyśne [zabawne] zabawki. Aż ociec przyszeł i pedo: Nie trza było ruszać tego, bo to ludzie. Takie tera będą po nas nastawały. I kozał jej odniść ich tam, skąd ich wzina (T 701; Z. A. K. 1893, s. 184);
Przed nami to ludzie byli na 60 stóp w góre i nazywali sie te ludzie wielkoludy. Raz poszeł se w pole wielkolud i znalaz pługotacza [orzącego] i dwóch poganiaczy, i sześcioro bydła, co ciogneni pług tego wielkoluda. Tak jak tylko on to zdybał, tak zara wziąn te sześcioro bydła i pługotacza i te dwa poganiaczy, i pokład se na dłoni, i przyniós do dom, i pokład ich na piecu, i pejdo [powiada] do kobity: Patrzaj, żono, to po nas nastano takie ludzie, przyniosem ci na ogledy [do obejrzenia]. Żona zdziwiła sie okropelnie i jako wtendy odcedzała groch do kapusty, to i oberwało sie ij ucho od garczka i zalało po trzecie drzewo chałupe. Tak te ludzie, co na piecu siedzieni, zaczeni sie śmiać i kpinki prowadzić. Tak ta kobita, niby baba wielkoluda, powieda: Aha, to widzę oszczyrce [szydercy] nastano po nas (T 701; Dąbrowska s. 95-96).

Zawarta w opowieściach ludowych charakterystyka olbrzymów sprowadza się zwykle do podkreślania ich niezwykłej siły i wielkości, choć czasem przypisuje się im również inne cechy lub umiejętności, np. znajomość łaciny (Tryszczyła 1908, s. 248). Rozmiar olbrzymów określany bywa najczęściej na 9 łokci (ok. 5,5 metra) lub 60 stóp (ok. 18 metrów) wzrostu, czasem narratorzy precyzują także rozmiary niektórych części ich → ciała, zwłaszcza kobiecych piersi:

Tak ta kobiyta tego wielgoluda, toś miała piersi sztyry stopy długie, a brodawki – jedne (T 701; Ciszewski 1887, s. 2-3).

Często wielkość olbrzymów obrazuje się za pomocą opisywania ich siły. Są oni np. w stanie przesunąć kościół, wyrwać z korzeniami cały → las lub zabić człowieka jednym chuchnięciem (T 5020; Hilferding 1862, s. 99). Niekiedy mówi się także o rozmiarach i niezwykłym sposobnie wykonania narzędzi, jakie były przez nich używane do prac gospodarskich:

[…] taki olbrzym albo wielgolud, jak potrzebował bicyska, sed do lasa i wyrywał sosnę na to bicysko (T 701; Świętek 1904, s. 101);
[…] na dzierzak do cep potrzebował wielki człowiek tak wysokiej i grubej sosny, jaka już dziś nie rośnie; na bijak zaś – połowę najwyższego i najgrubszego dębu (T 5020; Świętek 1893, s. 542).

Najbardziej popularnym → motywem jest jednak często przytaczany fakt, iż stojąc na wierzchołkach dwóch → gór podawali sobie ręce lub przekazywali potrzebne do pracy topory. W opowieściach z Podhala zamiast drwali podających sobie siekiery pojawia się „starożytne” plemię → rozbójników, którzy są tak wielcy:

[…] że ogień do fajek podawali sobie wzajemnie z Tatr na Babią Górę (T 5020; Kantor 1907, s. 19).

