en

Słownik
polskiej bajki ludowejred. Violetta Wróblewska

ISBN 978-83-231-4473-1

Karczma

Miejsce akcji licznych ludowych przekazów, zwłaszcza → bajek magicznych, komicznych i → podań. W tekstach folkloru karczma, w swoim aspekcie funkcjonalnym jako → przestrzeń zabawy oraz schronienie dla podróżnych, odzwierciedlająca dawne wiejskie szynki, przedstawiana jest jako miejsce niebezpieczne, nawiedzone, ściągające na człowieka zgubę, zarówno w sensie fizycznym, jak i moralnym.

W materiale bajkowym oberża pojawia się stosunkowo często jako miejsce akcji, ale jej fabularna obecność nie zawsze ma wpływ na przebieg zdarzeń. Na przykład w realizacjach wątku nowelistycznego T 931 → „Edyp” → matka przyszłego ojcobójcy i kazirodcy (→ Kazirodztwo) rodzi syna w karczmie, fakt ten jednak co najwyżej tłumaczy wielość osób znajdujących się w jednym budynku, w tym podsłuchujących przepowiednię (np. Ciszewski 1894, s. 61–64). Z kolei w jednym z wariantów bajki magicznej T 356 „Dziewczyna i zbójcy”, w którym mowa o wygnanej przez rodziców dziewczynie latami służącej u → rozbójników, oberża okazuje się jedynie miejscem pobytu bohaterki: „chyciéŭa karcme w gaju i byŭa juz byŭa, do śmierci w ty karcmie byŭa” (Ciszewski 1894, s. 296). Częstotliwość występowania karczmy w tekstach folkloru należy wiązać z rolą, jaką oberża odgrywała w życiu dawnej wsi polskiej. Chłopi regularnie zaglądali do gospód, by oddać się rozrywce, jak i w ramach wywiązywania się z obowiązku propinacyjnego (Burszta 1953; Szczepaniak 1977). Oberża pełniła ponadto funkcję sklepu, była miejscem zebrań i spotkań towarzyskich, odbywały się w niej uroczystości z zakresu obrzędowości rodzinnej (→ wesela, chrzciny, stypy) i zabawy doroczne (zapustne, dożynkowe itp.; Wojciechowski 1965, s. 162). Karczma stanowiła miejsce, z którego wieś spoglądała na świat, bowiem zatrzymujący się tu ludzie z zewnątrz, w tym → żołnierze, pątnicy czy wędrowni → żebracy, przynosili rozmaite nowiny i opowieści wpływające na kształtowanie się umysłowości słuchaczy (Burszta 1974, s. 47).

W otwartych dla wszystkich szynkach przewijały się także postacie świata przestępczego (→ złodzieje, zbójnicy, zbiegowie), toteż bywało tam niebezpiecznie. Traktują o tym m.in. bajki, w których mowa o straszącym w karczmie duchu → ofiary popełnionego w oberży morderstwa (np. Knoop 1895, s. 306), choć czasami brak wskazania jednoznacznej przyczyny nawiedzenia przybytku (T 8087 „Strachy w karczmie”; Lorentz 1924, s. 688–689). Gwarancją pozbycia się intruza odstraszającego gości jest interwencja księdza (→ Duchowny) kropiącego budynek święconą → wodą (Lorentz 1924, s. 688–689) bądź właściwy pochówek → ciała ofiary zakopanego w pobliżu gospody (np. pod stajnią; Knoop 1895, s. 306). Niekiedy mordercą okazuje się sam karczmarz, dla zysku nie cofający się przed niczym. Przykładem są bajki magiczne T 360 „Trzej bracia – trzy frazesy” o kwaterującym bogatego → pana szynkarzu, który zabił i obrabował gościa, a → winą za morderstwo obarczył trzech wędrowców nocujących w jego oberży (Kolberg 1962 (1881), s. 227–229). W „Darach wiatru północnego” (T 563) szynkarz (niekiedy w tej roli występuje → Żyd) jest z kolei złodziejem okradającym → biedaka (Saloni 1908, s. 258).

Najczęściej zarzucano karczmarzom oszustwa w prowadzeniu rachunków i podwójne zapisywanie należności (Baranowski 1979, s. 121), np. „W Ejszmedjach w powjaczie mrągoskim przed wjelu latach biła kacmarka, po mazursku restoracjo niała, bez lękania, bez stidu każdego osziukiała i nawet nabjedniejsego, kazde pchiwo i kazdi kieliszek wódki dwa razi zapchisała” (Bajki Warmii i Mazur, s. 108–109). Wyrastająca z bezbożności nieuczciwość oberżystów ściągała na nich surowe → kary, wymierzane niekiedy przez instancje → zaświatowe:

Karczmarka z Nakomiad (pomiędzy Rynem i Rastemborkiem) była tak bezbożna, że często zamiast jednej zapisywała chłopom dwie półgarcówki piwa. Zmiarkowali to wszakże chłopi i, kiedy przyszło do zapłaty, wytykali jej oszukaństwo i mówili jej: „Jeżeli się chcecie dostać do Pana Boga, powinniście postępować uczciwie”. A inni na to: „Ona nie ma ochoty do Pana Boga, jeno do djabła”. Wtedy karczmarka zaczęła się zaklinać, że niech ją djabeł w ich oczach z ciałem i duszą porwie, jeżeli ich na jedną półgarcówkę skrzywdziła. Djabeł nie ociągał się, natychmiast zjawił się w izbie i w oczach ludzi porwał karcamarkę (T 3045 „Wyprawa na Sabat”; Toeppen 1893, s. 1).

