en

Słownik
polskiej bajki ludowejred. Violetta Wróblewska

ISBN 978-83-231-4473-1

Śmiech

Element charakterystyki dźwiękowej bohaterów (ludzi, zwierząt, → demonów), przejaw siły życiowej o ambiwalentnych konotacjach (Bachtin 1975, s. 45). W → bajkach ludowych wydawanie dźwięków charakterystycznych dla śmiechu i stosowanie adekwatnej mimiki jako wyrazu stanu emocjonalnego może stanowić zwykłą reakcję na sytuację budzącą wesołość lub atrybut istot nadprzyrodzonych, profanować, pełnić funkcję uzdrawiającą lub demaskującą. Łagodniejszą formą śmiechu jest uśmiech, czyli widoczny na twarzy wyraz pozytywnych emocji jak szczęście czy rozbawienie, ale w przekazach ludowych rzadko o nim mowa. Śmiech w bajkach, będący jednym ze składników budowania → komizmu, odwzorowuje poczucie tzw. wspólnoty śmiechu (Żygulski 1976).

Nabycie przez ludzi umiejętności śmiania się → bajki magiczne łączą z odległymi mitycznymi czasami, kiedy na świecie żyły jeszcze → olbrzymy (Belova 2004, s. 28). Wtedy właśnie, według jednej z wersji T 701 „Zabawka olbrzyma”, olbrzym wziął człowieka do domu jako zabawkę, a ludzik, obserwując kuchenne perypetie żony wielkoluda, po raz pierwszy się roześmiał:

(…) baba nastawiła groch w garnku z żurem – garnek się obalił i groch się rozsuł aż za trzecie drzewko w chałupie tak go rządnie (należycie, dużo) miała, malutki dopiero ha ha ha! w śmiech, i wołał na cały głos śmiejąc się: „że się żur urwał z grochem.” Odtąd ludzie śmiać się zaczęli, bo pierwéj nieumieli (T 701; Kolberg 1962 (1874), s. 10).

Twórczość ludowa łączy ludzkie poczucie humoru i umiejętność rozśmieszania również z paktem człowieka z siłą nieczystą. W → podaniu lokalnym T 762 „Skarb diabelski” przymierze takie zostało zawarte w czasach, kiedy jeszcze czarty i → diabły z pozwolenia Bożego chodziły po świecie:

Zaraz za miedzą południową, żył drugi pan, - a nazywał się Śmiszek, bo się śmiał cięgiem, zaś na wschód od słońca, o jakie 60 do sta stajanek – trzeci pan, co go zwali Żyć. Pozaprzedawali oni dusze swoje djabłom, a najstarszy czart spisał cyrogrofy na bydlęcej skórze, krwią z serdecznów paliców utoczoną;
Pierwszy pan chciał być bardzo krzepki, drugi – zawsze zabawny (wesoły), a trzeci chciał żyć tak długo, jak Matuzol (T 762, Ohr 1901, s. 355).

Śmiech jest przejawem sił witalnych i dlatego był wykorzystywany w licznych obrzędach ludowych mających na celu przeciwstawienie się → śmierci oraz wspomożenie płodności i urodzaju (Propp 2000, s. 330-372; Slavianskije drevnosti 2012, s. 74-75). Rozśmieszaniu ludzi bajki ludowe nadają rangę środka uzdrawiającego – magicznego lub realnego. W bajkach magicznych brak śmiechu jest oznaką choroby. W realizacjach wątku T 571 „Królewna uleczona z melancholii śmiechem” → bohater otrzymuje od → donatora cudowny przedmiot, do którego w czarodziejski sposób przyczepiają się kolejne osoby i zwierzęta. Na widok takiego komicznego orszaku smutna → królewna wybucha śmiechem, zostaje uleczona z apatii i niejako przywrócona do świata żywych (zob. np. Kolberg 1963 (1886), s. 224-225). Podobną funkcję rozśmieszanie pełni w bajkach opartych na wątku humorystycznym T 1642 „Głupiec sprzedaje mięso psu (Podział nagrody)”. Śmiech chorej na smutek królewny wywołuje absurdalne zachowanie → głupca, który np. sprzedaje mięso → psom, a masło przydrożnemu słupowi (np. Lorentz 1914, s. 275-276). W jednej ze współcześnie zapisanych bajek lecznicza okazuje się także potyczka słowna królewny i głupca:

Był sobie taki właśnie wsiowy głupek, który stwierdził, że on też, jak wszyscy poszli, żeby rozśmieszyć królewnę, to on też pójdzie. No i wszyscy go wyśmiewali, wyśmiewali, ale w końcu poszedł. I tak idzie, po drodze wpadło mu, buty mu wpadły do błota, miał pełno bł… błota w tych butach, ale szedł dalej. I spotkał, znaczy zobaczył na drodze martwego ptaka i wziął go ze sobą. Poszedł do królewny i ta królewna tak siedzi i pyta sie, pyta się do tej królewny, tak:
- A czemu wielmożna panienka taka czerwona na buzi?
Na to królewna odpowiada:
- A bo ogień w tyłku mom.
Na co on odpowiedział:
- To, to fajnie, bo mam ptaszka i sobie go upieczemy.
Ta królewna:
- No, ale nie ma sosu.
No, to wziął wylał z tego buta ten sos, to, to błoto i powiedział, że jest właśnie, że:
- Mamy sosik.
No i królewna się roześmiała (brak w PBL; T 571 + T 853; Proza folklorystyczna… 2013, s. 149).

 

Motyw uzdrowienia przez śmiech pojawia się również w → bajkach zwierzęcych, np. o wietrze, który stracił radość po utracie syna (T 283 „Kur i wiatr”). Uzdrowienie → wiatru było w tym przypadku konieczne nie tylko dla poprawy jego samopoczucia, ale stanowiło także warunek prawidłowego funkcjonowania świata:

Powiadają, ze jak tam hen, hen dawno wiatrowi syn pomer, to bez siedm lat wiatr nie wiał, a wtedy świat pajęcyną zarós, wody zatęchły, a ludziom i bydlętom ciężko było oddychać. I nikt wiatrowi nie mógł rozważyć, az kur do jego zased i mówi: „Co ty się, bracie, tak frasujes? Moich synków po sto na dzień lęze, a ja wesół” – i wraz hyc na płot i zapiał na całą gardziel: „Kuku-rykuu!” Az się wiatr roześmiał. I wnet zaślepotały listki na drzewach i na krzach, kwiatki z radością zapachniały, i znów postaremu wiało i wieje dotąd (T 283; Pleszczyński 1893, s. 153).

W wątkach humorystycznych uzdrawiające działanie śmiechu najczęściej wynika z realnego zaangażowania → ciała w akt śmiania się (opróżniania powietrza z płuc, uruchomienia przepony itp.). W anegdotach realizujących wątek T 1845 „Pomoże – nie pomoże” seria mimowolnych, odruchowych skurczów mięśni w czasie śmiechu powoduje pęknięcie wrzodu w gardle chorego i jego uzdrowienie. Radosne spazmy pacjenta wywoływać mógł np. widok oficerów, którzy w czasie gimnastyki posłusznie wkładali na przemian jeden palce w usta, a drugi w odbytnicę (np. Małecki 1938, s. 66-67). Uzdrawiający śmiech powodować może także widok ludowej lekarki, którą udawać zdolności lecznicze uczył wcześniej sam pacjent (np. Maciąg 1902, s. 332-333).

Zwykły ludzki śmiech, z założenia podporządkowany intencji humorystycznej, wykorzystywany jest w → bajkach komicznych w różnych żartach sytuacyjnych. W anegdotycznej opowieści opartej na wątku T 1627 „Cygan wdzięczny nogom” skazaniec pod szubienicą poprosił o możliwość zatańczenia przed śmiercią i zaczął „skakać, jakiesi kołomejki, krakowiaki táńcyć; wszyscy sie patrzo i śmiejo, a on jak dá susa, jak zacnie skakać coraz dali od nich, a potem jak skocy – tak uciék” (Saloni 1908, s. 304).

W bajkach magicznych, → podaniach lokalnych i wierzeniowych śmiech jest atrybutem istot nadprzyrodzonych i demonicznych, np. we współczesnej opowieści śmiech sługi na pogrzebie wynika z wiedzy niedostępnej zwykłemu śmiertelnikowi:

Kiedy dawniej jeszcze Jezus chodził po ziemi, nikt nie wiedział, że to Jezus. […] Jeden raz jemu tak przyszło, że zgodził się do wielkiego gospodarza. No, jak sługa jego. […] Przyjechali na pogrzeb, przecież wszystkie ludzie jest takie smutne, płaczą, a ten sługa koło drzwi stoi i nie może wytrzymać ze śmiechu. Obowiązkowo troszkę zaśmieje się i ucieka, bo nieładnie przecież, tam tego jego pana wszystkie krewni i znajomi, a jemu śmiech bierze, nie może wytrzymać. […] pan ten pyta: Powiedz dla mnie, co to takiego, co to ma znaczyć? Wszystkie płakali, ty śmiałeś się? Bo, mówi, pan nie widział. Ten człowiek, który zmarł, on nigdy nie miał swojego tytuniu, nigdy nie miał swoich cygaretów. Zawsze prosił u kogoś: Daj mnie zapalić, daj zapalić. To po śmierci jemu diabli pchali tyle już do gęby tego tytuniu, a ja nie mógł wytrzymać ze śmiechu. […] Wtedy gospodarz […] mówi: To kto ty jesteś? Ty jesteś człowiek? To co, to może ten Jezus, który miał przyjść na świat. On powiedział: Tak, tylko tego mi trzeba. I znikł i jego więcej nic nie widział (brak w PBL; T 759 → „Dziwne sądy Boże”; Zowczak 2013, s. 354, 356).

W innej bajce uczeń → czarnoksiężnika uśmiecha się, ponieważ tylko on zrozumiał rozmowę gęsi, przewidujących, iż jego → ojciec napije się → wody, w której on wcześniej umyje nogi (T 325 „Uczeń czarnoksiężnika”; Karłowicz 1887, s. 242). Z kolei w wariantach T 403 „Narzeczona czarna i biała” dar śmiania się różami uchodzi za znak szczególnych właściwości pozytywnej bohaterki nękanej przez → macochę (Kolberg 1962 (1875), s. 54-56).

Najczęściej śmiech jest akustycznym atrybutem bohaterów negatywnych – istot demonicznych oraz błąkających się → dusz zmarłych, np. bywa znakiem obecności → skarbnika w kopalni. Śmiech demona może być, według opowieści wierzeniowych, m.in. „okropny, morderczy”, „szkaradny” (T 6500 „Skarbnik”; Gadka za gadką 1975, s. 106, 107, brak w PBL). W wątkach wierzeniowych i magicznych śmiech niekiedy towarzyszy pojawieniu się → topielca (T 4060 „Topielec”; Madlowna 1905, s. 312), demona pod postacią → wisielca (T 360 „Trzej bracia – trzy frazesy”; Stopka 1898, s. 129) lub zwierzęcia:

Jeden chłop wracał przez pola do chałupy. Patrzy – a tu błąka się śliczne cielątko bielutkie. Myśli sobie chłop: kto wie czyje to cielę, złapię ja go i weznę do chałupy. […] stanął przed swoja chatą i cielątko z siebie składa; a tu z cielęcia robi się czarny pies i szczeka: ham, ham! A z psa wyskakuje zaraz niziutki, kusiutki, i: ha, ha, ha! – śmieje się okropnie z niedoli człowieka i znika (T 360; Kolberg 1962(1874), s. 43).

W kontaktach człowieka z demonami ważną funkcję odgrywa ludzki śmiech sprowokowany przed diabła. Podania lokalne realizujące wątek T 8010 „Udaremnione wydobycie skarbu” opowiadają o planach zdobycia → skarbu zniweczonych przez siły nieczyste nakłaniające człowieka do zakazanego śmiechu, np. za sprawą wykonywania dziwacznych gestów:

Nad najwęższą częścią jeziora Satint […] Ma być tam skarb ukryty. Jeden chłop z poblizkiej wsi Popowa, tuż nad samym jeziorem położonej, dowiedział się, jakim sposobem skarb ten można wydostać, ale zarazem z naciskiem go ostrzegano, żeby się nie śmiał, cokolwiek się zdarzy po drodze; inaczej mogłoby go spotkać wielkie nieszczęście. Nasz chłop wydostaje skarb, przenosi go do czółna i płynie sobie wesół do domu, ani dbając o tych wszystkich karzełków, którzy mu z brzegu wyprawiają pocieszne harce, by go pobudzić do śmiechu. Ale, wtym ukazuje się sam djabeł wierzchem na koźle, i nuż wyprawiać rozpaczliwe giesty i ruchy motające […]. To już było zanadto śmieszne; roześmiał się chłop na całe gardło i – wokamgnieniu czółno się wywróciło, i skarb i jego znalazca poszli na dno (T 8010; Toeppen 1893, s. 13; por. Bajki Warmii i Mazur 1956, s. 53-54).