Przekazy o olbrzymach mają często postać → podań lokalnych, w których nadludzkim bohaterom przypisuje się udział w budowie miejscowych kościołów lub wyrąbywaniu dawnych lasów; zawierają one także niekiedy elementy ajtiologiczne, wyjaśniające powstanie pewnych elementów miejscowego pejzażu:

[…] W tym samym czasie budowano także kościół na wzgórzu sąsiednim w Biskupicach. Przy budowie tych kościołów pracowali cieśle ogromnej wielkości. Posługiwali się jedną siekierą i tę podawali sobie według potrzeby z jednej góry na drugą (T 5020; Udziela 1903, s. 81);
Za bardzo dawnych casów nic tu jesce nie było, ani Raby, ino wielgie lasy. Przybyli w te strony ludzie tak wieldzy, ze jak jeden stanął na Łazańskiej górze, a drugi na Strysoskiej, to sobie mogli podawać siekiery. Zaceni rąbać te lasy. Jeden z nich rąbał na Łazańskiej, a drugi na Strysoskiej górze. Temu, co był w Łazanach, złamało się toporzysko u siekiery, i ni mioł cem rąbać. Woło tez na tego, co był w Strysowy: Kumotrze, podejcie mi siekiery, bo ni mom cem rąbać. Ten mu podoł, ale drugi chyciuł jakoś źle, i siekiera upadła na ziemię. Od przecięcio ziemi siekierą wytrysła Raba, bo jej tu przedtem nie było (T 5020; Udziela 1901, s. 2).

Inną formą aktywności przypisywaną olbrzymom w tego typu narracjach jest przenoszenie lub porzucanie w różnych miejscach wielkich → kamieni albo usypywanie grobli bądź wysp na jeziorach. Alternatywna wersja tego motywu pojawia się w rzadszych narracjach ukazujących swoistą degenerację plemienia olbrzymów, które prowadząc coraz bardziej rozpustne życie i dopuszczając się rozmaitych nieprawości i okrucieństw, ostatecznie zostaje za → karę zamienione w kamienie. Tego rodzaju podania lokalne, odnoszące się do istniejących obecnie elementów miejscowego krajobrazu, związane są zwłaszcza z Pomorzem i charakterystycznymi dla Kaszub postaciami Stolemów, a zarazem zbliżają się bardzo mocno do popularnych w całej Polsce opowieści o diabelskich kamieniach, okrutnych → panach i → czarnoksiężnikach (T 5011 „Diabeł upuszcza niesiony kamień”, T 8251 „Mistrz Twardowski”):

Kuele Stążécé je jezioro, które stolémka zasépała. Wuena béła taka dużo, taka muecno, wuena wzą do fartucha pjosku i z tegue jednegue fartucha wuena całą góra wusépała. Ten fartuch ji są doch wurwoł, ten pjosk ji sa wésépoł i z tegue pjosku je ta góra w jezorze, co je dziś widzec. To je taka wéspo (T 5020; Ramułt 1893, s. 283; zapis półfonetyczny – P.G.);
Kto będzie w Wojtalu nad Wdą (Czarną Wodą), niech zajdzie do lasu ciągnącego się pod Odry, a zobaczy tam dziwnie ustawione kamienie. Zobaczy też większe i mniejsze kopice, jakby nagrobki z pradawnych czasów. O tych kamieniach krążą różne opowieści, jedna z nich brzmi tak: Przed tysiącami, i to kilkoma co najmniej lat, przyszli w te strony obcy ludzie. Byli wielcy, mocni i dzicy. Obcy przybysze nazywani przez ten lud stolemami, zaczęli rządzić miejscowymi, narzucać im swoją wolę, czynić z nich niewolników. I tak jedni mieli dobrze, a drudzy licho. Stolemowie wszystkiego mieli w bród. Ludzie, pracując jak tylko mogli, musieli im dostarczać to, czego potrzebowali. Oni bawili się, polowali, wyruszali na wyprawy po zdobycz. […] Ale kiedy urośli w siłę, kiedy już całkiem ujarzmili ludzi, zaczęli zapominać o swoich wobec bogów obowiązkach. Kapłani napominali, aby porzucili bezprawie, aby powrócili do dawnych obyczajów, oni jednak nie słuchali, myśleli, że mądrzejsi są od kapłanów i właśnie w największe święta tej swojej wiary najbardziej hulali. Doszło do tego, że brali kobiety i dziewczęta, aby im usługiwały przy libacjach. Upijali się coraz bardziej. […] Kiedy w największe swoje święto stolemowie zaczęli tańczyć – w pewnym momencie zamarli w miejscu. Nie mogli się poruszyć ani w lewo, ani w prawo, ziemia ich przytwierdziła do siebie. Jakiś czas jeszcze oddychali – może wołali o pomoc? […] Zastygli. I w tym stężeniu zostali już na wieki (T 5020; Ceynowa 1985).