W świetle bajkowych fabuł sami karczmarze rzadziej padają ofiarą oszustwa. Podobną sytuację ilustrują jedynie niektóre wątki komiczne. W T 1608 „Błazen i karczmarz” właściciel oberży traci zapłatę za posiłek, gdy wyrzuca gościa, który na każde pytanie odpowiada: „Jak chcesz”, także wówczas, gdy gospodarz pragnie wiedzieć, czy ma go usunąć z lokalu (Knoop 1895, s. 325–326). Z kolei w wariancie wątku T 1525Q* „Okradzenie karczmy” mowa o rabusiach, z których jeden tańczy z karczmarką, podczas gdy pozostali plądrują dobra przechowywane w budynku (Kosiński 1883, s. 45–46). Prawdopodobnie źródłem tego typu opowieści były rzeczywiste konflikty społeczne między chłopami a karczmarzami. W związku z tym, że poszkodowani przez nieuczciwych oberżystów wieśniacy nie zawsze mogli wziąć odwet za swoją krzywdę, w ramach swoistej rekompensaty snuli opowieści, w których ich dręczyciele byli wyśmiewani czy poniżani bądź też sami padali ofiarami przestępstw.

Karczma w bajkach to także miejsce, w którym najłatwiej człowiekowi zejść na manowce. Podobne obrazowanie kształtowało się pod wpływem oddziaływania Kościoła, dostrzegającego w gospodzie i urządzanych tam zabawach zagrożenie dla chrześcijańskiej moralności. Katalog grzechów, jakich dopuszczano się w karczmie, był długi, m.in. rozwiązłość, pijaństwo, bójki, awantury rodzinne, przedkładanie zabawy nad obowiązki, zaniedbywanie powinności religijnych, toteż plebani próbowali odwieść wiernych od udziału w hulankach, rozpowszechniając wizerunek szynku jako przesiąkniętego złem. Winą za oddalanie się wiernych od → Boga obarczano przygrywających podczas karczemnych zabaw → muzykantów, których przedstawiano jako paktujących z → diabłem (Kotula 1979, s. 61–62). Krytykowano także samych uczestników zabaw (Kotula 1979, s. 61), co znajdowało odzwierciedlenie m.in. w ich dosadnych nazwach odnotowanych w bajkach, jak „chałastra” i „głupia chołota” (T 366 „Trup upomina się o swoją własność”; Nitsch 1929, s. 164-165).

Najwyraźniej przekonania o związku karczmy z grzechem i rozkładem wartości moralnych ukazują podania, m.in. T 7071 „Karczma zapadła” (→ Zapadłe karczmy). W wyniku niewłaściwej postawy bawiących się w oberży, budynek zapada się, grzebiąc wszystkich przebywających w nim ludzi. Inspiracji historii można upatrywać w biblijnej opowieści o zniszczeniu Sodomy i Gomory (Udziela 1899, s. 232–233), których mieszkańcy obrażali swoją postawą Boga, aż ten, by wymierzyć karę grzesznikom, obrócił miasta w perzynę. W chłopskich przekazach najczęściej wina gości gospodarzy polegała na nieokazaniu szacunku przejeżdżającemu obok budynku księdzu (→ Duchowny): „razu jednego grała w niej muzyka i odbywały się pląsy, gdy równocześnie ksiądz z św. Sakramentem do chorego zmierzał” (Gustawicz 1881, s. 59). Ze wszystkich uczestników zabawy przeżywa tylko jeden prawy człowiek, który wychodzi z przybytku i klęka. Zwykle jednak życie tracą wszyscy biesiadnicy (np. Udziela 1903, s. 43). W niektórych wariantach dodatkowym powodem śmierci może być też towarzysząca grzechom → klątwa:

Zdarzyło się, że przejeżdżał wedle niej [karczmy – przyp. O.Z.] ksiądz z Panem Bogiem, a ludziska nie zważając na to, przy hucznej muzyce i tańcach, zalewali się gorzałką. Ksiądz zgorszony tym widokiem woła, by wyszli z karczmy, a przyklęknąwszy oddali cześć Stwórcy; lecz nikt go nie słuchał. Rzucił wówczas przeklenstwo na karczmę i tych, którzy się w niej znajdowali. (Rawita-Witanowski 1893, s. 118).

Wśród przyczyn tragedii, oprócz nieoddania czci Stwórcy i złorzeczenia, wymienia się także brak szacunku i miłosierdzia dla potrzebujących. Bywa, że w karczmie pojawia się Bóg w przebraniu → biedaka i prosi biesiadników o wsparcie, ale ci go przepędzają, za co zostają zmuszeni do tańca aż do zdarcia nóg, po czym budynek się zapada (Knoop 1894, s. 755). Kolejny powód srogiej kary to nieprzestrzeganie przykazań, m.in. praca w niedzielę i święta (np. łowienie ryb) oraz biesiadowanie w gospodzie w Wigilię (Niedojadło 1904, s. 450).