W jednym z podań lokalnych swój → sen o zdobyciu ukrytych → pieniędzy planował zrealizować proboszcz (→ Duchowny), jednak w czasie drobiazgowo przygotowanej mszy diabeł ukazał się pod postacią baby jadącej na świni, czym rozśmieszył parafian, i z krzykiem: „Aha, zapomnieliście, że na mszy śmiać się nie wolno!” (T 8060 „Procesja i zapomniany przedmiot”; Dzierżawski 1893, s. 163), zamienił monety w kamyki (→ Kamień). Motyw śmiechu sprowokowanego przez diabła w czasie mszy świętej odzwierciedla chrześcijańskie asocjacje śmiechu z grzechem (Zowczak 2013, s. 157; Wichowa 2008). W jednej opowieści → chłopa rozbawił przypadkowy upadek diabła w → kościele i za swoje nieprzystojne zachowanie został przez szatana wpisany na wołowej skórze na listę grzeszników (T 827 „Modlitwa prostaczka”; Toeppen 2014, s. 142).

Ludzki śmiech może w bajkach profanować święte obrzędy i → przestrzeń, ale także demaskować grzech. W realizacjach wątku nowelowego T 960 „Kara za zbrodnię” zabójca uśmiecha się na wspomnienie słów → ofiary, która przywoływała na świadka swojej krzywdy, np. → księżyc lub → słońce, nie potrafiące mówić. Uśmiech zadowolenia z ukrycia zbrodni staje się przyczyną jej ujawnienia – pytania o powód śmiechu prowadzą do wyjawienia prawdy kolejnym osobom i w konsekwencji do ukarania zabójcy (Wróblewska 2007, s. 109-110):

Chłop przyszedł do domu, wyspáł się dobrze, na drugi dzień poszed i razem ze żono legnoł se na sianie. I on patrzy sie do miesiączka i przypomniáł se, jak to żyd mówiuł do niego o tem miesiączku i że go miesiączek wyda. I zaraz sie roześmiáł, a żona mówi:
- Czegóż ty sie śmiejesz do miesiączka? Przeciez miesiączek nie jest człowiek.
On ji wszystko opowiedział, że tego żyda zabiuł. Ona sie bardzo zasmuciła. […]
Ta krewná, jak sie dowiedziała, zaráz poszła do ty karczmy i tam był parobek, ona mu zaráz powiedziała (T 960; Saloni 1903, s. 337).

Bajki ludowe przypisują zdolność śmiania się także zwierzętom, przede wszystkim w celu ich personifikacji. W realizacjach wątku T 225 „Lis uczący się latać” orzeł mylnie interpretuje jako uśmiech zęby → lisa wyszczerzone w wyniku śmiertelnego upadku, co prowadzi do tragedii:

Tak lis gádá:
– Oj, kumie, kumie, zeby wyście mnie naucyli látać. Tak go orzeł wzion w pazury i wyniós go wysoko, a potem go puściuł i gádá:
– Kumie, tylko se lećcie z ukosa!
Jak lis bęcnuł na ziemie, tak się od razu zabiuł i zęby wyszcérzuł. Orzeł przylatuje do niego i gádá:
– Kumie, co sie to śmiejecie?
Jaz patrzy, a lis nieżywy (T 225; Saloni 1908, s. 281).

Ludowy ajtiologizm (→ Bajka ajtiologiczna) może wyjaśniać śmiechem także cechy zwierząt. Dla przykładu rozdwojona warga → zająca rzekomo pojawiła się w wyniku wybuchu śmiechu, jaki w zwierzęciu wywołał widok uciekających przed nim → żab (T 70 „Zając i żaby). Natomiast w anegdotach wiara w umiejętność śmiania się przez zwierzęta jest oznaką ludzkiej głupoty. W przekazach opartych na wątku T 1000 „Konie, które się śmieją” → pan wydaje → parobkowi polecenie, by wracał z pola tylko z uśmiechniętymi zwierzętami, więc ten odcina → koniom wargi odsłaniając ich zęby, ponieważ nie udało mu się zmusić zwierząt do prawdziwego śmiechu (np. Lorentz 1914, s. 272).