W podaniowych narracjach o olbrzymach pojawiają się również niekiedy wzmianki o innego rodzaju świadectwach materialnych mających potwierdzać ich istnienie w dawnych czasach. Przykładowo w miejscowości Brok na Kurpiach, w kruchcie kościoła zawieszona była dużych rozmiarów kość, którą miejscowa ludność uważała za „[…] kosteczkę, pochodzącą z palca wielkoluda” (H. Ł. 1903, s. 243). Podobnie interpretowano niektóre nietypowe detale architektoniczne pojawiające się na miejskich kamienicach:

Dawniej to w Zamościu przy jednyj dużej kamienicy wisiały na żelaznym precie wielkoludzkie rekawice z kamienia; jeden palec był jak nasza reka do łokcia. I wisiały tyż ogony [warkocze] wielkoludzkiej dziewczyny we trzy poplety [sploty], a jeden poplet szeroki skaczernie [okropnie] na śtyry palce (T 5020; Dąbrowska 1904, s. 104).

W → bajkach magicznych oraz kawałach i anegdotach spotykamy się z odmienną kreacją postaci olbrzymów, którzy zwykle występują tu w roli przeciwników głównego bohatera, pojawiając się wymiennie z innymi postaciami pełniącymi tę funkcję: → smokami, rozbójnikami, czarownikami i → czarownicami, diabłami, → dziadami czy różnego rodzaju mocarzami, jak Wyrwidąb czy Waligóra (→ Herkules). W bajkach magicznych olbrzymy to groźne istoty o charakterze liminalnym zamieszkujące zwykle na granicy dwóch światów, najczęściej w lesie, przyjmujący bohatera na służbę lub trzymający go w niewoli. Ich pokonanie, oszukanie lub → ucieczka stanowią istotny element w rozwoju baśniowej fabuły, będąc formą inicjacyjnej próby (→ Inicjacja) lub trudnego zadania, które musi wykonać protagonista, aby jego dalsze poczynania mogły doprowadzić do szczęśliwego zakończenia całej opowieści (Propp 2003). Przykładowo, w realizacjach wątku T 304 „Strzelec i królewna” wielkoludy, które uwięziły bohatera, zmuszają go, aby pomógł im dostać się do → zamku zamieszkanego przez piękną → królewnę, co w konsekwencji umożliwia mu zabicie swych prześladowców:

Tak powiadają te wielgoludy: Słuchaj, my cie wypuściemy, ale dodaj nam sposobu, jak wlyź do tej panny. A on pada: Ano, nima inny rady, ino sie trza podkopać. Ano dobrze, powiadają te wielgoludy, ale ty tyż pódź z nami. Ano i przyszli jednej nocy do ni, wyłomali mur do pokoju i powiadają do wędrownego człowieka: No właź teraz. On wlaz i prawiutko chycił pałasz, a oni jak włazili, trefili na stancyją pustą. Tak powiada ten wędrowny człowiek: Właźcie tera po jednemu. Oni włażą, a on chlast, ucion jednemu łeb i wciągnou. Włazi drugi, tak samo. Aże wszystkich pozabijał. A ta panna to wszystko słyszała. Potym wzion, poucinał tym wielgoludom języki i uciek (T 304; Ciszewski 1887, s. 2).