W podaniach lokalnych karczma bywa przedstawiana również jako miejsce zatracenia → duszy, jak w realizacjach wątku T 8251 „Mistrz Twardowski”. Opowiadają one o → mężczyźnie (→ Panu Twardowskim) zapisującym duszę diabłu i wyrażającym zgodę na dopełnienie warunków umowy z czartem dopiero w momencie swojej wizyty w Rzymie („Ten Twardowski, to on trzymał ze złem i podpisał mu sie, że mnie weźmiesz w Rzymie. Kiedy tak: „kies ja to póde do Rzymu?”; Ciszewski 1887, s. 59). Bohater, pewny, że nie zostanie porwany do piekieł, gdyż nie wybierał się do Wiecznego Miasta, zostaje przechytrzony przez złego, nieopatrznie bowiem trafia do karczmy o nazwie „Rzym”:

Przyjachał do jednego gościńca w boru i zakciało mu sie okropnie pić. Mówi do swego furmana, chłopaka, co z nim jachał: pódźma do gościńca, wypijma sobie piwa. Stawają przed gościńcem. Ten kowalczyk zaro ślaz (zlazł), poszed do gościńca, a ten jeszcze chłopak siano koniom rozkładał, dawał im żryć przed tym gościńcem. Wchodzi ten chłopak też do gościńca i powiada: ach majster, co tu tych glapów (gap, wron) na tym gościńcu! – Tak pyta sie ten kowalczyk tego gościnnego: jak sie to nazywa ten gościniec? – Ten gościnny odpowiada: Rzem. Tak ten kowalczyk powiada: to źle’śma trafieli (Kolberg 1962 (1881), s. 211).

Chociaż warianty T 8251 w sposób odmienny niż realizacje T 7071 ukazują moralne zatracenie człowieka wizytującego w karczmie, poniekąd także oddają przekonanie, że oberża to miejsce niebezpieczne, ściągające zgubę na gości i będące obiektem zainteresowania przybyszów z zaświatów.

Wizję oberży jako miejsca spotkań, zabawy i/lub rozpusty odbijają także liczne utwory literackie od czasów renesansu do współczesności (Wojciechowski 1965, s. 162-163), m.in. Pani Twardowska (1822) i Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie (1834) Adama Mickiewicza, Ulana (1842) Józefa Ignacego Kraszewskiego, Gorzałka (1894) Adolfa Dygasińskiego, Chłopi (1901-1908) Władysława Stanisława Reymonta i Austeria (1966) Juliana Stryjkowskiego.

Bibliografia

Źródła: Bajki Warmii i Mazur, red. Koneczna H., Pomianowska W., 1956; Ciszewski S., KR, 1894; Gustawicz, Wycieczka w Czorsztyńskie, 1881; Kolberg O., DW, t. 14, 1962 (1881); Kosiński W., Materyjały do etnografii Górali Bieskidowych, ZWAK 1883, t. 7; Knoop O., Podania i opowiadania z W. Ks. Poznańskiego, przeł. Kowerska Z., „Wisła“ 1895, t. 9; Knoop O., Powieści i opowiadania z W. Ks. Poznańskiego, przeł. Kowerska Z., „Wisła” 1894, t. 8; Lorentz F., TP, z. 3, 1924; Niedojadło W., Zapadnięta karczma w Wierzchosławicach, „Lud” 1904, t. 10; Nitsch K., Wybór polskich tekstów gwarowych, 1929; Rawita-Witanowski M., Lud wsi Stradomia pod Częstochową (z ryciną chromolitograficzną i figurą w tekście), ZWAK 1893, t. 17; Saloni A., Lud rzeszowski, MAAE 1908, t. 10; Toeppen M., Wierzenia mazurskie, przeł. Piltzówna E., „Wisła” 1893, t. 7; Udziela S., Topograficzno-etnograficzny opis wsi polskich w Galicji, MAAE 1903, t. 6.

Opracowania: Baranowski B., Polska karczma: restauracja, kawiarnia, 1979; Burszta J., Kultura ludowa – kultura narodowa. Szkice i rozprawy, 1974; Burszta J., Niewola karczmy, 1953; Bylina, Chrystianizacja wsi polskiej u schyłku średniowiecza, 2002; Kotula F., Muzykanty, 1979; Szczepaniak M., Karczma, wieś, dwór. Rola propinacji we wsi wielkopolskiej od połowy XVII do schyłku XVIII wieku, 1977; Udziela S., O miastach zapadłych, kościołach, dzwonach i karczmach, „Lud” 1899, t. 5; Wojciechowski R., Karczma, [hasło w:] SFP,1965; Zadurska O., Ostracyzm ludowy. Społeczne wykluczenie jednostki w świetle polskich przekazów folklorystycznych i etnograficznych XIX oraz początku XX wieku [komputeropis rozprawy doktorskiej], 2015.

Olga Zadurska