Teksty humorystyczne o leczącym śmiechu powielano w popularnych wydawnictwach dla ludu, np. w zbiorze Kazimierza Bartoszewicza zamieszczono m.in. anegdotę opartą na wątku T 1845 „Pomoże – nie pomoże” (Perły humoru polskiego 1884, s. 163). Zmodyfikowany bajkowy motyw prób rozweselenia królewny pojawia się we współczesnych dowcipach (np. zawody w rozweseleniu konia kowboja – Dowcipy na każdą okazję 1991, s. 69). Obecnie lokalne opowieści o diabolicznym śmiechu słyszanym na → zamkach, → cmentarzach wykorzystywane są na portalach turystycznych i w projektach rewitalizacji miejsc opuszczonych (np. fabryki w Dąbrowie Górniczej) (Netografia 2021).

 

Bibliografia

Źródła: Bajki Warmii i Mazur, red. Koneczna H., Pomianowska W., 1956; Dzierżawski B., Podania ludowe z Kaliskiego dotyczące skorup z urn i narzędzi kamiennych, Wisła 1893, t. 7.; Gadka za gadką. 300 poda, bajek i anegdot z Górnego Śląska, oprac. Simonides D., Ligęza J., 1975; Karłowicz J., Podania i bajki ludowe zebrane na Litwie, ZWAK 1887, t. 11; Kolberg O., DW, t. 8, cz. 4, 1962 (1875); DW, t. 15, cz. 7, 1962 (1882); DW, t. 19, 1963 (1886); Krzyżanowski J., Mądrej głowie dość dwie słowie, t. 3, 1975; Maciąg M., Podania i legendy. Spisał Maciej Maciąg z Olszanki Turobińskiej, Wisła 1902, t. 16, z. 3. Madlowna N., Topielec w Czeladzi w powiecie będzińskim, Lud 1905, nr 11; Małecki M., Język polski na południe od Karpat, 1938; Ohr J., Głaz czartowski, Wisła 1901, t. 15; Pleszczyński A., Bojarzy Międzyrzeccy, 1893; Proza folklorystyczna u progu XXI wieku, oprac. Przybyła-Dumin A., 2013; Saloni A., Lud łańcucki. Materyały etnograficzne, MAAE 1903, t. 6; Saloni A., Lud rzeszowski. Materyały etnograficzne, MAAE 1908, t. 10; Stopka A., Materiały do etnografii Podhala, MAAE 1898, t. 3; Toeppen M., Wierzenia mazurskie, cz. 2, Wisła 1893, t. 7; Toeppen M., Wierzenia mazurskie, oprac. Ostojski T., 2014; Zowczak M., Biblia ludowa. Interpretacje wątków biblijnych w kulturze ludowej, 2013.

Opracowania: Bachtin M., Twórczość Franciszka Rabelais’go a kultura ludowa średniowiecza i renesansu, przeł. Goreniowie A., A, 1975;Belova O., «Narodnaâ Bibliâ»: Vostočnoslavânskie ètiologičeskie legendy, 2004; Dowcipy na każdą okazję, oprac. Walkowiak W., 1991; Lorentz F., Teksty pomorskie, czyli słowińsko-kaszubskie, z. 2, 1914; Perły humoru polskiego, t. 2, oprac. Bartoszewicz K., 1884; Propp W., Nie tylko bajka, przeł. Ulicka D., 2000; Slavianskije drevnosti. Etnolingvisticzeskij slovar’, t. 5, red. Tolstaja M., 2012; Wichowa M., O nikczemności żartów i śmiechu świeckiego, czyli płacz Heraklita i śmiech Demokryta chrześcijańskiego w piśmiennictwie ascetyczno-medytacyjnym doby potrydenckiej w Polsce, „Napis” 2008; Wróblewska V., Ludowa bajka nowelistyczna (źródła – wątki – konwencje), 2007; Żygulski K., Wspólnota śmiechu. Studium socjologiczne komizmu, 1976.

Netografia: Mroczne Ławy – straszydła, błędne ognie, duchy i topielice, https://grodzisk.wlkp.pl/mroczne-lawy-tajemnicza-reka-bledne-ognie-straszydla-i-topielice, [dostęp: 26.07.2021]; Prętka M., Dembiński A., Duchy w Wielkopolsce. Czy nadal straszą w naszych miastach i miasteczkach?, https://szamotuly.naszemiasto.pl/duchy-w-wielkopolsce-czy-nadal-strasza-w-naszych-miastach-i/ar/c13-7948311, [dostęp: 26.07.2021]; Ślusarczyk P., Cmentarny upiór z Łęki, http://fabrykapelnazycia.pl/alternatywnik/109/zjawy_i_legendy_z_dabrowy.html, [dostęp: 26.07.2021].

 4.01.2022 r.

 

Agnieszka Gołębiowska-Suchorska