Pokonanie olbrzymów oraz zabranie jako dowodu zwycięstwa ich języków w dalszych etapach fabuły umożliwia bohaterowi zdobycie ręki królewny. Z podobną sytuacją mamy do czynienia w wątku T 328 „Oszukany olbrzym”. Tutaj wędrujący w poszukiwaniu żon → bracia trafiają do znajdującego się w środku wielkiego lasu domu tajemniczej postaci:

To óni pośli niedaleko i przyśli do wielkiego pałacu. Wleźli do pałacu i prosili o nocleg. W tym pałacu nie był nicht, ino jeden pan a bardzo wielki, nazywał się Olgrzym, od tych wielkich ludzi jesce (T 328; Kolberg 1906, s. 154).

Olbrzym przyjmuje braci na nocleg i zgadza się oddać im za żony swoje córki, a następnie w nocy próbuje ich zabić, jednak dzięki czujności i sprytowi najstarszego z nich przez pomyłkę uśmierca swoje własne dzieci. W kolejnych epizodach bracia uciekają z pałacu wielkoluda i zostają przyjęci na służbę u → króla, który – za namową młodszych – próbuje pozbyć się najstarszego z nich, wysyłając go ponownie do zamku olbrzyma z różnymi zadaniami. Bohater pomocy różnych forteli uchodzi jednak z życiem i ostatecznie pokonuje swego przeciwnika, w → nagrodę za co król mianuje go generałem.

Postać olbrzyma pojawia się również w ludowych opowieściach komicznych reprezentujących dwa bliźniacze wątki T 1052 „Olbrzym oszukany” i T 1640 „Krawczyk i olbrzym”. Narracje te składają się z cyklu anegdotycznych epizodów o francie (→ Sowizdrzał), który oszukuje znacznie większego od siebie towarzysza, w różny sposób sugerując, że jest silniejszy od niego: wysłany po drewno do lasu, bierze sznur i mówi, że zwiąże i przyniesie do domu cały las; wysłany po → wodę, zaczyna kopać przy → studni i mówi, że przyniesie całą studnię; wygrywa zawody w rzucaniu kamieniami, rzucając zamiast kamienia wróbla, który odlatuje i znika; kiedy jego towarzysz zabija → smoka, bohater krytykuje go i mówi, że sam zaprowadziłby żywego potwora do króla. Specyfikę tego typu opowieści dobrze oddaje zapisana w Małopolsce humoreska o „mocarnym Wojtku”, który „[…] choć był w latach dorosły, był tak mały, jak dziecko w kolebce”, ale zarazem „[…] mądry i śpekulatny, ze choć był słaby, ludzie o nim mówili, ze jest bardzo mocny” (T 1640, Świętek 1893, s. 388). Bohater ten zostaje wysłany w świat przez → ojca, który na → drogę daje mu kawałek twarogu i pismo potwierdzające, że jest bardzo silny:

Po drodze spotkał jakiegosik cłowieka, okropnie dużego – Kuba mu było – i mieli oba iś kawał drogi razem. Wojtek dowiedział sie, ze Kuba jest bardzo mocny. Kubie dziwno było, co to jest taki mały cłowiek i myślał se, ze ón nic nie potrafi sobie zrobić, bo jest bardzo słaby. Mówi tedy do Wojtka: Cóz ty sobie mozes zrobić? Kieś mały – toś jest słaby. Wojtek odpowiada: Choć ja słaby, to sie spróbujwa, który ma więcy siły. Kuba przystał. Wziąn ano twardy kamień z gościeńca, ścisnuł go w ręce, jaz w miałką ziemię sie ozsypał, i pokazał Wojtkowi i mówiuł: Ozgnieś tak kamień, jak ja, to bedzies mocny. Wojtek odpowiada: Co to kamień na mąkę ozgnieś, to nie jest nic wielgiego. Ale bedzies widział, co mnie sie z kamienia zrobi. To mówiący, wziąn kamień z gościńca i z niedobacku przed Kubą wrzuciuł go do kiesenie, a do ręki wziąn twarogu, co miał w kieseni, i ścisnuł go w ręce silnie, jaz woda zacęna kapać. I gada Kubie: Tyś skrusuł kamień, ale przypatrz sie, co sie z mym kamieniem stało, jak ja go ścisnuł, jaz woda ś niego kapie i w zur sie przemieniuł. Spróbuj no sera z kamienia, a kieś taki mocny, to ściś ty tak kamień. Kuba nadziwić sie nie móg, ze tak smacny ser z kamienia sie zrobiuł. Próbuje i ón, ale darmo. Kamień sie skrusuł, a nic sie ś niego nie zrobiło (T 1640; Świętek 1893, s. 389).

W opowieściach tego rodzaju, wywodzących się ze staropolskiej facecjonistyki i literatury sowizdrzalskiej, olbrzym jest postacią, która funkcjonuje wymiennie z innymi bohaterami, np. → niedźwiedziem, zbójnikiem, panem, lub człowiekiem o niezwykłej sile. Zwycięstwo osoby sprytnej, lecz słabszej nad dominującymi siłą, wielkością lub pozycją społeczną przeciwnikami można w tym przypadku traktować jako realizację powszechnego schematu narracyjnego zawartego w biblijnej opowieści o walce Jakuba z Goliatem. Jednocześnie historie o oszukanym olbrzymie wykazują znaczące analogie strukturalne (np. typ i cechy postaci, schematy fabularne, rodzaj → komizmu) do bajek o → głupim potworze, który w polskim folklorze często reprezentowany jest przez postać → diabła.

Bibliografia

Źródła: Ceynowa J., Dobro zwycięża. Legendy z Kaszub i Pomorza, 1985; Ciszewski S., Lud rolniczo-górniczy z okolic Sławkowa w powiecie Olkuskim, ZWAK 1887, t. 11; Dąbrowska S., Jak sobie lud wyobraża istoty świata nadprzyrodzonego, „Wisła” 1903, t. 17; Dąbrowska S., Wieś Żabno i jej mieszkańcy, „Wisła” 1904, t. 18; H. Ł., [brak tytułu], „Wisła” 1903, t. 17; Hilferding, A., Ostatki Slavian na južnom bieriegu Baltijskogo Moria, 1862;Kantor J., Czarny Dunajec. Monografia etnograficzna, MAAE 1907, t. 9; Kolberg O., Szląsk Górny. Materiały etnograficzne zebrane przez Oskara Kolberga z papierów pośmiertnych wydał Seweryn Udziela, MAAE 1906, t. 8; Maciąg M., Podania i legendy, „Wisła” 1902, t. 16; Świętek J., Lud nadrabski (od Gdowa po Bochnię). Obraz etnograficzny, 1893; Świętek J., Borowa. Drobiazgi etnograficzne, MAAE 1904, t. 7; Tryszczyła F., Muszyna W powiecie nowosądeckim, „Lud” 1908, t. 14; Udziela S., Świat nadzmysłowy ludu krakowskiego, mieszkającego po prawym brzegu Wisły, 1901; Udziela S., Topograficzno-etnograficzny opis wsi polskich w Galicji, MAAE 1903, t. 6; Z. A. K., Poszukiwania, „Wisła” 1893, t. 7.

Opracowania: Neumann S., Riese/Riesin, [w:] Enzyklopädie des Märchens. Handwörterbuch zur historischen und vergleichenden Erzählforschung, red. Brednich R.W. [i in.], t. 11, z. 2, 2004; Propp W., Historyczne korzenie bajki magicznej, przeł. Chmielewski J., 2003; Tomicki R., Religijność ludowa, [w:] Etnografia polski. Przemiany kultury ludowej, red. Biernacka M., Frankowska M., Paprocka W., t. 2, 1981; Słupecki L. P., Mitologia skandynawska w epoce Wikingów, 2006; Zowczak M., Biblia ludowa. Interpretacje wątków biblijnych w kulturze ludowej, 2000.

Piotr Grochowski